Mexico 2002 czyli na tropach rodzaju Coryphantha 

Do Meksyku wybraliśmy się w listopadzie w składzie: Jarda Šnicer, Jirka Křechovsky, Karel Šlajs i ja, a celem naszym było poznanie roślin z rodzaju Coryphantha.

02.11.2002 sobota – Mexico City  

Jak zwykle po odprawie na lotnisku w Mexico City i półgodzinnym oczekiwaniu, pojawia się pracownik Combi-Rent z niesioną ponad głowami tłumów tabliczką z napisem Krechovsky. W ten sposób, po krótkich oględzinach, stajemy się posiadaczami wynajętego Volkswagena Busa ze stanem licznika 68352 km. Szybko, bo już ciemności dawno zapadły, udajemy się na pobliską stację benzynową Pemex, by po zatankowaniu, autostradą skierować się na noclegowisko ponad miasteczkiem Vizaron. Ja zostaję wybrany na kierowcę, który ma się wydrzeć z Mexico City.

02.11.2002 sobota – Vizaron

Po krótkim śniadaniu wyruszamy w kierunku Rio Verde. Wspinamy się drogą, by apogeum osiągnąć w okolicy Piña de Amoles na wysokości 2500 mnpm. Pobocza porośnięte są Agave celsii GM572

Echeveria subrigida GM569

Nieco dalej, na 152 km drogi M120, na wysokości 1685m te same echewerie i agawy.

Po lewej stronie drogi pojawiają się szare wapienne skały, tylko z lekka porośnięte zielonymi nie wysokimi krzakami. Wspinamy się na nie.

Coryphantha jalpanensis GM571

Zatrzymujemy się w miasteczku Jalpan, by na lokalnym targowisku zaopatrzyć się w produkty niezbędne do życia, wodę oraz styropianową lodówkę. Będzie nam ona służyła przez cały miesiąc, głównie do chłodzenia piwa i innych napojów. Teraz już spokojnie jedziemy, by zatrzymać się blisko San Ciro de Acosta, gdzie penetrujemy prawą, skalistą stronę drogi. Na białych, wapiennych skałach znajdujemy Coryphantha jalpanensis

   Stenocereus queretaroensis GM574

Mammillaria albata v. sancirensis ((geminispina ssp. leucocentra) GM574.1

Mijamy osadę San Jose del Tepanco i zatrzymujemy się po lewej stronie. Zaczyna dość mocno padać deszcz. Mimo to wychodzimy z auta i wspinamy się na przylegające wzgórze. Już u podstawy wzgórza widzimy kilka roślin:

Turbinicarpus rioverdensis  GM574.2

Thelocactus hexaedrophorus GM574.3

Byłem tu już w roku 1999, ale nie widziałem ani jednej rośliny Turbinicarpus rioverdensis. Prawdopodobnie, jako nowość, były wówczas wyzbierane. Populacja jednak się odrodziła, a łatwość mnożenia zmniejszyła zapotrzebowanie na importy.

W Rio Verde w centrum miasta wielki tłok i fiesta jak zwykle w niedzielę. Tankujemy do pełna i kierujemy się w okolice wioski Sanguijuella, gdzie na znanym mi od dawna miejscu fotografujemy :

Coryphantha glassii GM575

oraz Coryphantha palmeri GM576

03.11.2002 niedziela – La Muralla

Dzisiaj moja kolej na zmaganie się z kierownicą. Na białych, wapiennych skałach niedaleko obozowiska rosną:

Mammillaria microthele GM577

Mammillaria albata

Mammillaria rioverdense GM580.1

Coryphantha palmeri GM578  i Ibervillea sonorae GM579

Astrophytum myriostigma GM580

Thelocactus hexaedrophorus GM580.2

Glandulicactus uncinatus z niemal czarnym kwiatem,

Za Las Tablas skręcamy w prawo ledwie widoczną drogą ciągnącą się przez lagunę, znaczoną śladami opon samochodowych, w kierunku pasma niewysokich wzgórz. Docieramy do niewielkiego żlebu skalistego. Jest to tajemne miejsce, gdzie rosną poszukiwane przez wielu: Turbinicarpus gielsdorfianus GM582 oraz Ibervillea sonorae GM581, Pseudosmodingium virletii GM582.1 oraz Ibervillea sonorae GM581

Turbinicarpus gielsdorfianus GM582

Pseudosmodingium virletii GM582.1

Byłem przy tychwzgórzach wroku 2000, ale pozostali uczestnicy nie byli zainteresiowani ich penetracją.

Ruszamy w dalszą drogę, ale nie z powrotem, lecz na przełaj przez lagunę w kierunku północnym. Zatrzymujemy się przy następnym wzgórzu, na którym są tylkoEchinocactus ingens GM583, Anacampseros palmeri GM584, Coryphantha palmeri GM585.

Droga staje się coraz gorsza. Miejscami stoi woda. Nie zważamy jednak na to i jedziemy po śladach dalej. W pewnym momencie auto wyraźnie słabnie, zwalniamy i nagle zatrzymujemy się w gęstym gliniastym błocie. Na nic wszelkie próby wycofania się i podkładania pod koła gałęzi. Auto grzęźnie po progi, a z kół nie sposób zedrzeć grubej warstwy gliny. Ja z Jardą idziemy do pobliskiej wioski po ratunek. Znajdujemy w wiosce właściciela ciągnika, który jest chętny nas wyciągnąć. Drogę powrotną przebywamy więc ciągnikiem. Teraz widzimy, że ta część laguny nie wyschła zupełnie, i nawet ciągnik niektórych miejsc unika. Przywiązują do podwozia auta grubą stalową linę, i powoli zaczynamy sunąć się po błocie, pozostawiając za sobą głębokie na pół metra rowy. Mieliśmy wiele szczęścia, że tak blisko była wioska. Mijamy Palomas oraz znane stanowisko, gdzie kiedyś znalazłem: Turbinicarpus jauernigii GM366, Leuchtenbergia principis.

Teraz przy zachodzącym już słońcu gnamy w kierunku Huizache. Skręcamy w prawo przez Santa Rita del Rucio i dalej ku Jaujal. W najwyższym miejscu drogi przecinającej góry, na przełęczy rozkładamy obóz pod jedynym w tej okolicy drzewem.

04.11.2002 poniedziałek – Santa Rita del Rucio

Całą noc padało, tak że spędziliśmy ją w ciasnocie auta, ale ranek nadszedł dość pogodny. Po śniadaniu zaczęliśmy się wspinać na stok, bo przecież po to tutaj przybyliśmy. Zmieniła się pogoda i znów zaczęło mżyć, a właściwie znaleźliśmy się w chmurze, ale jakieś 200 m wyżej znaleźliśmy to, czego tu szukaliśmy:

Turbinicarpus flaviflorus GM588.5

 Thelocactus panarottoanus (flavus) GM588.6

 

Astrophytum myriostigma v. nudum GM588.1

Echinocereus parkeri ssp. gonzalezii GM588.2

 Mammillaria picta GM588.4, M. formosa GM586, M. centralifera GM588.3,Ferocactus steinesii GM587

Wracamy mokrzy, ale szczęśliwi. Teraz mamy długą trasę, przez Huizache, Matehuala do San Antonio del Salero, gdzie w płaskich, szarych, błotnistych lagunach znajdujemy dość szybko kilkanaście roślin:

 

Coryphantha hintoniorum GM589

 oraz Echinocereus pectinatus GM589.1, Opuntia platyacantha GM588 i

Ferocactus steinesii GM589.2

Na nocleg jedziemy dalej, za San Roberto, w kierunku ciągnącego się na zachód pasma wzgórz, drogą do El Carmen. Starym zwyczajem obóz rozbijamy na przełęczy.

05.11.2002 wtorek – El Carmen

Poranek przywitał nas ostrym słońcem, w którym wszystko rzucało długie, smoliste cienie, mało przydatne przy fotografowaniu. W pobliżu przełęczy znaleźliśmy:

 

Coryphantha glanduligera GM590

Mammillaria formosa GM591

Ariocarpus retusus GM592

Echinocactus horizontalonius GM594

Echinocactus ingens

Leuchtenbergia principis GM594.3

Echinocereus pentalophus ssp. leonensis, Glandulicactus uncinatus, Agave striata GM593, Echinofossulocactus lloydii GM594.1, Ferocactus steinesii  GM594.2

Zamierzamy przejechać do Zacatecas. Po drodze zatrzymujemy się widząc płaskie skalne półki, na których są:

Neolloydia conoidea GM595, Mammillaria formosa GM596,  M. meiacantha GM59,Echinocereus pectinatus, Echinocactus horizontalonius, Coryphantha palmeri GM597.1, Opuntia imbricata GM594.4 oraz

Lophophora williamsii GM597.2

Jedziemy dalej na zachód, ale zatrzymuje nas kierowca jadącego z przeciwka auta, który twierdzi, że po wczorajszych opadach na drodze w pobliżu El Carmen utworzyło się głębokie, nieprzejezdne jezioro. Zapewne ze dzień lub dwa woda spłynie, ale dzisiaj przejazd jest niemożliwy. Zawracamy więc do Mex 57 i jedziemy do San Rafael, za którym skręcamy w prawo do Mario Escobedar. Mijamy wioskę, zostawiamy auto i idziemy wydeptaną ścieżką na północ, ku widocznym wzgórzom. Penetrujemy pierwsze z napotkanych wzgórz. Tu rosną:

Mammillaria winteriae GM599.2

Echinofossulocactus multicostatus GM599

Echinocereus pentalophus ssp. leonensis GM599.1

 Neolloydia conoidea, Echinocactus platyacanthus, oraz

Ariocarpus retusus "bicolor" GM598, który podobno ma dwukolorowe kwiaty. Niestety tych nie widzimy.

Na głowy spadają nam dojrzałe owoce juk Yucca filifera.

Wracamy na główną drogę i skręcamy w lewo, mijamy osadę Huachichil, by w lesie ułożyć się na nocleg. Przedtem jednak penetrujemy pobliskie skały, na których znajdujemy: Echinofossulocactus multicostatus, Neolloydia conoidea, Mammillaria formosa, Echinocereus aff. parkeri GM600.

Za osadą Huachichil zapada noc. Wspaniale jest zasypiać widząc nad sobą tak mocno rozgwieżdżone niebo. Tylko gwiazdozbiory ułożone są trochę inaczej niż w Polsce.

06.11.2002 środa - Huachichil

Nad ranem zrobiło się bardzo zimno, tylko 2 oC powyżej zera. Wyjeżdżamy w kierunku pobliskich łąk górskich. Pomimo poszukiwań znajdujemy tylko jedną roślinę:

Coryphantha hintoniorum ssp. geoffreyi GM602.1,

a oprócz niej Echinofossulocactus spi Rapicactus beguinii GM602.2

W polu pracuje rolnik, którego Jarda swoim zwyczajem wypytuje o występujące tu rośliny. Otrzymujemy wskazówkę, że w lesie po drugiej stronie łąk rosną jakieś małe kaktusy, które kwitną czerwono. Jedziemy tam, i faktycznie znajdujemy dość liczną populację trudnych do wypatrzenia, siedzących głęboko w ziemi:

Echinocereus knippelianus GM601,

oraz Mammillaria meiacantha GM602

Długo fotografujemy te wspaniałe rośliny. Wracamy do drogi głównej, obieramy kierunek Saltillo, ale trasą bezpłatną. Skręcamy w prawo ku Cuahtemocl. Odwiedzałem to stanowisko kilkakrotnie. Rosną tu:

Echinocactus horizontalonius GM603,

jedne z najpiękniej ociernionych roślin Mammillaria chionocephala GM603.1, oraz

   Rapicactus beguinii GM061 jedna roślina nawet kwitła

Jedziemy dalej na zachód do General Cepeda. Tu na otaczających miasto skałach fotografujemy:

Ariocarpus retusus GM604 – wielkie, masywne rośliny

   Coryphantha difficilis GM605, z których jedna kwitła

Astrophytum capricorne GM605.1, Echinocereus enneacanthus, Mammillaria pottsii GM605.3

Thelocactus bicolor GM605.4, kilka z kwiatami

Epithelantha greggii GM605.2

Zanim dojedziemy do Parras na zaplanowany nocleg, udajemy się jeszcze w kierunku Cinco de Mayo, gdzie wdrapujemy się na ostre białe skały po lewej stronie drogi, na których znajdujemy:

Echinocereus nivosus GM607

   Escobaria laredoi GM606

Epithelantha micromeris, Echinocactus horizontalonius, Mammillaria chionocephala.

07.11.2002 czwartek – hotel w Parras

Hotel, w którym przyszło nam mieszkać, nie zasługiwał na miano hotelu. Ciepłej wody w nim nie było, a łóżka wykonane z betonu. Po prostu na takie hotele szkoda pieniędzy, bo ten sam luksus mamy pod gołym niebem. Wyjechaliśmy za Parras kierując się dalej na zachód. Kilka kilometrów dalej po prawej stronie mijamy niewysokie wzgórza. Tu występują:

Coryphantha delaetiana „gladiispina” GM608 – jedna kwitnie

Echinocactus horizontalonius GM609

Echinocereus stramineus GM610

Echinocereus enneacanthus,

oraz Mammillaria meiacantha, Hamatocactus hamatacanthus, Glandulicactus uncinatus.

Kilka kilometrów dalej: Echinocactus horizontalonius, oraz kwitnące

                 

Thelocactus bicolor GM611

Znów przebywamy kilka kilometrów i widzimy: Coryphantha difficilis GM612, Echinocereus enneacanthus GM612.1, Thelocactus bicolor, Echinocactus horizontalonius.

Znajdujemy nieoznaczoną drogę do Viesca i zatrzymujemy się dopiero przed wioską Ejido El Amparo. Idziemy na skały ciągnące się po prawej stronie drogi.

 Z wioski wypatrzyły nas dzieci i biegną w naszym kierunku. Jarda swoim zwyczajem toczy dialog z nimi. Dzieci najwyraźniej nie są zachwycone naszą obecnością i krzyczą, że nie wolno nam tutaj chodzić. Kilka cukierków i czapeczki łagodzą jednak gniew dzieci. Naszą uwagę zwracają natomiast czerwono kwitnące grupy śnieżno białych roślin wyglądających jak Escobaria strobiliformis. Te jednak powinny mieć kwiaty blado różowe.

    Coryphantha difficilis GM613

Escobaria strobiliformis GM614z czerwonym kwiatem, którą z racji biało-czerwonych barw nazwałem ssp. polonica n.n

Ariocarpus lloydii GM615.1 kwitnący

   

Epithelantha greggii                                                                                           Astrophytum senile GM615.2

Mammillaria grusonii

     Teraz wjeżdżamy na lśniącą w słońcu od soli, wyschniętą lagunę Viesca, chociaż miejscami trzeba okrążać wilgotne, a więc grząskie miejsca. Na samym środku laguny zatrzymujemy się na jej spękanej skorupie by sobie zrobić pamiątkowe zdjęcia. Widok jest niesamowity. Mijamy senne miasteczko Viesca, by dotrzeć do gór Sierra Zavaleta. Oczywiście żadnych dróg tu nie ma, i trzeba kierować się na wyczucie ledwie widocznymi odciskami opon tubylczych samochodów. Docieramy wreszcie do skał, na których znajdujemy:

   Thelocactus bicolor ssp. bolansis GM616

Echinocereus stramineus GM617, Escobaria strobiliformis GM618

Mammillaria grusonii GM619,

a w lagunie Coryphantha macromeris GM620

Jedziemy wzdłuż Sierra Zavaleta na wschód. W lagunie tylko widzimy Coryphantha macromeris, natomiast na skałach znajdujemy:

Lophophora fričii GM621, jedna zakwitła pod nałożoną na nią częścią butelki od wody mineralnej

   Astrophytum coahuilense GM620.1

Hamatocactus hamatacanthus GM620.2

   Mammillaria viescensis GM622

Epithelantha micromeris GM623, Escobaria strobiliformis GM624

Noc szybko zapadła, więc rozpaliliśmy ognisko w lagunie u podnóża gór. Mimo wszystko całą noc niemal nie zmrużyliśmy oczu, tak cięły komary.

08.11.2002 piątek – Sierra Zavaleta

Żegnamy Sierra Zavaleta, marząc o wyższych, przewiewnych, a więc pozbawionych komarów miejscach. Postanawiamy wjechać w tajemnicze góry Sierra Australia. Tak więc w pewnym miejscu z drogi wiodącej do Saltillo skręcamy w lewo. Zaczyna się tu inna wielka laguna, Laguna de Meyran. Zatrzymują nas czerwone kwiaty wyrastające prosto z błota. To kwitną:

Ariocarpus kotschoubeyanus v. macdovellii GM626.1,

 prócz nich spotykamy jeszcze Mammillaria heyderi GM625, Echinocactus horizontalonius, Coryphantha difficilis GM626.

Kierujemy się drogą na północ przez lagunę i zatrzymujemy przy pierwszych skałach, na których są tylko: Echinocactus horizontalonius GM627, oraz Epithelantha greggii GM628

Nieco dalej widzimy:

Astrophytum senile v. aureum GM629.2 o pięknie pokręconych cierniach Coryphantha pseudoechinus GM629 i Escobaria strobiliformis

Za osadą Estanque de Leon, na skałach po prawej stronie zauważam czerwono kwitnące:

  Ariocarpus fissuratus v. intermedius GM629.1

oraz Coryphantha pseudoechinus i Echinocereus stramineus GM629.3

Po zejściu ze skał i dotarciu do auta, zatrzymał się obok nas typowy dla tych otwartych przestrzeni Chevrolet o wysokim podwoziu, którego kierowcą, jak się okazało był właściciel wielkiego rancza, obejmującego niemal całe góry Sierra Australia. Rancho to nosi nazwę Rancho Uma Australia. Bez zgody tego człowieka, który okazał się bardzo miłym przewodnikiem, kilka kilometrów dalej zatrzymałyby nas wrota zamknięte na kłódkę. Na wstępie rozmowy, po zapytaniu o cel naszej wędrówki, poczęstował nas piwem, którego niezły zapas wiózł ze sobą, a następnie zaprosił do siebie. W drodze na rancho spotkaliśmy jeszcze innego ranczera, Francisco Aguerro, który zaproponował nam zwiedzenie także swojego, wcale nie mniejszego, przylegającego do Sierra Paila, Rancho Aguero. Po przybyciu do zabudowań Rancho Uma Australia, zgotowano nam przyjęcie. Pracujący na rancho meksykanie rozpalili grilla, na którym smażono „tortille” z grillowanym mięsem z zabitego z tej okazji prosiaka, czyli „takos”, do których podano świeżo wykonany sos „salsa picante”. Po jedzeniu właściciel opowiedział nam o swoim rancho oraz biznesie, którym jest produkcja wódki z Dasylirion wheeleri noszącej tu nazwę „sotol”. Każdy z nas nie omieszkał zaopatrzyć się w kilka butelek tego trunku. Oczywiście musieliśmy wypić również po kilka kieliszków z różnych jego propozycji. Poczęstowaliśmy także czeskim wyrobem. Salonik domu wyglądał jak na starych filmach z dzikiego zachodu. Na ścianach wisiały różne stare stroje, a na półkach zbierane w okolicy pozostałości po indiańskich plemionach niegdyś tu żyjących. Resztki naczyń, strzał, grotów, ostrzy, kamiennych noży itp. W apteczce posiadał wielki słój pokrojonej i zalanej spirytusem, występującej tu masowo Lophophora williamsii, która jest ponoć doskonałym lekarstwem stosowanym zewnętrznie, przy bólach reumatycznych i bólach stawów. Nie próbowaliśmy tego specyfiku.

09.11.2002 sobota – Rancho Uma Australia

Po przebudzeniu wszedłem do łazienki, by się wysikać, co zwykłem czynić każdego ranka. Jakież było moje zdumienie, gdy w trakcie zauważyłem biegającego w muszli skorpiona. Właściciel nie był tym zaskoczony. Na moje stwierdzenie, że jeszcze nigdy w Meksyku nie widziałem skorpiona, zabrał mnie na zewnątrz, podszedł do większego kamienia i go odwrócił. Z pod spodu rozbiegły się skorpiony. Podobno one są wszędzie, ale tylko pod większymi kamieniami, dającymi ochronę przed temperaturą. Nie na darmo większość gatunków skorpionów pochodzi z Meksyku. Na szczęście ich jad nie jest tak zabójczy dla ludzi, jak jad gatunków afrykańskich. Właściciel zabrał nas na objazd swojego rancza. Najpierw obejrzeliśmy malowniczy kanion ze sztucznym zbiornikiem wody, na ścianach którego zaciekawiły nas

Echeveria strictiflora GM634.1.

Następnie pojechaliśmy do ruin domu Francisco Madero, pierwszego prezydenta Meksyku.

W pobliżu rosły:

Coryphantha pseudoechinus GM630

   Escobaria chaffeyi GM631

i Agave striata GM632

Wróciliśmy blisko domu ranczera, i tu znaleźliśmy: Coryphantha pseudoechinus GM633 C. difficilis GM634, Mammillaria lasiacantha 

Echinocereus stramineus GM634.2

   Lophophora williamsii GM634.3

Dasylirion wheeleri (sotol) GM634.4

Czas miło upływał, ale trzeba nam było jechać dalej. Zaopatrzyliśmy się jeszcze w produkowany przez fabrykę należącą do ranczera, złocistej barwy alkohol o nazwie „sotol”, wyrabiany z rosnących tu dość gęsto dasylirionów, i skierowaliśmy się by odwiedzić inne ranczo, leżące u podnóża gór zwanych „mała Paila”. Zaprosił nas tutaj w dniu wczorajszym, mieszkający na stałe w Parras, właściciel Francisco Aguerro. Zwiedziliśmy tereny rancza, aż po pionowe, skaliste stoki Sierra La Paila.

 

Jaszczurka rogata Phrynosoma modestum dość często spotykana w Meksyku.

Okoliczne płaszczyzny skalne porośnięte głównie agawami, wśród których znaleźliśmy:

Coryphantha pseudoechinus, Lophophora williamsii, Coryphantha difficilis GM744

Szczególnie interesująca była Coryphantha difficilis, niezwykle gęsto ocierniona, czym nieco upodobniła się do C. werdermannii. To właśnie ona nosiła nazwę Coryphantha densispina, dzisiaj ta nazwa zaliczana jest do synonimów. Noc spędziliśmy w pobliżu zabudowań żyjącej tu obsługi rancza.

10.11.2002 niedziela – Rancho Tanquito

Rano, wraz z meksykańskimi opiekunami rancza, zwiedziliśmy jeszcze hodowlę kóz pilnowanych przez psy, a następnie pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w powrotną drogę. Zanim zjechaliśmy w dolinę, zatrzymaliśmy się jeszcze przy niewielkiej populacji Astrophytum senile v. aureum, którego ciernie były tak sztywne i ostre, że mogły przebić dłoń.

Astrophytum senile v. aureum GM635

Agave striata GM636,

   Echinocereus stramineus GM636.1

Obraliśmy kierunek na Saltillo. Zainteresowała nas wieża nadajnika MO El Meson. Grzbiet góry, na którym osadzona była Microonda, tworzyły niemal czerwone piaskowcowe skały. W szczelinach tych skał znaleźliśmy: Thelocactus bicolor

Thelocactus lophothele GM637

Echinocereus stramineus, Ec. merkeri, Pachyphytum sp.

Acharagma (Escobaria) roseana forma nova GM637.1, która wywarła na nas największe wrażenie

   Mammillaria chionocephala GM637.2

Ta Acharagma roseana  w stosunku do typu, osiąga gigantyczne rozmiary. Prowizorycznie nazwaliśmy ją Acharagma roseana ssp. rosaliesensis nom. prov.
Wróciliśmy do drogi Mex. 40 i przenieśliśmy się nią w pobliże Monterrey. Staraliśmy się dostać jak najbliżej wznoszących się nad Monterrey, wapiennych skał, naruszonych w wielu miejscach wydobyciem niemal doskonałego wapienia dla potrzeb przemysłu. Niewiele rodzimej skały już tutaj zostało, a niemal na całym odcinku dojazdu do miasta, to są tereny kopalń, czy też kamieniołomów. Dopiero w mieście tej działalności brak, wobec czego skierowaliśmy się ku północnemu krańcowi miasta. Osiedla mieszkaniowe dochodzą prawie do samych gór, a ponieważ są to peryferia wielkiego miasta, więc tutaj mieszka element ludzki, na który trzeba zwracać baczną uwagę. Nie można tu zostawić samopas auta bez opieki, jak się to czyni w innych miejscach Meksyku. Tak więc Karel postanowił pozostać w aucie, gotów w każdej chwili odjechać, gdyby tego sytuacja wymagała, a my udaliśmy się na skały. Nie trzeba było długo się wspinać, by znaleźć wspaniałe egzemplarze: Mammillaria melanocentra

Coryphantha nickelsiae GM638.1

Epithelantha micromeris v. unguispina GM638

Na nocleg udaliśmy się do niezbyt odległego Cadereyta de Jimenez, do znanego nam już hotelu „Maria Luiza”, gdzie nocleg w 2 osobowym pokoju kosztował 360 Peso, co jest dość drogo, ale za to warunki niemal luksusowe.

11.11.2002 poniedziałek - hotel w Cadereyta de Jimenez

Wyruszamy na wschód, bo tam jeszcze nikt z nas nie był. Przed jeziorem El Cuchillo skręcamy w prawo, w kierunku El Ebano. Na niemal płaskim terenie znajdujemy: Coryphantha macromeris GM638.2, Echinocereus pentalophus ssp. procumbens GM638.3, Ancistrocactus megarhizus o niemal czarnych cierniach, Mammillaria heyderi  i 

Homalocephala texensis GM638.4

Jedziemy dalej w kierunku Reynosa. Zatrzymujemy się po drodze by zatankować paliwo. Tutaj Jarda w zwyczajowej już rozmowie z właścicielem stacji, dowiaduje się, że będąc w wojsku, widział Lophophora williamsii blisko Microonda La Sierrita. Nikt jeszcze nigdy w literaturze nie meldował, że tak daleko na wschód sięga ich granica występowania. W pobliżu MO skręcamy w prawo, dość mocno rozjeżdżoną drogą gruntową typu ”brecha”. Wiedzie ona pagórkowatym terenem, obficie porośniętym gęstym buszem. Większość terenu jest ogrodzona. Noc zapada szybko. Suchych gałęzi jest co niemiara, więc ognisko rozpalamy bez problemu. Dziwne, ale nawet komarów nie ma zbyt wiele.

12.11.2002 wtorek – Pozos de Gas

Blisko stanowiska, gdzie nocowaliśmy, zazwyczaj pod krzakami, bo odkrytego terenu jest niewiele, znajdujemy:

Escobaria runyonii GM639

Ancistrocactus megarhizus GM640.1

Mammillaria heyderi ssp. hemisphaerica GM640.3

Echinocereus papillosus GM640.2

Taki teren nosi nazwę „chaparral”. Zawracamy, by po kilku kilometrach przedrzeć się przez płot, na teren, który nam się spodobał. Ten teren jest dość mocno zerodowany i mniej gęsto porośnięty krzakami. Jest to po prostu wielkie pastwisko, na którym pasą się krowy i konie. W jednym miejscu, pod grupą krzaków odkrywamy niewielką, lecz dobrze ukrytą przed wzrokiem, populację

Lophophora williamsii GM640. Towarzyszyły im te same rośliny, co na poprzednim stanowisku.

Chcemy jeszcze zbadać teren przyległy do Microonda, blisko drogi Mex.40. Zarośla są tutaj znacznie wyższe, tak, że bez problemu się przez nie przedzieramy. Tutaj rosną: Mammillaria heyderi, M. (Dolichothele) sphaerica, Echinocereus papillosus, Homalocephala texensis, Hamatocactus setispinus (prawidłowa nazwa Hamatocactus bicolor) i Lophophora williamsii.

Wracamy w kierunku Monterrey, ale za jeziorem El Cuchillo skręcamy na północ. Przed nami rozległa równina. Zatrzymujemy się po prawej stronie za osadą San Vincente, przy skalistych niewysokich wyniesieniach. Między kamieniami znajdujemy: Ancistrocactus megarhizus, Escobaria runyonii,

Coryphantha nickelsiae GM641

Jakieś 8 km dalej zatrzymujemy się ponownie. Tutaj rosną: Cylindropuntia leptocaulis, Coryphantha nickelsiae, Escobaria runyonii, Homalocephala texensis, Coryphantha salinensis, Echinocereus berlandieri GM641.1

Słońce powoli chyli się ku zachodowi, wywołując wrażenie, że kwiatostany traw rosnących wzdłuż drogi świecą różowawą poświatą. Jest to tak wspaniały widok, że aż się zatrzymujemy, by uwiecznić to na fotografii. Po dalszych 20 km znów przystajemy na widok rumoszu skalnego, którym pokryte jest niewysokie wyniesienie terenu. Tutaj widzimy:

   Coryphantha salinensis GM643

Mammillaria heyderi GM644, Homalocephala texensis

Echinocereus reichenbachii GM641.2

Noc zastaje nas przed Bustamante. Po ciemku już wjeżdżamy w głęboki kanion, którym przedostajemy się na zachodnią stronę pasma górskiego. Tutaj też rozbijamy nasz obóz.

13.11.2002 środa – Bustamante

Od rana mamy piękne widoki, na otaczające nas zewsząd pasma górskie Sierra Morelia, Sierra Bustamante, Sierra Los Guajes i Sierra de Elmiedio. Zanim zwiniemy obóz, penetrujemy najbliższą okolicę. Tutaj widzimy:

Coryphantha nickelsiae GM645

    Escobaria zilziana GM647

Escobaria runyonii GM649

Epithelantha bookei GM646

Echinocereus pectinatus ssp. wenigeri GM646.1

Echinocereus pentalophus ssp. leonensis GM646.2

Echinocereus stramineus, Ec. viereckii

Ancistrocactus scheeri

    Astrophytum capricorne GM648

Malownicze góry w pobliżu Bustamante, NL.

Escobaria zilziana różni się od Esc. runyonii rzepowym korzeniem i sztywniejszymi cierniami oraz głównie nasionami. Również Epithelantha bookei z tego stanowiska od typowej różni się kształtem, wielkością (jest większa i bardziej kolumnowa) oraz żółtawym zabarwieniem cierni. Jest to forma typowa dla tych okolic. Dnem doliny między Sierra Bustamante i Sierra de Elmiedio kierujemy się na południe. Jedziemy bardziej na wyczucie, niż widocznymi drogami, których dziesiątki krzyżują się pod różnymi kątami. Po drodze widzimy:

    Coryphantha salinensis GM649.1

Coryphantha neglecta, C. macromeris, Echinocereus enneacanthus

Docieramy do zupełnie niezamieszkałej wioski Las Vacas, w której po obu stronach drogi, w regularnych odstępach, stoją puste domy, wszystkie podobne do siebie. Tak w Meksyku się nie buduje, chyba że są to koszary wojskowe, lecz brak tu ogrodzeń i strażników. Dziwny widok. Posuwamy się z wolna dalej. Po lewej stronie znajduje się płaskie jak placek wywyższenie terenu, leżące na dnie doliny, do którego nie widzimy dostępu. Ściany tego placka są strome, niemal pionowe, wznoszące się na jakieś 20 metrów, a my nie mamy czasu na forsowanie. Zatrzymujemy się dopiero na przełęczy, gdy po prawej stronie mijamy płaskie wzgórze. Na nim znajdujemy dość ciekawe populacje: Coryphantha nickelsiae GM650,C. delicata GM653, Ibervillea sonorae GM654, Epithelantha greggii GM651.

    Thelocactus bicolor GM652.

Jest to jak gdyby forma przejściowa między Thelocactus schwarzii, Th. wagnerianus a Th. flavidispinus

Docieramy do drogi Mex.53, z której przeszło dwadzieścia kilometrów dalej na południe skręcamy na zachód, kierując się na El Milagro.

Mijamy pozostałości po wiosce San Antonio de Arista, gdzie do dzisiaj poza jednym domem, chyli się ku upadkowi strzelisty kościół. Słońce szybko zbliża się do ziemi, więc jeszcze zdążymy przejść się po okolicznych równinach przed El Milagro. Rosną tu: Echinocactus horizontalonius GM655,Epithelantha greggii GM656, Echinocereus stramineus GM658,

   Astrophytum capricorne GM657

Szybko przez Paredon docieramy do drogi Mex.57 i już nocą jedziemy jak najdalej na północ. Mijamy rozświetlone, lecz senne o tej porze miasto Monclova, Minas de Barroteran i na nocleg zapadamy na terenach kopalni Mina La Florida.

14.11.2002 czwartek – za Mina La Florida

Po śniadaniu kierujemy się na północ, nawet nie zwiedzając terenu przyległego do kopalni. W Los Pintos opuszczamy drogę Mex.93 kierując się na Lomas los Angeles. Po kilku kilometrach zatrzymujemy się. Widzimy tu: Echinocereus pectinatus,

Coryphantha ramillosa ssp. santarosa GM659,

Około 1 km dalej prócz identycznych roślin znajdujemy: Epithelantha micromeris, Neolloydia conoidea

Jedziemy jeszcze trochę dalej. Tutaj na skałach występują: 

Escobaria grata GM660

Euphorbia sp. GM661

  

Neolloydia conoidea GM661.1                                                     pasikonik Taenipoda eques

Echinocereus enneacanthus ssp. brevispinus GM661.2,Amoreuxia wrightii GM661.3 o pięknych, żółtych, podobnych do storczyka kwiatach i Echinocereus ctenoides GM661.4.

Wracamy do asfaltu i podążamy na zachód. Po drodze zatrzymujemy się w jakimś maleńkim sklepiku, gdzie właścicielka informuje nas o peyote rosnącym na wzgórzu w pobliżu La Peña. Faktycznie znajdujemy tam: Coryphantha ramillosa ssp. santarosa GM662,Escobaria strobiliformis,

   Lophophora williamsii GM662.2

Echinocereus enneacanthus ssp. brevispinus

Zmrok nas dopada w Sierra del Carmen. Jeszcze zanim słońce zajdzie wspinamy się na zbocza, gdzie widzimy: Mammillaria melanocentra

Escobaria variicolor GM663

Echinocereus carmenensis GM664

 

Echinocereus enneacanthus ssp. brevispinus GM664.2

   Echinocereus cinerascens ssp. rosei GM664.3

Noclegowisko urządzamy po wyjechaniu z gór, przy ruinach maleńkiego domu na rozjeździe dróg.

15.11.2002 piątek – rozdroże

Przed nami rozległa równina. W okolicy rozdroża, wśród występujących tu roślin widzimy: Agave lechugilla, Mammillaria heyderi, Neolloydia conoidea, Glandulicactus uncinatus,

Echinocactus horizontalonius GM664.1

   Echinocereus dasyacanthus

Ariocarpus fissuratus

Zatrzymujemy się za rozjazdem, blisko osady La Veronica. Tu mamy: Escobaria strobiliformis GM665,Echinocereus dasyacanthus GM666,Ariocarpus fissuratus, Coryphantha ramillosa, Glandulicactus uncinatus, Neolloydia conoidea, Echinocactus horizontalonius, Mammillaria lasiacantha.

  

Następny przystanek jest kilkanaście km od rozjazdu, gdzie po prawej stronie pod czerwonymi skałami dostrzegamy lepiankę wybudowaną pod olbrzymim głazem, który niewątpliwie osunął się ze zbocza. W takim domu na pewno w upały jest chłodno, zaś w zimę ciepło. Nikt tutaj jednak obecnie nie mieszka, choć widać, że jest niekiedy wykorzystywany. Poza opuncjami, nie znajdujemy nic godnego uwagi. Kilka kilometrów dalej, przy osadzie San Jose de Las Piedras znów się zatrzymujemy, ale tym razem znajdujemy: 

   Echinomastus warnockii GM667

 Echinocactus horizontalonius GM668, Mammillaria lasiacantha

Kiepska droga wiedzie nas dalej na zachód i wymusza prędkość poruszania się w granicach 15 km/godz. W pobliżu San Miguel na płytach skalnych znajdujemy:

Coryphantha ramillosa GM669,

Echinomastus warnockii GM670, Ariocarpus fissuratus  GM671.1, Echinocereus stramineus GM671.2,  

  

Coryphantha echinus  GM671                                                                                     Thelocactus bicolor GM671.3

   Dalszy postój wypada za San Miguel. Tu rosną: Mammillaria lasiacantha GM672, Coryphantha echinus GM673,  Echinocactus horizontalonius, Echinocereus dasyacanthus, Ec. stramineus, Corynopuntia schottii,

Echinomastus mariposensis

Droga staje się niemal nieprzejezdna, ale jakoś posuwamy się naprzód. Łapiemy gumę, wymieniamy koło i planujemy dokonać naprawy w najbliższej osadzie, którą jest Santa Fe del Piño. Okazuje się, że w Santa Fe del Piño nie istnieje żaden zakład wulkanizacyjny. Na domiar złego, napotkani tubylcy pokazują nam na przednie koło, w którym już prawie nie ma powietrza. Meksykanie to jednak bardzo uczynny naród. Jeden ze starszych (chyba ważniejszy we wsi) mówi, żeby dać mu butelkę Coca-Coli, to naprawi. My oczywiście takim napojem nie dysponujemy, ale by spragnionego napoić, dajemy jakiemuś chłopcu pieniądze, by gdzieś to kupił. Meksykanin posyła chłopaka w odpowiednim kierunku, nam nakazuje zdjąć koło, a sam idzie po swoje auto. Okazuje się, że w każdym aucie, które na takim odludziu służy, zainstalowana jest sprężarka, którą można napompować koło. Gdy chłopak pojawia się z butelką Coli, ku naszemu zdziwieniu starszy zamiast wypić, wlewa zawartość butelki przez wentyl, za pomocą lejka do opony. Teraz pompuje koło. Tylko krótką chwilę powietrze uchodzi, a następnie Cola zakleja tę niewielką dziurkę. Teraz już wiemy, dlaczego w Meksyku taką popularnością cieszy się Coca-Cola. Jest to wspaniały rozpuszczalnik. Wydaje nam się, że większym problemem będzie naprawa drugiego koła, w którym jest pokaźna dziura. Meksykanin mówi, że potrzebna mu jest guma z dętki. Jirka pokazuje wycięte z dętki dość szerokie (około 5 mm) recepturki, które czasem się przydają, np. do mocowania części samochodowej. Bardzo się to starszemu podoba. Wyjmuje ze swojego auta wielkie szydło, przez którego otwór przeciąga tę recepturkę, następnie nurza to w słoiku z czymś, co przypomina smołę, wbija w dziurę w kole i wyciąga szydło tak, że w otworze zostaje podwójnie złożona, podwójna recepturka (8 pojedynczych gumek o szerokości 5 mm, ciętych z dętki). Po napompowaniu koła, obcina wystające recepturki i koło jest naprawione.

Meksykanie, którzy zmuszeni są mieszkać bardzo daleko od najbliższej cywilizacji, cechują się wielką pomysłowością, bez której po prostu nie mogliby przeżyć. Na marginesie muszę dodać, że te koła służyły nam do końca wyprawy, a koła z Colą nigdy już nie musieliśmy nawet dopompowywać. Nie wiemy tylko, jak długo wytrzyma takie koło, zanim Cola rozpuści je na dobre. W nagrodę za pomoc, zostawiamy jakiś banknot, który najwidoczniej satysfakcjonuje starszego, i udajemy się dalej na zachód. Zatrzymujemy się blisko La Morita, by odnotować populacje: Coryphantha macromeris, Echinocereus stramineus, Glandulicactus uncinatus, Opuntia violacea GM673.2,Op. leptocaulis GM673.3, Corynopuntia schottii.

Na skałach znajdujemy pająka ptasznika z rodzaju Aphonopelma chalcodes,

oraz barwnego pasikonika Brachystola magna.

 Następny postój robimy przy La Salada. Tutaj znajdujemy: Echinomastus warnockiiwielkie egzemplarze, w stosunku do wcześniej widzianych. Echinocereus dasyacanthus GM673.1,Ec. stramineus.

Zaczynają się wydłużać cienie, co oznacza rychły koniec dzisiejszej trasy, ale zanim to nastąpi, przechodzimy wojskową rutynową kontrolę. Jesteśmy przecież na szlaku przerzutowym narkotyków do USA i broni z USA. Wspólnie z kontrolującymi wypijamy wiezioną przeze mnie butelkę polskiej wyborowej, i już spokojnie jedziemy dalej. Może nawet nie tak spokojnie, bo przeszkadza mi kamień, którego w porę nie ominąłem, a który wygiął drążek kierowniczy auta. Czuję, że trochę ściąga, ale w terenie nie osiągamy większej prędkości, wobec czego specjalnie to nie przeszkadza. Po kilkunastu kilometrach rozpalamy ognisko.

16.11.2002 sobota – agaty

Świt roztacza rozległe widoki na góry znajdujące się już po stronie USA. Wszędzie widzimy mniej lub więcej okrągłe kamienie. To agaty, których Jirka tak bardzo poszukuje. Dobrą godzinę zajmuje nam wynajdywanie jak najciekawszych kamieni, z których wiele ląduje w walizce Jirki. Prócz agatów są tutaj: Cylindropuntia bulbispina GM674,Coryphantha macromeris, Opuntia violacea, Mammillaria heyderi.

Przed Manuel Benavides widzimy: Coryphantha macromeris, Echinocereus enneacanthus, Ec. stramineus, Mammillaria lasiacantha.

Mijamy miasteczko, a za miasteczkiem znajdujemy: Echinocactus horizontalonius GM675,Echinocereus enneacanthus, Ec. stramineus, Mammillaria lasiacantha, M. pottsii, Yucca rigida.

Zatrzymujemy się przed Rancho Blanco. Płaska kraina niemal pozbawiona roślinności, w której dominują niebieskie, wielkie agawy:

Agave desertii GM677.1

 Mammillaria pottsii, Echinocereus dasyacanthus, Ec. enneacanthus, Ec. coccineus, Coryphantha macromeris  o czarnych cierniach,

Coryphantha echinus GM676 – ciekawa forma o czarnych, do dołu zagiętych cierniach

3 kilometry dalej też znajdujemy: Coryphantha echinus GM677, Glandulicactus uncinatus GM677.2, Echinocereus dasyacanthus.

Dalszy przystanek za El Diamante przynosi: Coryphantha echinus GM678 z zagiętym cierniemEchinocereus dasyacanthus, Echinocactus horizontalonius oraz

Coryphantha macromeris GM678.1 o smoliście czarnych cierniach.

Dalsze kilka km drogi przynosi: Coryphantha echinus GM679,Mammillaria heyderi GM680,Escobaria dasyacantha.

Próbujemy jechać ledwie widoczną dróżką, w kierunku El Cariño, ale utykamy przy pierwszym skalistym wzgórzu. Dalej droga jest nieprzejezdna. Na skałach widzimy dość liczną populację: Escobaria variicolor, Echinocereus enneacanthus, Ec. stramineus

   Glandulicactus uncinatus,

ale największe wrażenie robią złociście podświetlone nisko pochylonym słońcem,

    Foquieria splendens GM680.1

 Docieramy do asfaltowej drogi Chih.341. Okazuje się, że o ile drogami gruntowymi możemy się poruszać autem ze skrzywionym drążkiem kierowniczym, o tyle po asfalcie jest to zadanie bardzo trudne. Jedziemy jak po kilku głębszych. Udaje się nam jednak dojechać do przygranicznego miasta Ojinaga i na przedmieściu meldujemy się u przydrożnego mechanika samochodowego. Bez ceregieli wymontował drążek i młotkiem na kowadle go wyprostował. Szybko i tanio mieliśmy naprawione auto, chociaż zdaję sobie sprawę, że taki drążek nadaje się tylko do wymiany. Po prostu nie wolno go prostować, ani tym bardziej klepać młotkiem. Zakwaterowaliśmy się w pobliskim hotelu Valentina – 650 Peso za 2 pokoje 2-osobowe i poszliśmy do miasta, by zrobić zakupy i wymienić w kantorze dolary na peso.

17.11.2002 niedziela – hotel Valentina w Ojinaga

Po raz pierwszy jesteśmy przy granicy północnej Meksyku, wobec czego chcemy się przejechać wzdłuż granicy, wyznaczonej graniczną rzeką Rio Grande. Gdzieś w tej okolicy powinna rosnąć Coryphantha scheeri. Wyruszamy na zachód i po kilku kilometrach odbijamy na północ. Gruntową drogę przecinają nam kanały odprowadzające wodę, a w jednym miejscu droga wręcz przerwana jest przez dość rozległy strumień. Jakiś czas się zastanawiamy, jak się przeprawić, ale Jarda w pewnym momencie się decyduje przejechać. Mamy obawy, aby tam nie został, jednak robi to z klasą, na wysokich obrotach silnika, w sposób zdecydowany. Jedziemy jeszcze jakiś czas, aż blisko La Paradero napotykamy na jakieś wyniesienia typu nadmorskich wydm, może nie tak piaszczystych. Rosną tu: Coryphantha macromeris GM681 o czarnych cierniach, Echinocereus enneacanthus, jakieś rośliny cebulkowe GM682, Yucca glauca GM683

Echinocactus horizontalonius

Dalej widzimy ten sam typ krajobrazu, wobec czego wracamy do Ojinaga i kierujemy się na południe drogą Chih.341. Zatrzymujemy się po pewnym czasie, gdyż krajobraz nieco się zmienił. Znajdujemy tylkoCoryphantha macromeris, Echinocactus horizontalonius, Echinocereus enneacanthus, Ec. stramineus, Corynopuntia sp.

   Coryphantha echinus GM684

Jedziemy dalej. Teren staje się bardziej płaski, porośnięty krzakami. Coś każe nam się zatrzymać za Santa Lucia. Wszyscy to czujemy. Idziemy w teren i to, czego poszukiwaliśmy, staje się realne: w otoczeniu Yucca linearis GM686, Opuntia violacea GM687

znajdujemy Coryphantha robustispina ssp. scheeri  GM685.

Dłuższy czas spędzamy na fotografowaniu „szerek”. Nie rosną w grupach, raczej samotnie, w dość znacznym oddaleniu jedna od drugiej, ale i tak znajdujemy ich ponad dwadzieścia. Jakby to było pięknie, gdyby kwitły, albo chociaż miały owoce. Niestety nie czas na to. Dobrze, że po okresie deszczowym są napite i zielone. Pięknie się prezentują. Na wiosnę niestety już tak nie będą wyglądały. Jedziemy dalej. Po prawej ciągną się wzgórza pochodzenia wulkanicznego, ale brak jest na nich kaktusowej wegetacji. Dopiero w pobliżu Las Escobas, Camargo, Chihuahua, na niewysokim wzgórzu po prawej stronie znajdujemy: Echinocactus horizontalonius  GM688, Coryphantha macromeris, Echinocereus enneacanthus, Ec. pectinatus, Echinomastus mapimiensis.

Zaczyna zmierzchać, więc staramy się zajechać jak najdalej na południe. Naszym celem jest legendarna Coryphantha gracilis, której w kolekcjach po prostu brak, a którą chcemy zobaczyć na własne oczy. Po nocy już przejeżdżamy przez Hidalgo del Parral i kierujemy się w kaniony Valle de Olivos. Późno w nocy rozbijamy obóz między łagodnymi trawiastymi pagórkami. 

18.11.2002 – poniedziałek – przed Valle de Rosario

Świt budzi nas między:

Coryphantha compacta  GM689,

 

Thelocactus heterochromus  GM689.1

Poranne słońce pięknie oświetla rośliny wyglądające na nas spod niewysokich krzaków, lecz czarne cienie nie pozwalają wykonać dobrego zdjęcia. Tym niemniej jakieś popełniamy, ale ciągnie nas w góry za Valle de Rosario. Przejeżdżamy przez dobrze zagospodarowaną wioskę, w której jednak brakuje potrzebnego nam zakładu o nazwie „vulcanizadora” i zatrzymujemy się za wioską, pośród otaczających nas wzgórz. Poszukujemy jednej z najmniejszych i najrzadziej spotykanych w kolekcjach roślin spośród koryfant, znanych z okolic Rancho Pelayo, i wkrótce je znajdujemy:

Coryphantha gracilis  GM691

Rosną na zboczach, w szczelinach skał, razem z:

Agave flexispina  GM690,

Echinocactus horizontalonius  GM692,

Echinocereus pectinatus  GM694.1

Kilometr dalej, poza wyżej wymienionymi znajdujemy pięknie i gęsto ociernioną:

   Coryphantha delaetiana  GM693 znana także pod nazwą C. dichtii, oraz:

orazThelocactus heterochromus  GM694

Dalsze kilometry nie przynoszą wielkiej zmiany. Wegetacja jak i podłoże podobnego typu, lecz nie spotykamy już Coryphantha gracilis.

Najwyższy czas wrócić na południe. Mijamy ponownie Valle de Rosario, lecz kierujemy się nie na Olivos ale prosto na południe. Za Las Colonias chwilę spędzamy na skraju niewielkiego kanionu z rzeką, nad którą rozciągnięty został most linowy, na który boimy się wejść za sprawą brakujących i połamanych desek, łączących liny dolne.

Ogrodzenia pól ozdobione są różnymi postaciami, które mają chronić przed złym.

Nasza ekipa - od lewej Grzegorz F. Matuszewski, Karel Šlajs, Jirka Křechovsky, Don Puerco i Jarda Šnicer.

W  pobliżu, na skraju kanionu rosną: Coryphantha compacta  GM695, Mammillaria gummifera, Thelocactus heterochromus. Jadąc dalej zainteresował nas stok pobliskiego wzgórza, wzdłuż którego przebiegała droga, blisko San Mateo. Może byśmy go dokładnie nie penetrowali, ale już u jego podstawy, znalazłem martwy egzemplarz interesującej nas rośliny, którego zapewne woda deszczowa tu przyniosła. Wyżej na stoku zauważyliśmy kilka dobrze zamaskowanych roślin:

   Echinocereus palmeri  GM696,

Echinocereus aff. polyacanthus  ale wielkich rozmiarów, Ec. pectinatus, Coryphantha compacta.

Wracamy na główną drogę do Durango i przekraczamy nią granicę stanów Chihuahua i Durango. Na skrzyżowaniu, na którym zamierzamy skręcić w lewo, zatrzymuje nas kontrola wojskowa i nie pozwala tam jechać, ponieważ są to tereny, na których odbywają się ćwiczenia wojskowe. Tłumaczymy, że ponieważ zapada noc, chcemy kilometr dalej rozbić namioty i przenocować. Taki argument trafia im do przekonania i możemy kontynuować naszą jazdę. Oczywiście nie zatrzymujemy się po kilometrze, ale jedziemy dalej, by zapaść na nocleg w dolince za El Portento.

19.11.2002 - wtorek – za El Portento

Zawsze rano rozglądamy się za roślinami, które nam towarzyszą w miejscu noclegu i w okolicy. I tym razem penetrujemy teren, w wyniku czego odnotowujemy obecność stosunkowo rzadkich populacji: Coryphantha kracikii, Echinomastus unguispinus, Echinocereus pectinatus, Hamatocactus hamatacanthus, Mammillaria lasiacantha, M. pottsii

Szybko jednak opuszczamy to miejsce, bo kilka kilometrów dalej na wschód znajduje się typowe stanowisko pięknych roślin:

   Coryphantha kracikii  GM697, z którymi rosną

Coryphantha delaetiana  GM699,

   Echinomastus unguispinus  GM699.1,

Echinocactus horizontalonius  GM698, Echinocereus pectinatus  GM699.2, Mammillaria pottsii, M. lasiacantha, Hamatocactus hamatacanthus, Cylindropuntia bulbispina, Opuntia leptocaulis

Wracamy. Po prawej stronie rozciąga się wielkie Rancho San Fermin. W płaskim terenie porośniętym niewysokimi krzakami występują: Coryphantha delaetiana, C. macromeris, Echinocactus horizontalonius, Echinocereus pectinatus.

Zatrzymujemy się kilometr dalej na tym samym ranczo i przechodzimy przez płot. Zauważa nas jakiś „macho” i podjeżdża na koniu. Wyjaśniamy mu cel naszej wizyty i uzyskujemy zgodę na penetracją terenu. Tutaj w identycznym terenie jak wcześniej znajdujemy: Coryphantha delaetiana  GM701, Mammillaria gummifera

Thelocactus pottsii  GM700 o ciekawych, haczykowych cierniach środkowych.

Teraz następuje długi odcinek jazdy ciągłej na południe w kierunku Durango. Zatrzymujemy się dopiero przy bardzo znanej rzece Rio Nazas, gdzie na urwisku skał pochodzenia wulkanicznego w pobliżu Abasolo urządzamy dłuższy postój. Interesującymi dla nas są: Bursera fagaroides  GM704, Mammillaria gummifera,

Coryphantha indensis  GM703,

Coryphantha longicornis  GM702,

   Mammillaria stella-de-tacubaya  GM704.1,

Thelocactus heterochromus  GM704.2

Powoli zapada zmrok, ale my chcemy znaleźć się jak najbliżej Conetto Pass. Jakieś 8 km przed naszym celem znajdujemy po prawej stronie głęboki kanion, do którego na szczęście jest dostępny wjazd. Całkiem blisko drogi spędzamy spokojną noc.

20.11.2002 – środa, - w kanionie 8 km przed Conetto

O wschodzie szybko się zbieramy i dziurawą, choć kiedyś asfaltową, drogą ruszamy by wspiąć się na przełęcz widniejącego przed nami, wysokiego masywu. Droga jest w trakcie przebudowy, wobec czego jedziemy pomału. Blisko przełęczy zatrzymujemy się i wspinamy na niezbyt strome wapienne zbocze, usłane wapiennym żwirem. Długo musimy wpatrywać się w podłoże, by nauczyć się dostrzegać maleńkie białe, podobne do kamyków, główki:

Mammillaria theresae  GM705.2

Szczególnie Karel miał problemy z ich znalezieniem. Chodził po nich nie dostrzegając nic pod nogami. Dopiero, gdy się schylił do poziomu kolan, zaczął je dostrzegać. W otoczeniu widzieliśmy także: Agave schiedigera, Echinocereus polyacanthus durangensis GM452, Mammillaria longiflora  GM451

Agave flexispina  GM705,

Echinofossulocactus rectispinus  GM705.1,

Dalej droga była w znacznie gorszym stanie, więc zawróciliśmy, by zatrzymać się w dolnej partii masywu. Tam Jirka wypatrzył interesujące go kamienie, nadające się do późniejszej obróbki. Zbierając kamienie, pod jednym z nich widzieliśmy skorpiona, a nieco dalej młodego grzechotnika Crotalus lepidus.

Ponieważ nie reagował na nasze zaczepki, wygrzewając się w porannym słońcu, musieliśmy użyć długiego kija. Pomału, ledwie grzechocząc, zaczął chować się pod większy kamień. Jarda chciał go złapać penesetą, na szczęście nie pozwoliłem mu na to. Do szpitala przecież mieliśmy daleko. Kierując się do Durango, zatrzymaliśmy się w terenie zwanym pastizal w pobliżu Nicolas Bravo. Na tych trawiastych łąkach występują:

Coryphantha guerkeana  GM706,

Echinofossulocactus coptonogonus  GM706.1

Teraz czekało nas długie przesunięcie w kierunku Zacatecas. Nocleg urządziliśmy sobie już po ciemku, w niewielkim zagłębieniu terenu, blisko Sierra Chapultepec.

21.11.2002 - czwartek, - blisko Sierra de Chapultepec

Całą noc coś śmierdziało, ale rano okazało się, że nocowaliśmy na śmietniku. Najlepiej wybierać miejsce na nocleg jeszcze za dnia. Ale nie zawsze jest to możliwe. Ruszyliśmy więc na podbój Sierra Chapultepec, której wysokie skały różowiły się przed nami. Początkowo szliśmy lekko wznoszącą się równiną, mijając głębokie wąwozy. W tym terenie spotykaliśmy: Coryphantha guerkeana, Echinofossulocactus coptonogonus, Echinocereus weinbergii, Opuntia scheeri  GM711.
Wyżej, już na zboczach gór, ale w niżej położonej partii, znajdowaliśmy: Echinofossulocactus phyllacanthus  GM710, Mammillaria gummifera  GM711.4.

   Agave schiedigera  GM708,

Agave parryi v. truncata  GM709,

   Agave parryi v. nitraeformis  GM711.1,

Mammillaria jaliscana ssp. zacatecasensis  GM711.5,

Doszliśmy aż do ściany wysokich i pionowych skał, na które nie mogliśmy się wspiąć bez sprzętu alpinistycznego. Widok przed nami rozpościerał się bardzo daleko, na tereny stanu Zacatecas, a szczególnie na dwie wielkie, samotnie stojące na równinie góry o regularnych kształtach stożka, wyglądające jak piersi kobiety. Tak są też przez tubylców nazywane. Na dostępnych nam półkach skalnych znaleźliśmy: Echinocereus acifer,

Echinofossulocactus wippermannii  GM707,

Echeveria cante  GM711.2,

Mammillaria moelleriana  GM711.3

Tylko ja z Jardą dotarliśmy na to najwyższe, dostępne piętro gór Sierra Chapultepec. Karel i Jirka zadowolili się piętrem najniższym. Teraz spieszyliśmy do San Juan Capistrano, gdzie spodziewaliśmy się znaleźć Coryphantha tripugionacantha, ogólnie wszystkim znanej, jako najpiękniejsza koryfanta. Asfaltowa droga pozwoliła nam szybko się przemieścić, ale od Huejuquilla del Alto, pomimo że dość równo wykonana „teraseria”, ograniczyła naszą zdolność poruszania się, ponieważ wykonana była z bardzo ostrych kamieni, na których szybko zniszczyliśmy oponę. Teraz już powoli zbliżaliśmy się do San Juan Capistrano. Zatrzymaliśmy się w pobliżu mostu nad rzeką Rio Tepetate, gdzie w odkrytym terenie porośniętym z rzadka niewysokimi krzakami, znaleźliśmy: Echinocereus pamanesiorum, Mammillaria obscura (pettersonii)

Coryphantha tripugionacantha  GM712, 
Rośliny Coryphantha tripugionacantha  są rzeczywiście piękne i sprawiają wielkie wrażenie, choć niektóre ze znalezionych przez nas Coryphantha kracikii zapewne przewyższają je urodą. Jeśli porównywać tylko stare egzemplarze, to niewątpliwie prym wiodą Coryphantha tripugionacantha.
Chcieliśmy zwiedzić jeszcze dalsze miejsca na zachód od San Juan Capistrano, lecz napotkaliśmy na kontrolę policyjną. Ponieważ z drugiego już koła uchodziło nam powietrze, więc policjantom powiedzieliśmy, że chcemy wyłącznie naprawić koła i wrócić. Bez kontroli nas więc puścili, ale pilnowali, byśmy zrobili tak jak powiedzieliśmy. Nie pozostało nam więc nic innego, jak po naprawie wrócić na wschód, a noc nas zastała na drodze z Zacatecas do Aguascalientes.

22.11.2002 – piątek – Lazaro Cardenas – Cienga Grande,

Nocleg w pobliżu drogi, wśród skał między Lazaro Cardenas a Cienga Grande przebiegł bardzo spokojnie. Rano stwierdziliśmy, że skały te są mocno eksploatowane, a niewielkie wyrobiska sięgają kilku metrów głębokości. Jakiego minerału tutaj poszukiwano, tego nie wiemy. Na skałach rosły wyłącznie: Ferocactus latispinus  GM713.

Naszym celem tego dnia było znalezienie niedawno opisanej Mammillaria perezdelarosae ssp. andersoniae. Wiedzieliśmy tylko, że rośnie na wysokości około 2000 mnpm w Municipio Villa Garcia. Pierwszego postoju dokonaliśmy niedaleko wioski El Copetillo. Na pobliskich wzgórzach, porosłych właściwie tyko trawą i gdzieniegdzie jukami, znaleźliśmy: Coryphantha radians GM714, Echinofossulocactus phyllacanthus  GM714.2, Echinocereus pectinatus, Mammillaria uncinata, M. gilensis  GM714.4,

   Coryphantha clavata ssp. stipitata  GM714.1,

Ferocactus histrix  GM714.3,

   Yucca decipiens GM714.5


Kilka kilometrów dalej wzgórze pozbawione było jakichkolwiek kaktusów. Dalsze skaliste wzgórze w pobliżu Agua Gorda było już bogatsze. Odnotowaliśmy tutaj: Echinofossulocactus crispatus  GM716, Ferocactus histrix, Mammillaria gilensis  GM715, Mammillaria uncinata.

W oddali zamajaczyły nam niewysokie wzgórza, wyrastające z pól uprawnych, więc polnymi drogami, jakoś się tam przedostaliśmy. Typ wegetacji nieco podobny do poprzednich. Tutaj, za wioską El Tepetatillo, widzieliśmy: Bursera fagaroides  GM717, Coryphantha radians  GM718, C. clavata ssp. stipitata, Ferocactus histrix, Mammillaria uncinata
Przejechaliśmy wokół wioski El Monteza, lecz nic nie przykuło naszej uwagi. Wyjechaliśmy niewyraźnymi, piaszczystymi drogami typu „brecha” na trawiaste równiny pastizal w okolicy Benito Juarez. Gdy się zatrzymaliśmy, dostrzegliśmy w trawie: Ferocactus latispinus, Mammillaria uncinata, Opuntia sp.  GM719 

   Coryphantha guerkeana  GM719.2,

Coryphantha cornifera  GM719.1,

Skierowaliśmy się ku granicy San Luis Potosi. W pobliżu Los Campos, po lewej stronie znów skusiły nas widoczne w niedalekiej odległości skały. Tutaj zwróciła naszą uwagę:,

Mammillaria gilensis  GM721

Można było wyróżnić dwie zupełnie różne formy. Na pionowych skałach wszystkie rośliny były zwarte, małe, o ciemno brązowych cierniach środkowych. Te, które rosły na szerokich, wypełnionych humusem półkach skalnych, były znacznie większe, bardziej napite, o cierniach środkowych barwy złoto-żółtej. Jedną początkowo nazwałemMammillaria hirsuta, a drugą M. schelhasei. Jednak to są te same rośliny, które w zależności od rodzaju podłoża w którym rosną, zupełnie inaczej wyglądają.

Wegetację uzupełniały: Echinofossulocactus zacatecasensis  GM721.1

i mocno ocierniony Ferocactus latispinus  GM720 

Wprawdzie nie udało nam się znaleźć Mammillaria perezdelarosae ssp. andersoniana, na której nam najbardziej zależało, ale i tak dzień ten nie uważamy za stracony, gdyż zobaczyliśmy piękne zakątki Meksyku, rzadko tylko odwiedzane przez łowców kaktusów. Południową część terytorium Municipio Villa Garcia już poznaliśmy, a w przyszłości spróbujemy poznać część północną i może tam nam się poszczęści. Na nocleg udaliśmy się do motelu w mieście San Luis Potosi.

23.11.2002 – sobota – motel w SLP,

Jedną z bardziej rzadkich w kolekcjach roślin z rodzaju Coryphantha, jest Coryphantha potosiana. Wielokrotnie widziane przeze mnie w kolekcjach rośliny tak opisane, nie miały nic wspólnego z pierwotnie opisanymi. Udaliśmy się więc w pobliże miejscowości San Antonio, gdzie również na niewysokich wyniesieniach terenu typu pastizal, tylko gdzieniegdzie znaczonymi kępami agaw lub Nolina texana, znaleźliśmy między: Agave sp. Coryphantha radians, Echinofossulocactus coptonogonus, poszukiwane


   Coryphantha potosiana  GM722,

Echinocereus pulchellus ssp. venustus  GM723,

Nolina texana,

Drugim celem było znalezienie również nie istniejącej w kolekcjach Coryphantha vogtherriana. Rozprowadzane pod tą nazwą nasiona z Mesa Garden nie mają w istocie z nią nic wspólnego i jest to jakiś hybryd. Przeprawiliśmy się więc przez miasto San Luis Potosi na drugą stronę, i pojechaliśmy w kierunku San Jose de Magaña. Gdy tylko wysiedliśmy z auta i wkroczyliśmy na łąkę ze śladami wypasu bydła, w trawie odkryliśmy: Mammillaria magnimamma,

  

Coryphantha georgii  GM726.1,  oraz zupełnie nieoczekiwanie tak daleko na północ, M. zephyranthoides  GM724

Na wapiennych skałach już poza pastwiskiem rosły: Euphorbia sp.  GM726, Mammillaria sempervivii ,

Mammillaria erythrosperma  GM725,
Z grzbietu wzgórza widzieliśmy daleko ciągnącą się trawiastą dolinę, gdzieniegdzie porysowaną czerwonymi uskokami ziemi. To tam miałaby występować poszukiwana koryfanta. Trzeba było jednak przejść dobre pięć kilometrów na północ. Tak też postąpiliśmy. Na trawiastym zboczu porośniętym wysokimi drzewami, natrafiliśmy na kilka egzemplarzy:

Coryphantha vogtherriana  GM727
Po drodze spotykaliśmy jeszcze: Mammillaria sempervivii, Coryphantha georgii  GM729

Echinofossulocactus lamellosus  GM728,

Droga powrotna była bardzo nieprzyjemna, ponieważ zerwał się silny i prawie mroźny wiatr, a my nie mieliśmy czym się okryć. Bardzo szybki marsz pod górę nie pozwalał nas zbytnio wystudzić, ale do auta powróciliśmy strasznie zmęczeni. Wróciliśmy do miasta, gdzie znaleźliśmy inny, całkiem porządny i tani hotel, wygodnie położony niemal na obrzeżu miasta, blisko zbiegu dwóch tras przelotowych, o nazwie Hotel Corona.

24.11.2002 – niedziela – hotel Corona w SLP

Postanowiliśmy z tego hotelu zrobić bazę wypadową na dalsze dni, by nie wozić się z bagażami. Dzisiejszy dzień zamierzamy poświęcić polowaniu na niedawno opisany Ariocarpus agavoides ssp. sanluisensis. Informacji o miejscu znalezienia mamy bardzo mało, ale i te powinny wystarczyć, jeśli poświęcimy odpowiednio wiele czasu i do tego, jeśli będziemy mieli szczęście.

  

Na początek kierujemy się do Guadalcazar. Zatrzymujemy się 6 km za miastem, choć wiemy, że tu one nie rosną, za to znajdujemy:  Coryphantha georgii  GM732, Echinocereus pentalophus, Turbinicarpus knuthianus,

Mammillaria candida v. caespitosa  GM731,

Mammillaria saetigera (ritteriana)  GM732.1

Astrophytum strongylogonum  GM730,

Jedziemy dalej na wschód i zatrzymujemy się w terenie o wegetacji typu matorral submontano tzn. gęsto porośniętym krzakami o wysokości ok. 3 m.

 

Tuż przy drodze kwitną maleńkie: Turbinicarpus knuthianus  GM733
Zatrzymują nas wzgórza o podłożu wapiennym w pobliżu Pozos de Acuña. Wegetacja także typu matorral submontano, chociaż na bardziej odkrytych miejscach rośnie sporo agaw. W tych miejscach widzimy: Coryphantha georgii, Astrophytum strongylogonum, Mammillaria candida v. caespitosa, Thelocactus hexaedrophorus v. decipiens,

Coryphantha palmeri  GM735,

Echinofossulocactus pentacanthus  GM734,

Mammillaria centralifera  GM735.2,

   Mammillaria dumetorum  GM735.1, 

Pachycereus queretaroensis  GM735.3

Teraz kierujemy się na północ. W La Hincada skręcamy w lewo na wzgórze, na którym umieszczona została Microonda. Tutaj spotykamy: Mammillaria microthele  GM736, Neolloydia conoidea, Thelocactus flavus  GM737

Docieramy do głównej drogi Mex80 i podążamy nią na zachód. Już przy zachodzącym słońcu wchodzimy na znane wapienne wzgórza przy Entronque Huizache, by jeszcze zrobić zdjęcia: Coryphantha pulleineana  GM738
i wracamy do hotelu. Niestety nie trafiliśmy nawet na ślad poszukiwanych roślin. Wrócimy do tego tematu przy następnej bytności w Meksyku.

25.11.2002 – poniedziałek – hotel Corona w SLP.

Dzisiaj postanowiliśmy ruszyć na północny zachód. Na początek zatrzymujemy się w górach za Ahualulco. Na krawędzi kanionu fotografujemy: Echinofossulocactus zacatecasensis  GM740.1, Ferocactus histrix, Tillandsia sp.  GM740

Mammillaria bocassana ssp. eschauzieri  GM739,

   Mammillaria nana  GM740.2,

Kierujemy się na zachód. Po lewej stronie zainteresowały nas odkryte i niemal nie porośnięte tereny o podłożu wapiennym za wioską El Pedernal. Bardzo ciekawa wegetacja: Coryphantha palmeri  GM742, C. radians  GM742.1, Echinocereus enneacanthus, Echinofossulocactus coptonogonus  GM742.2, Ferocactus latispinus  GM742.3, Mammillaria uncinata,Thelocactus hexaedrophorus  GM742.4

   Pelecyphora aselliformis  GM741,


Docieramy do ciekawej, starej osady Las Cruces, za którą wznosi się masyw górski. Staramy się dojechać możliwie blisko, przechodzimy przez tory kolejowe, za którymi znajduje się nie zamieszkałe ranczo o grubych kamiennych murach, w których zabudowano pogrubione punkty obronne z otworami strzelniczymi. Te mury pamiętają jeszcze grasujące tu bandy oraz Indian. Mur od rancza wiedzie w linii prostej na wierzchołek góry. Idziemy wzdłuż muru pod górę. Także tutaj napotykamy na ciekawy zestaw roślin: Bursera schlechtendallii  GM747, Coryphantha palmeri, Echinocactus ingens, Echinocereus pentalophus, Echinocereus pectinatus, Glandulicactus uncinatus  GM748.1, Lophophora williamsii  GM748.2, Pelecyphora aselliformis, Mammillaria formosa, M. lloydii 

   Coryphantha echinoidea  GM746,

Ariocarpus retusus  GM745,

Echinofossulocactus spGM748,


Wracamy tą samą drogą i zatrzymujemy się znowu blisko El Pedernal, ale w innym miejscu. Tu widzieliśmy: Coryphantha palmeri, Echinofossulocactus violaciflorus  GM750.1. Jedna z roślin częściowo pozbawiona była chlorofilu, więc z jednej strony była czerwona. Widać i w naturze to się zdarza. Mammillaria sempervivii  GM749 

 

Echinofossulocactus coptonogonus  GM750,

Ferocactus latispinus GM750.2 tak o żółtych jak i czerwonych cierniach,

Pozostało nam tylko wrócić do hotelu, ale zdążyliśmy jeszcze zwiedzić centrum miasta San Luis Potosi.

26.11.2002 – wtorek – hotel Corona (La Estancia) w SLP,

Tym razem planujemy odwiedzić tereny położone na południowy wschód od SLP. Droga, którą jedziemy, zbudowana została dla potrzeb eksploatacji położonych tutaj kopalń. Bez przerwy mijają nas wyładowane ciężarówki. Zatrzymujemy się w okolicy Mina Grande. Zbocza porastają wysokie drzewa oblepione wręcz tilandsjami. Spotykamy tu: Coryphantha georgii, C. cornifera(schwarzeana)  GM751, C. clavata  GM754.1,Echinocereus pentalophus, Mammillaria sempervivii, Echeveria agavoides  GM754.2,

  

Tillandsia usneoides  GM754.3                                                                       Senecio praecox  GM753,

  

Mammillaria hamiltonhoytea  GM754,

czerwono kwitnący Echinofossulocactus rosasianus  GM752,

   Tillandsia sp.

Wracamy i zatrzymujemy się na otwartej przestrzeni płaskiego wzgórza, porośniętego trawą, w pobliżu wioski Estanco del Carmen. Długo tu pozostajemy, zachwyceni roślinami:

Echinofossulocactus densispinus  GM756 o tak gęstych cierniach, że nie widać zielonej epidermy. Ciernie środkowe są bardzo długie, cienkie, barwy żółtej, czerwonej lub brązowej. Kwiat najprawdopodobniej czerwony, sądząc po resztkach zaschniętych na roślinie. Wegetację uzupełniają: Coryphantha palmeri, C. georgii  GM757, Bursera fagaroides, Echinocereus polyacanthus, Ferocactus histrix, Mammillaria hamiltonhoytea  GM757.1, M. uncinata,

Dasylirion longissimum  GM757.2

Coryphantha cornifera (radians)  GM755,


Próbujemy dostać się do otaczających gór od strony zachodniej, czyli kierujemy się drogą Mex57 na południe i skręcamy ku osadzie Tierra Nueva. Przekraczamy głęboki kanion rzeki Rio Bagres lub jak kto woli Rio Santa Maria, i na zboczach wzgórz znajdujemy: Coryphantha cornifera (schwarzeana)  GM760, Echinofossulocactus sp.  GM758, Euphorbia sp.  GM759 posiadająca wielkie bulwiaste korzenie, z których po uszkodzeniu obficie leje się mleko, Mammillaria crinita, M. hamiltonhoytea zielona, rzadko ucierniona 

Coryphantha clavata  GM760.1,

Dalej niestety zachodzące słońce nie pozwoliło nam jechać. Tym razem udaliśmy się do hotelu leżącego na obrzeżu miasta Pachuca.

27.11.2002 – środa – autohotel przed Pachuca,

Wiemy, że w okolicy Pachuca, na niewysokich wzgórzach znaleźć można Echinocereus pulchellus kwitnące białymi kwiatami. Ruszamy więc na poszukiwania. Na początek skręcamy w jakąś drogę na południe, mijamy osadę i wspinamy się na najbliższe wzgórze. Jest ono czerwone, pochodzenia wulkanicznego. Na takim na pewno nie znajdziemy tego, czego szukamy. Ale są za to: Echinofossulocactus heteracanthus, Ferocactus latispinus  GM764.2, Echinocereus cinerascens v. ehrenbergii, Agave flexispina  GM762, Mammillaria magnimamma,

Coryphantha cornifera  GM761,
Tą drogą nigdzie dalej nie zajedziemy. Wracamy i kierujemy się w następną drogę wiodącą do Huixmi. Za osadą widzimy trawiaste wzgórze, więc może to być celem naszej wyprawy. Znajdujemy drogę wiodącą na wzgórze. I rzeczywiście, po krótkim poszukiwaniu, w trawie na północno zachodnim zboczu widzimy: Coryphantha cornifera, Agave aff. parryi, Echinofossulocactus heteracanthus  GM764, Mammillaria uncinata

Echinocereus pulchellus  GM764.1 który w książce Bluma jest z kremowym kwiatem,

,

Mammillaria vagaspina  GM763 

pełno tu było pasikoników Dactylotum bicolor

Jedziemy na obrzeże miasta w kierunku Mexico City, gdzie wybieramy niewielką restaurację, jeśli tak można nazwać standardowy stragan pod plandeką, stojący w polu przy drodze. Ale tu podają barbeque czyli mięso baranie. Zjadamy ze smakiem razem z tortilkami. Dowiadujemy się też jak takie mięso się robi. Po prostu, po zabiciu barana, zakopuje się go w ziemi na jakiś czas, aby skruszał. Faktycznie danie jest przedniej jakości. Wracamy najedzeni do hotelu.

28.11.2002 – czwartek – hotel w Pachuca,

Do Mexico City nie chcemy wracać bezpośrednio, ale drogą okrężną. Za miastem Cd. Sahagun, zatrzymujemy się na przydrożnym nieużytku, powoli zamieniającym się w śmietnik. Tutaj rosną: Mammillaria uncinata 

Coryphantha ottonis  GM766,

Coryphantha pycnacantha  GM765,

Przed Otumba skręcamy w drogę w lewo, przejeżdżamy koło wioski Jaltepec i kierujemy się między wzgórza. Trudno po tych wzgórzach chodzić, gdyż są strome i miejscami pokryte czarnym szkliwem wulkanicznym o nazwie obsydian. Tubylcy z tego kamienia wyrabiają pamiątki dla turystów, ale wywrotka na tych ostrych kawałkach skały grozi okaleczeniem. Niemniej tutaj znaleźliśmy: Agave aff. flexispina  GM768.1 osiągająca max. 20 cm średnicy,

Echinofossulocactus crispatus  GM768.2,

Echeveria minima GM768.4 

Mammillaria discolor  GM768,

Mammillaria rhodantha  GM767 

Teraz już pozostało nam tylko dojechać do Mexico City, co też się stało już po zmroku. Zanocowaliśmy tradycyjnie w tzw. hotelu na godziny o nazwie Las Vegas. Ten hotel standardowo służy parom, jest bogato wyposażony w lustra, tak na ścianach jak i na suficie. Telewizora z programami erotycznymi też nie brakuje. Ale przede wszystkim jest dobrej klasy, obszerne pokoje, niekrępujące wejście z garażem zakrytym kotarą, ciepłą woda i co najważniejsze dla nas – jest stosunkowo tani (jak na stolicę).

29.11.2002 – piątek – motel Las Vegas w Mexico City,

Zdaliśmy auto pracownikowi Rent a Car, który do nas po nie przyjechał i wybraliśmy się na zakupy na Mercado Balderas, znane z tego, że można na nim kupić niemal wszystko, co jest dziełem tradycyjnej produkcji mieszkańców Meksyku. Nie brakuje tutaj także wyrobów ze srebra, rzeźb, malowideł, kapeluszy sombrero, tradycyjnych ubrań itp. Ale można tu kupić również stare płyty winylowe, książki, paciorki, płyty CD. Wydaliśmy więc resztę pieniędzy, niewiele pozostawiając jeszcze na zakup wódki Tequilla, w którą zaopatrzyliśmy się już przed samym lotniskiem.

Home