Mexico 2016 - w zimowej szacie




          Na  jesieni 2015 roku zaplanowaliśmy z Jardą wyjazd do Meksyku, aby szczególnie zwrócić uwagę na tereny mało odwiedzane przez kaktusiarzy. Nie oznaczało to bynajmniej, że będziemy omijali te, już nam znane. Pierwszy tydzień miał być poświęcony terenom leżącym w południowej części kraju. Drugi tydzień wstępnie obejmował stan Aguascalientes, natomiast ostatni wschodniej części, czyli głównie Tamaulipas i SLP. Aby wspólnie lecieć z czeskimi kolegami wybrałem mniej korzystny lot przez Monachium.


04.02.2016 czwartek 


            godzinie 1645 samolot linii Lufthansa zabrał mnie i Michała Kaczkę, z którym odbyłem podróż w roku 2012, z Warszawy do Monachium, gdzie spotkaliśmy się z czeskimi kolegami: Jardą Šnicerem, Vaclavem Navratilem oraz Ivanem Kubatem.

                                                                   Michał               Jarda           Vaclav        Ivan         Grzegorz


05.02.2016 piątek – Mexico City, 110.908 km 

Jeszcze przed godziną piątą rano czasu lokalnego samolot wylądował na lotnisku w Mexico City. Na wynajęte auto typu VW Bus (stan licznika 110.908 km) nie musieliśmy czekać, co nas nawet zaskoczyło. Szybko wymieniliśmy pieniądze i sprawnie wyjechaliśmy poza miasto, kierując się na południe, z zamiarem zaopatrzenia w Puebla, lecz tego nie uczyniliśmy, by nie tracić czasu na zatłoczone miasto. Z autostrady zjechaliśmy podążając do Tecamachalco, skąd droga poprowadziła nas przez Cañada Morelos do stosunkowo dobrze znanego stanowiska ponad drogą z ostrym zakrętem. To zobaczyliśmy:   

 

- Mammillaria haageana GM1736.2

- M. mystax GM1736.3

- M. napina GM1736

 - M. discolor esperanzensis GM1736.4

 - Coryphantha pallida GM1736.9

- Echinofossulocactus crispatus GM1736.5

 - Agave potatorum GM1736.8

- Echeveria heterosepala GM1736.6

- E. coccinea GM1736.7
oraz akurat kwitnące, co nas bardzo pocieszyło:


- Mammillaria pectinifera GM1736.1
WPT1030 2370 mnpm Cañada Morelos, Pue.

 

Po drodze mijaliśmy interesująco ozdobione przez mieszkańców miasteczka. Związane to było z aktualną wizytą Papieża Franciszka w Meksyku.

Gdy dotarliśmy do stanowiska Mammillaria crucigera, przed Tilapa, dzień zwolna zbliżał się do końca. Chętnie odwiedzałem moje stare miejsca, gdyż potrzebowałem zdjęcia lepszej jakości. Myślałem, że podobnie jak w roku 2000, będziemy mogli wjechać tam autem i być może spędzić nocleg. Niestety, ale teraz wjazd przegrodzony był zamkniętym na kłódkę szlabanem. Zostawiliśmy auto i poszliśmy uwiecznić na fotografiach:


- Coryphantha calipensis GM1736.10


- Mammillaria sphacelata viperina GM1736.11, zaś na prawie niedostępnych żółto-brązowych skałach zwisające


- M. crucigera GM523 oraz


Agave macroacantha GM526

WP Tilapa, Pue.

Trzeba nam było znaleźć lepsze miejsce na nocleg. Postanowiłem wjechać do kanionu w parku narodowym. Okazało się, że wjazd jest zamknięty, ale przed nim dało się wjechać w jakiś zadrzewiony, ale dość płaski teren. Tu rozstawiliśmy namioty, Jarda przygotował kolację i zmęczeni udaliśmy się spać.


06.02.2016 sobota – Ignacio Meja, 51.303 km


Rano okazało się, że byliśmy widoczni z drogi do kanionu. Pojawiło się auto ze strażnikiem, z którym się umówiliśmy, że za pół godziny otworzy wjazd do kanionu. Faktycznie po pół godzinie pojawił się znowu, skasował 500$ (peso), po czym otworzył wjazd. Gdy kanion się rozszerzył i dojechaliśmy do wzgórza, na które można było dosyć łatwo się wdrapać, skwapliwie z tego skorzystaliśmy.

Szybko dostrzegliśmy białe:


- Mammillaria crucigera grandinosa GM1737
W towarzystwie rosły:
- M. carnea GM1737.1


- Coryphantha calipensis GM1737.2


- Echeveria heterosepala GM1737.3


- Pilosocereus chrysacanthus GM1737.4
WP968 750 mnpm Ignacio Meja, Oax.

Po przeciwnej stronie kanionu widzieliśmy pionowo wznoszące się żółte skały. Wracając dnem kanionu pod wielkimi fikusami, depcząc po szumiących suchych liściach spadłych z drzew, między stromymi skałami z widocznymi pieczarami, poczuliśmy bardzo silny odór moczu pumy, a na drodze leżały ekskrementy. Widocznie wkroczyliśmy na jej teren. Szybko opuściliśmy to miejsce.

Po drodze widzieliśmy wiele skał porośniętych białymi grupkami M. crucigera grandinosa.
Przed Santa Maria Tecomavaca zatrzymaliśmy się, by zobaczyć dawno przeze mnie znalezioną Mammillaria huitzilopochtli coyopoliana. Nie wiem, czy zapisany w roku 2000 punkt GPS był tak niedokładny, czy też zmienił się teren, ale łatwo dostępnego miejsca, które dobrze pamiętam, nie znalazłem. Niemniej zaczęliśmy wdrapywać się na strome zbocze. Z wielkim trudem dotarliśmy do skał, na których znaleźliśmy:


- Opuntia sp. GM1737.5


- Passiflora coerulea GM1737.6


- Mammillaria huitzilopochtli coyopoliana GM1737.7


- Pachycereus weberi GM1737.8
WP971 725 mnpm Santa Maria Tecomavaca, Oax.


Po kilkunastu kilometrach zatrzymaliśmy się przy skałach, na których rosły:


- Mammillaria supertexta GM1737.9
WP972 590 mnpm Santiago Quiotepec, Oax.


Po drodze zatrzymaliśmy się na jakieś znakomite tacos.

Zorganizowana tu mała salka do konsumpcji ciekawie była ozdobiona rosnącymi w naturalny sposób storczykami oraz lampionami wykonanymi z plastrów wosku dzikich os lub pszczół.

W kolejnym miejscu postoju widzieliśmy:


- Mammillaria albilanata GM1737.10


- M. karwinskiana GM1737.11


- M. sphacelata GM1737.12
- Tillandsia ionantha GM1737.13


- Agave potatorum GM1737.14
WP974 1470 mnpm San Juan Tonaltepec, Oax.


Teraz czekała nas długa droga przez wielkie miasto Oaxaca W nim wreszcie zaopatrzyliśmy się w jakimś supermarkecie leżącym przy drodze wylotowej w kierunku wschodnim. Tutaj też wszystkie włosy stanęły mi dęba, gdyż zorientowałem się, że w niezapiętej na suwak kieszeni spodni brak mi portfela, w którym oprócz 1000 USD, kilkuset PLN i 100 EUR były jeszcze dokumenty (prawo jazdy, dowód rejestracyjny auta, które zostawiłem na parkingu lotniskowym, kartę parkingową), nie wspominając o dwóch kartach płatniczych Visa. Nie było możliwości, by ktoś mi je skradł, więc musiałem portfel stracić w terenie.
Po zakupach, już bez zbędnego zatrzymywania dotarliśmy do San Carlos Yautepec. Minęliśmy miasteczko i kiepską drogą wjechaliśmy między wzgórza. Nocleg urządziliśmy sobie na tej szerokiej, płaskiej, gliniastej drodze. Nie zapomnieliśmy o dobrej kolacji i wzmacniającej tequili, której sobie nie żałowałem z powodu straty.
Długo nie mogłem zasnąć, analizując, gdzie mogłem stracić portfel. Kieszeń normalnie miałem zapiętą, ale strażnik prosił o polską monetę, więc wtedy musiałem zapomnieć ją zapiąć. Odtworzyłem sobie całą przebytą drogę. Jedyną możliwością, było stanowisko M. huitzilopochtli coyopoliana, gdzie dwa lub trzy razy zjechałem kilka metrów na swojej d… po stromiźnie. Zaświtał mi plan powrotu na to miejsce.



07.02.2016 niedziela – Yautepec, 111.600 km


 Chorisia sp.

Droga, w którą wjechaliśmy nie była tą, o którą mi chodziło. Po śniadaniu wróciliśmy do miasteczka, wypytaliśmy ludzi, którzy stwierdzili, że naszym autem nie da się tam wjechać. Często tak ludzie mówią, ale my jednak jedziemy, więc i tym razem spróbowaliśmy. Faktycznie, wjazd na obraną przez mnie drogę był możliwy tylko dobrym autem terenowym. Musieliśmy wrócić. Wrócę do powodu, dla którego chcieliśmy tam dotrzeć. Otóż, z satelity wypatrzyłem teren, podobny do tego, na którym rośnie Mammillaria bertholdii. Koniecznie chciałem go zbadać, podobnie jak i Jarda. Ta droga była nieprzejezdna, ale wcześniej na Google Earth znalazłem kilka dróg prowadzących do tego miejsca. Pozostało wybrać inną. Jadąc w kierunku San Pedro Martir Quiechapa, zauważyliśmy drogę, która na żadnej mapie nie była zaznaczona. Oczywiście wjechaliśmy w nią baz chwili namysłu. Droga prowadziła w oczekiwanym przeze mnie kierunku. Po kilku kilometrach zatrzymaliśmy się w dębowym jasnym lesie. Niewielkie skały opanowane były przez:

 

- Acanthocereus oaxacensis GM1738

- Mammillaria rekoi GM1739

- Tiillandsia magnusiana GM1739.1

WP976 1880 mnpm Los Guajes, Oax. Kilometr dalej znowu krótki postój przy skałach porośniętych

 Mammillaria rekoi GM1739.2

- Echeveria nodulosa GM1739.3

 - Tillandsia magnusiana GM1739.4

- Tillandsia sp. GM1739.5

 - Acanthocereus oaxacensis GM1739.6

 

- Encyclia polybulbon GM1739.7

- Mammillaria karwinskiana GM1739.8

   - Pilosocereus quadricentralis GM1739.9

- Senecio praecox GM1739.10

- Agave potatorum GM1739.11

 WP977 1780 mnpm Los Guajes, Oax.

Na chwilę zatrzymaliśmy się jeszcze 2 km dalej, ale widzieliśmy tylko M. rekoi oraz M. nejapensis aff.

WP978 1630 mnpm Los Guajes, Oax.

Po kolejnych 2 km wjechaliśmy w obszar wioski o mocno rozstrzelonych zabudowaniach. Między nimi, na trawiastych, lekko nachylonych łąkach znaleźliśmy:

 

- Coryphantha retusa GM1739.12

 

- Stenocereus trelasei GM1739.13

 - Cylindropuntia sp. GM1739.14
WP979 1910 mnpm Tapanala, Oax.

Pojechaliśmy drogą dalej, ale w miejscu, w którym moglibyśmy skręcić do interesującego nas miejsca, napotkaliśmy na zamkniętą na kłódkę bramę. Kilka kilometrów dalej miałem zaznaczony następny wjazd, ale i tym razem drogę zamknięto na kłódkę. Komuś najwyraźniej zależało, by w tamte okolice nikt się nie zapuszczał. To mogło oznaczać tylko jedno – nie dostaniemy się tam, bo prawdopodobnie są to tereny mafijne. Szkoda, bo moglibyśmy znaleźć kaktusowo ciekawe tereny. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze raz widząc:

  

- Mammillaria albilanata GM1740

- Tillandsia ionantha GM1740.1

- T. magnusiana GM1740.2

 

- Ferocactus recurvus ssp. greenwoodii GM1740.3

 - Bursera sp. GM1740.4

 

- Pilosocereus quadricentralis GM1740.5

 - Coryphantha retusa GM1740.6

- Osyris sp. z grupy Santalaceae to roślina pasożytnicza typu jemioły

 WP980 1550 mnpm Tapanala, Oax.

Przy ostatniej zamkniętej drodze widzieliśmy:

 

- Mammillaria rekoi GM1740.7

 

- M. karwinskiana GM1740.8
Agave potatorum GM1740.9

 WP982 1620 mnpm Tapanala, Oax.

Teraz mogliśmy wrócić poznaną już drogą, lub spróbować podążać drogą dalej na zachód. Wybraliśmy drugą wersję. Po kilku kilometrach zauważyliśmy niewysokie i blisko drogi leżące wzgórza, na które się oczywiście wspięliśmy. Wierzchołki wzgórz pokryte były białym żwirem, w którym znaleźliśmy rośliny, których w tym miejscu się nie spodziewaliśmy:

 

- Encyclia polybulbon GM1741

 

- Mammillaria leptacantha GM1742

 

- Ortegocactus macdougalii GM1743

 - Ferocactus recurvus ssp. greenwoodii GM1744

 

- Mammillaria nejapensis GM1744.1

- Coryphantha retusa GM1744.2

 WP983 1630 mnpm Tapanala,Oax.

Dalsza droga doprowadziłą nas do głęboko wciętej doliny, którą – mieliśmy nadzieję – da się dojechać w kierunku południowym, wprost do San Pedro Martir Quiechapa.

Okazało się jednak, że na południe żadna droga nie prowadzi, lecz musimy najpierw udać się około 10 km na północ, by tam wjechać na drogę prowadzącą na południe wierzchołkami gór ciągnących się po przeciwnej stronie kanionu. Do Qiechapa dojechaliśmy dość późno. Jednak nie pojechaliśmy prosta na interesujące nas stanowisko, ale zgłosiliśmy się do władz miasteczka o wyrażenie zgody na penetrację terenu. Tym razem okazało się to błędem, ponieważ straciliśmy dużo czasu i zapłaciliśmy 500$ za zezwolenie. Była to niedziela, więc władza świętowała, a to oznaczało, że razem z nimi musieliśmy wypić po kilka kieliszków napoju o nazwie mezcal. Swoją drogą całkiem niezłego. Po godzinie wyruszyliśmy na stanowisko w obstawie przydzielonych trzech patrzących nam na ręce stróżów. Przy zachodzącym już słońcu robiliśmy zdjęcia:

 

- Mammillaria bertholdii GM1745

 

- M. rekoi GM1745.1

 WP11 1780 mnpm San Pedro Martir Quiechapa, Oax

Mimo późnej pory, zdjęcia wyszły nadspodziewanie dobrze. Nie chcieliśmy nocować w tej miłej okolicy, więc udaliśmy się w drogę powrotną, kierując przez San Jose Lachuguieri do Oaxaca i dalej autostradą, którą opuściliśmy przy San Juan Bautista Coixtlahuaca. O zmroku dotarliśmy do wioski La Cienga, w pobliżu której zanocowaliśmy.

08.02.2016 poniedziałek – La Cienga, 112.002 km

Wcześnie rano obudziło nas przejeżdżające w pobliżu auto, szczekające w wiosce psy oraz głośno rozmawiające idące drogą dzieci. Wschodzące słońce podświetliło rosnące na łące ferokaktusy. Przed odjazdem fotografowaliśmy:

- Ferocactus recurvus GM1746

- Echinofossulocactus crispatus GM1747

- Coryphantha pallida GM1747.1

- Mammillaria mystax GM1747.2

- Agave salmiana GM1747.3

WPT1033                      2285 mnpm       La Cienga, Oax.

Zatrzymaliśmy się przy bielejących skałach za wioską Rio Poblano. Już niemal przy samej drodze zobaczyliśmy poduszkowo rosnące na skałach:

- Mammillaria kraehenbuehlii GM1748 o twardych, szczeciniastych cierniach. Rosnące w cieniu mają bardziej luźne ciernie.  Razem występowała ciekawa forma

- M. albilanata  GM1748.1 znaną również pod nazwą M. ixcatlanensis

WPT1034                     2120 mnpm      Rio Poblano, Oax.

Około 3 km dalej, widząc w oddali po prawej stronie rumosz skalny, znów się zatrzymaliśmy. Tutaj również rosły:

- Mammillaria kraehenbuehlii GM1749

- Coryphantha pallida GM1749.1 oraz rosnące na nielicznych dębach

- Tillandsia sp. GM1749.2

WPT1035                      2270 mnpm       San Martin, Oax.

Pojechaliśmy drogą dalej, bo taki był mój plan,

by przez Santa Maria Ixcatlan i Santa Maria Tecomavaca dojechać do miejsca, gdzie spodziewałem się znaleźć moją zgubę. Za Santa Maria Ixcatlan droga wyraźnie się pogorszyła, ale wiodła przez piękne dębowe lasy, z drzewami obficie porośniętymi różnymi tilandsjami.

 Bardzo nam się ten przejazd podobał, chociaż miejscami trudno było rozpoznać właściwą drogę. Jechaliśmy coraz niżej, aż w pewnym miejscu dotarliśmy do miejsca, w którym stała samotna skała, a na niej dostrzegliśmy:

- Mammillaria dixanthocentron GM1749.7, bardzo różnie wyglądające, niektóre podobne nawet do M. albilanata

- różne tilandsje

- M. carnea GM1749.8, a dookoła las

- Cephalocereus columna-trajani GM1749.9 i gdzieniegdzie

- Nolina gracilis GM1749.10

WPT2005 1200 mnpmIxcatlan, Oax.

­Dalsza droga wiodła malowniczymi wąwozami, ze zboczami porośniętymi lasami Cephalocereus columna-trajani, aż dotarliśmy do drogi Mex195. Teraz skierowaliśmy się do miejsca mojej zguby. Na stanowisko poszliśmy tyralierą, i w miejscu przeze mnie oczekiwanym, gdzie zjechałem po stromiźnie, Ivan wypatrzył zgubiony przeze mnie portfel. Moje szczęście nie miało granic. Z tej okazji kupiłem w najbliższym markecie doskonałą tequilę marki Don Julio Reposado (jedna z najdroższych), którą później wypiliśmy.

Aby wrócić na wyznaczony wcześniej szlak, pojechaliśmy na północ, przez San Gabriel Chilac dostaliśmy się na autostradę i szybciutko wróciliśmy do zjazdu przy San Juan Bautista Coixtlahuaca, przy czym teraz udaliśmy się na zachód. Wiedzieliśmy, że między miastami Coixtlahuaca, Tamazulapan i Tepelmeme występują bardzo interesujące populacje Echinocereus pulchellus ssp. acanthosetus i koniecznie chcieliśmy je widzieć. Obserwowane tereny bardzo nam się podobały. Dosyć długo jechaliśmy na północ, aż teren spodobał nam się tak bardzo, że postanowiliśmy urządzić sobie noclegownię, tym bardziej, że zapadł zmrok. 

09.02.2016 wtorek – San Francisco Teopam, 112.270 km

Słońce pobudziło nas do działania. Namioty po nocy były mokre, więc pozostawiliśmy je do osuszenia. Przy obozowisku rosła przepiękna Furcraea – rzadki widok w Meksyku. Przeszliśmy może 100 metrów po trawiastych, choć suchych  łąkach i weszliśmy na płaskie żwirowiska, w pobliżu których rosły nieliczne dęby. Między żwirem dostrzegliśmy dosyć liczne jamki, w których widać było zagłębione, czasami na 2 cm, małe, ciemnozielone główki:

- Echinocereus pulchellus ssp. acanthosetus GM1750

- Euphorbia radians GM1751

- Furcraea longaeva GM1751.1

- Ferocactus macrodiscus GM1751.2

- Coryphantha retusa GM1751.3

WPT71                         2280 mnpm       San Francisco Teopam, Oax.

Szczęśliwi ze znaleziska pojechaliśmy dalej na północ, kierując się do Conception Buenavista. Za osadą rozpościerają się bielejące w słońcu wzgórza, wyglądające z daleka jak pozbawione roślinności. Zaczęliśmy się wspinać, i jeszcze przy podstawie wzgórz zobaczyliśmy ferokaktusy, o których trudno było jednoznacznie powiedzieć, czy jest to:

- Ferocactus macrodiscus czy już F. recurvus GM1752

Gdy wdrapaliśmy się na wypłaszczenia wierzchołkowe, pojawiły się zadarnione miejsca. Właśnie w nich, na mniej zarośniętych fragmentach, wypatrzyliśmy płasko rosnące, niemal czarno ociernione:

- Mammillaria herandezii GM1753

Schodząc po stoku obserwowaliśmy jeszcze:

- Mammillaria casoi  bardziej znaną pod nazwą M. mystax  GM1754

- Agave potatorum GM1755

- Mammillaria uncinata GM1755.1

- M. flavicentra GM1755.2

- Echeveria longissima GM1755.3

- Echinofossulocactus crispatus GM1755.4

- Tillandsia sp. GM1755.5

- Coryphantha pallida GM1755.6

WPT1043                      2280 mnpm       Concepcion Buenavista, Oax.

Tutejsi jeźdźcy mają ciekawie zawiązany kapelusz pod nosem.

Skorzystaliśmy z wjazdu na autostradę przy Tepelmeme i szybko, po raz trzeci opuściliśmy ją przy Coixtlahuaca, jadąc w kierunku Tamazulapan. Po drodze, mało zresztą ciekawej, zatrzymaliśmy się na sikanie przy niewielkiej skale po lewej stronie drogi. Pod drzewami, niedaleko strumienia, spośród zeschłych liści spoglądały na nas żółte, pasożytnicze:

- Conopholis alpina GM1756.1

Bardziej ciekawa okazała się ta niewielka skałka, dość obficie porośnięta, na którą się wdrapaliśmy, ponieważ wypatrzyliśmy:

- Mammillaria oteroi  GM1756

- Sedum pachyphyllum GM176.2

- Echeveria macdougalii GM1756.3

- Mammillaria casoi GM1756.4

- Tillandsia usneoides GM1756.5

WPT1044                      2230 mnpm       Isabel Allende, Oax.

Jadąc dalej drogą Mex 190 dotarliśmy do miasteczka Chilac, w pobliżu którego białe skały wywołały nas na zewnątrz auta. Niemal na krawędziach urwisk skalnych wypatrzyliśmy:

- Coryphantha retusa  GM1757

- Mammillaria solisioides GM1758

- M. haageana GM1758.1

WPT1045                      1720 mnpm       Chila, Pue.

Rzadko się zdarza taki widok, by pies jechał na ośle, a człowiek szedł pieszo.

Spokojnie przebyliśmy dalszych 50 km, mijając Acatlan i zatrzymaliśmy się przy porośniętym dębowym lasem kopiastym wzgórzu. Na wysokości ¾ do szczytu znaleźliśmy jeszcze jedną ciekawą roślinę, stosunkowo rzadko widywaną w kolekcji, o atrakcyjnych dużych, żółto zielonych kwiatach:

- Mammillaria heidiae GM1759 w towarzystwie

- Coryphantha retusa GM1759.1

WP1048                        1300 mnpm       Ahuehuetitla, Pue.

Było już późno, lecz postanowiliśmy nadrobić stracony na poszukiwanie mojej zguby czas. Oznaczało to bardzo długi przejazd. Wybraliśmy drogi szybkiego ruchu, mijając Puebla, okrążając Mexico City i już całkiem po ciemku, około godziny 1-szej w nocy zaszyliśmy się na jakiejś polnej drodze za San Juan del Rio.

10.02.2016 środa – Santa Matilde / San Juan del Rio, 112.949 km

Zebraliśmy się dość sprawnie, bo nadal daleko mieliśmy do miejsca docelowego, którym były pozostałości prekolumbijskie w El Cóporo. Poszukiwaliśmy nowej odmiany Mammillaria andersoniana z długimi cierniami, która ponoć znaleziona była przez syna Alfreda Lau`a w stanie Guanajuato. Minęliśmy ciekawe miasto San Miguel Allende

 Wydaje się dość oczywistym, że najczęściej rośliny są znajdowane w pobliżu jakichś atrakcji turystycznych, którą El Cóporo niewątpliwie jest.

Na początku spędziliśmy czas w dosyć pustym muzeum, po czym przetransportowano nas ciężarówką z zamontowanymi ławeczkami do miejsca, w którym prowadzone są prace archeologiczne.

Wolne miejsca dokoła obsadzone były obficie owocującymi opuncjami. Dalsza droga wiodła początkowo alejką pod drzewiastymi opuncjami, po czym zaczęliśmy się wspinać na wzgórze górujące nad doliną.

Tutaj była główna atrakcja, czyli pozostałości dość niewielkiej piramidy, lub lepiej mówiąc, budowli wykonanej z kamienia. Wspinając się po skałach wszędzie widzieliśmy kwitnące:

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1759.2 oraz wpasowane w szczeliny skał

- Mammillaria jaliscana  GM1759.3, a gdzieniegdzie tylko sporadycznie

- M. uncinata GM1759.4

- Echeveria elegans GM1759.5 oraz

- Ferocactus histrix GM1759.6

WPT1047                     2280 mnpm      El Cóporo, Gto.

Niestety tutaj poszukiwanej mamilarii nie znaleźliśmy. Być może na skałach po przeciwnej stronie kanionu, ale nie było możliwości samodzielnego poruszania się po tym terenie, tym bardziej schodząc z wyznaczonych ścieżek.

Dalej pojechaliśmy jakąś ledwie widoczną drogą na południe, wypatrując terenów nadających się do eksploracji. Jakież było nasze zdziwienie, gdy z przeciwnej strony zobaczyliśmy jadących policjantów i żołnierzy. Oni też się zatrzymali przy nas pytając, co tu porabiamy. Jak zwykle spędziliśmy kilka minut na wyjaśnieniach i miłej pogawędce z uśmiechami włącznie, po czym pojechaliśmy dalej przed siebie. Dotarliśmy do drogi głównej wiodącej s San Felipe do Leon, przejechaliśmy nią kilka kilometrów i najbliższą wiodącą na północ skierowaliśmy się do Ocampo, po czym przeszukaliśmy obiecująco wyglądające skały w pobliży La Escondida, ale tutaj też znaleźliśmy wyłącznie:

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1759.7

- M. uncinata GM1759.8

- Mammillaria jaliscana GM1759.9

WP968                         2240 mnpm      La Escondida, Gto.

Wieczór zastał nas jadących ku nadajnikom Microonda Matancillas, między którymi zrobiliśmy sobie biwak z kolacją.

11.02.2016 czwartek – Matancillas, 113.364 km

Zanim Jarda zorganizował śniadanie, ja wybrałem się na krawędź wzgórza, spodziewając się znaleźć Mammillaria perezdelarosae lub co najmniej M. bombycina, jednak nic z tego. W porannym słońcu prezentowały się tylko:

- Coryphantha cornifera GM1759.10

- Echinocereus acifer GM1759.11

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1759.12

WPT1051                      2350 mnpm       MO Matancillas, Ags.

Po kilkunastu kilometrach, w pobliżu La Paz zatrzymaliśmy się na rekonesans, ale widzieliśmy tylko:

- Mammillaria jaliscana GM1760

- M. uncinata GM1760.1

WPT1052                      2100 mnpm       La Paz, Ags.

Teraz trochę czasu zabrało nam dotarcie w pobliże El Puertecito, gdzie podobno notowane było występowanie M. perezdelarosae. Jednak nasze poszukiwania nie zakończyły się sukcesem. W miejscu, które obraliśmy za obiekt poszukiwań zanotowaliśmy wyłącznie:

- Echinofossulocactus violaciflorus GM1761

- Mammillaria jaliscana GM1761.1

- M. uncinata GM1761.2

- Coryphantha stipitata GM1761.3

WPT1053                      2060 mnpm       El Puertecito, Zac.

Minęliśmy miasto Aguascalientes, maksymalnie je okrążając, by nie tracić czasu na przebijanie się zatłoczonymi ulicami. W pobliżu Milpillas wjechaliśmy na drogę wiodącą w kierunku północnym, ku widocznym górom. Gdy góry Sierra Brava przybliżyły się do nas, czy też droga, którą podążaliśmy zbliżyła się do gór, znaleźliśmy bramę rancza, która nie była zamknięta na kłódkę, wjechaliśmy na tereny prywatne podążając ku wzniesieniom. Rychło droga się skończyła, więc zostawiliśmy auto pod drzewami, a sami podążyliśmy ku skalnym, niezbyt stromym, żółto czerwonym połaciom pochodzenia wulkanicznego, na których z radością powitaliśmy:

- Mammillaria perezdelarosae GM1762

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1762.1

- Mammillaria pettersonii GM1762.2

- Agave schiedigera GM1762.3

- Mammillaria densispina GM1762.4

WPT1055                      2400 mnpm       Montoro, Sierra Brava, Ags.

Muszę tu zwrócić uwagę, że rośliny M. perezdelarosae miały ciernie nieco inne od nam dotąd znanych, były nieco jaśniejsze, bardziej czerwonawe i trochę, choć nie za bardzo, przypominały znane mi z populacji M. x perezbomba lub jak inni mówią M. x bomby rosa. Wróciliśmy zadowoleni ze znaleziska do drogi głównej MEX70, lecz tym razem udaliśmy się na drugą stronę doliny, we wschodnią część gór Sierra El Laurel. W pewnym miejscu zatrzymaliśmy się w wielkim kanionie. Tutaj się rozdzieliliśmy, Jarda z Ivanem poszli na skały po stronie zachodniej a my wspięliśmy się na stronę wschodnią. Dosyć szybko odkryliśmy:

- Mammillaria perezdelarosae GM1763

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1763.1

- Echinocereus acifer GM1763.2

- Mammillaria gummifera GM1763.3

- M. jaliscana GM1763.4

- Ipomea arborescens GM1763.5

- Bursera sp.  GM1763.6

WPT1056                      2030 mnpm       El Ocote, Ags.

Słońce mocno się zniżyło, w związku z czym postanowiliśmy wreszcie spędzić noc w hotelu, bo też nie tylko nasze ciało wymagało doprowadzenia do porządku, ale naszym ubraniom też należało się porządne pranie.

Noc spędziliśmy w wyśmienitym hotelu w Calvillo, a na kolację wybraliśmy się do centrum miasta.

12.02.2016 piątek – Calvillo, 113.660 km (hotel 650$ za pokój)

Wcześnie wyruszyliśmy na mnie już znane od 2009 roku stanowisko M. x bombyrosa. Droga ostro wspinała się do góry.

 Zatrzymaliśmy się za El Garuño, by na skałach podziwiać kępy kwitnącej:

- Mammillaria bombycina GM1763.7

- M. apozolensis GM1763.8

- M. densispina GM1763.9

- Echinocereus acifer GM1763.10

WP972                         2390 mnpm       El Garuño, Ags.

Teraz pojechaliśmy dalej do góry, minęliśmy granicę z Jalisco i zatrzymaliśmy się pod widocznymi żółtymi skałami wznoszącymi się nad Presa los Alamitos.

Przez rzadki dębowy las wspięliśmy się na widoczną z daleka gołą grań, na której znaleźliśmy wiele interesujących nas roślin:

- Mammillaria x bombyrosa GM1764

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1764.1

- Mammillaria densispina GM1764.2

WP973                         2450 mnpm       Presa los Alamitos, Jal

Ze stanowiska zabrałem kilka martwych roślin, z których już w aucie udało mi się wyłuskać trochę nasion. Niestety, zapomniałem o nich i zostały w aucie zwróconym do Rent a Car w Mexico City.

Nie próbowaliśmy nawet przejechać wiodącymi wszędzie bezdrożami na drugą stronę gór, choć może by się to udało. Wróciliśmy do drogi głównej Mex70, po czym znowu wjechaliśmy w góry, w kierunku Tlachichila, gdyż tam widzieliśmy jakieś fajne i obiecujące skały. Trochę czasu straciliśmy, by wybrać właściwą drogę, a właściwie na granicy przejezdności szlak i wkrótce zaczęliśmy się wspinać ścieżkami tylko dla zwierząt. Niestety, ale na skałach nic ciekawego nie odkryliśmy, poza:

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1764.3

- Echinocereus acifer GM1764.4

WP974                         2100 mnpm       Tlachichila, Jal.

Dalsze poszukiwania były bezsensowne, gdyż nie widzieliśmy więcej zachęcających nas terenów. Przejechaliśmy jeszcze kilkadziesiąt kilometrów przez góry na zachód i dotarliśmy do miasteczka Apozol, skąd drogą Mex 54 udaliśmy się na północ, by wreszcie wjechać w góry Sierra de Morones po drugiej stronie doliny. Jednak tutaj też nie widzieliśmy interesujących nas terenów, więc gdy już było dosyć ciemno zdecydowaliśmy się na nocleg w przyrodzie, na polanie jasnego, dębowego lasu, choć wysokość 2500 mnpm nie wróżyła ciepłej nocy.

13.02.2016 sobota – Sierra de Morones, 113.885 km

Noc minęła spokojnie i choć było chłodno, w namiocie dobrze się spało. Zapewne otaczający nas las tak wpłynął na samopoczucie.

Korzystając z czasu na przygotowanie śniadania sprawdziłem skaliste krawędzie niewielkiego kanionu, na których znalazłem rosnące w mchu, w cieniu drzew:

            - Mammillaria densispina GM1765

WP975                         2510 mnpm      Sierra de Morones, Jal.

           

             Gdy wróciłem do obozowiska, Jarda zajęty był rozmową z jakimś tubylcem, który akurat tędy przechodził do pobliskiej wioski. Jarda zawsze wykorzystuje okazje by doszkolić swój język oraz ewentualnie zdobyć jakieś interesujące informacje.

             Po śniadaniu ruszyliśmy w kierunku północnym, by po jakimś czasie dotrzeć do wcześniej wypatrzonej z satelity, dobrze zapowiadającej się strefy o dominujących białych skałach. Niemal cały ten teren został jednak odcięty od zewnętrznego świata ogrodzeniami i zabudowaniami. Aby dostać się dalej, trzeba przejechać przez prywatne, ogrodzone podwórko, koło czyjegoś domu.

W jednym miejscu udało nam się uzyskać zgodę i po pewnym czasie, pokonując wiele ogrodzeń z drutów weszliśmy na fantastycznie wyglądający podkład geologiczny. Długo po nim krążyliśmy, ale znaleźliśmy wyłącznie sporadycznie widziane:

            - Ferocactus histrix GM1765.1 oraz

            - Mammillaria wagneriana GM1765.2

WP976                         1690 mnpm      Mesa de Las Flores, Jal.

            Wracając zainteresowaliśmy się widoczną z daleka górę w kształcie dzwona, która nas zaintrygowała na tyle, że wypytaliśmy napotkanego ranczera o możliwość dojazdu.

Ten nam wyjaśnił jak dojechać, a przy okazji wspomniał, że gdzieś w okolicy rośną maleńkie kaktusy, które nazywają flor de mayo, co oznacza kwitnące w maju, ale nie zna ich lokalizacji. Tym niemniej dotarliśmy do wspomnianej góry, ale wyrastała ona pionowo w górę, więc nie było żadnej możliwości jej penetracji, jedynie sama podstawa była dostępna, a w gęstwinie splątanych drzew i krzaków spotykaliśmy tylko:

            - Mammillaria wagneriana GM1765.3

            - Tillandsia mauryana GM1765.4

WP979                         1720 mnpm      Cerro la Campana, Jal.

            Pojechaliśmy do miasteczka Colotlan na kolację.

Akurat w miasteczko odbywał się zlot motocyklistów, więc całe centrum było zatłoczone i wyłączone z codziennego ruchu.

Przed starym kościołem dostrzegłem wielki pomnik naszego Juan`a Pablo II, czczonego tu specjalnie za włączenie kościoła meksykańskiego do głównej grupy kościołów katolickich.

Pokręciliśmy się po centrum obserwując całe to zamieszanie i pojechaliśmy dalej na północ, lokując się przy jakimś większym wzniesieniu na wyczekiwany nocleg. Korzystając z ostatnich promieni słonecznych wdrapałem się na strome wzniesienie porośnięte dębowym lasem, o podłożu gęsto usłanym szeleszczącymi, suchymi liśćmi, na którym w szczelinach wystających skał napotkałem:

            - Mammillaria jaliscana GM1766

  

          - Echinofossulocactus ochoterenaus GM1766.1 oraz

            - Agave schiedigera GM1766.2

WP980                         1950 mnpm      Rio Bolaños, Jal.

Gdy już rozłożyliśmy namioty, spotkaliśmy jakiegoś ranczera, wracającego do domu. Oczywiście wywiązała się rozmowa, w trakcie której powtórzyła się sytuacja z rozmowy z wcześniejszym meksykaninem, przy czym ten oświadczył, że kilka lat temu, jadąc na koniu na polowanie na jelenie, osobiście widział kwitnące czerwonymi kwiatami flor de mayo, ale dokładnie nie pamięta miejsca. Jednak następnego dnia rano będzie tędy wracał, to może nas zabrać ze sobą. 

14.02.2016 niedziela – El Epazote, 114.073 km

Dokładnie o godzinie 6:00 rano, jeszcze po ciemku, pojawił się w obozie. Szybko uporaliśmy się z jedzeniem, po czym wyruszyliśmy na przełaj przez zarośla w wyznaczonym przez niego kierunku.

Po jakiejś godzinie przeszliśmy przez kanion, wdrapaliśmy na stromą skarpę i naszym oczom ukazała się znowu podobna, biała struktura geologiczna, którą zwiedzaliśmy rano.

Krążyliśmy do południa, znajdując wyłącznie Mammillaria wagneriana. Teren ten wymaga poświęcenia więcej czasu niż my go mieliśmy. Tak więc postanowiliśmy jeszcze tu wrócić. Może nawet w tym roku. Ponieważ jechaliśmy na północ a Vaško koniecznie chciał zobaczyć rośliny Mammillaria roemeri, więc nic nie stało na przeszkodzie i pod wieczór obraliśmy sobie za miejsce obozowania płaskie żwirowe równiny niemal na stanowisku występowania tych pięknych roślin.

15.02.2016 poniedziałek – 114.307 km

O świcie poszliśmy fotografować rośliny, bowiem przy wysoko stojącym słońcu trudno wykonać dobre zdjęcie tych białych roślin na białym tle. Wydaje mi się, że roślin zobaczyłem znacznie mniej, niż przy moim pobycie w roku 2009, chociaż nie poszedłem na mnie znane stanowisko, ale byłem oddalony od niego o kilkaset metrów.

            - Mammillaria roemeri GM1767

            - Echinocereus pamanesiorum GM1220.1

            - Mammillaria wagneriana GM1220

Tym razem nie zobaczyłem ani jednej Coryphantha tripugionacantha.

WPT106                       1150 mnpm      Chulignay, Zac.

Jadąc dalej w kierunku północnym zobaczyliśmy kilka kilometrów dalej na poboczu niewielką populację:

- Coryphantha tripugionacantha GM1768, a razem z nią

- Mammillaria wagneriana GM1768.1

WP985                         1140 mnpm      San Rafael de las Toblas, Zac.

Po dalszych kilku kilometrach dostrzegliśmy znacznie większą populację, która ciernie środkowe miała wybarwione bursztynowo, w odróżnieniu od typowej czarnej:

- Coryphantha tripugionacantha GM1769

WP986                         1160 mnpm      San Rafael de las Toblas, Zac.

Wjechaliśmy do miasteczka, w którym akurat odbywał się targ.

Jedna ulica została wygrodzona sznurami, za którymi poustawiały się kramiki i auta z obwoźnym towarem. Skorzystaliśmy by dokonać zakupu świeżych owoców i warzyw, a przy okazji zakupiliśmy fistaszki. Jarda kupił świeże, tzn. nie prażone, by móc później swoim zwyczajem i wg swojej receptury uprażyć je na patelni.

Niedaleko Ameca, na łąkach, na których mieliśmy nadzieję zobaczyć Echinoceereus weinbergii,  znaleźliśmy jakieś rośliny, które prawdopodobnie należą do gatunku:

            - Mammillaria wagneriana GM1769.1, ale wyróżniały się brakiem ciernia środkowego. Były tu jeszcze zielone rośliny podobne do naszych mleczy  GM1769.2 oraz kwitnące niewielkimi kwiatkami GM169.3.

WP987                         2000 mnpm                  Ameca, Zac

            Kierując się na Milpillas, droga zaczęła się wspinać przecinając pasmo górskie. Już po drugiej stronie gór, zjeżdżając ostro w dół, zauważyliśmy w lesie jakieś skały, a na drzewach interesujące tilandsje.

- Tillandsia erubescens

 Zatrzymaliśmy się, i było to dobre trafienie. Na pokrytych zielonymi mchami skałach wyraźnie odcinały się białe:

            - Mammillaria senilis GM1770, gęsto pokryte czerwonymi pąkami kwiatowymi,

            - Mammillaria densispina GM1770.1 kwitnące niewielkimi kwiatkami, oraz

            - ­Echinocereus polyacanthus GM1770.2 całkiem nietypowo wyglądające

WP988                         2530 mnpm                  Milpillas, Zac.

            Wkrótce dotarliśmy do drogi głównej wiodącej z Zacatecas do Durango, ale szybko ją opuściliśmy, kierując się na południe, do Mezquital, wzdłuż granicy Durango z Zacatecas. Po pewnym czasie zatrzymaliśmy się przy mijanych skałach, na których dostrzegliśmy:

            - Mammillaria zacatecasensis GM1771

            - Mammillaria gummifera GM1771.1

            - Echinofossulocactus ochoterenaus GM1771.2 z których większość kwitła

            - Echinocereus pamanesiorum ssp. bonatzii GM1771.3. Tych roślin nie było zbyt wiele, ale były wielkie i stanowiły w pewnym sensie zaskoczenie, bo spodziewaliśmy się ich po drugiej stronie masywu górskiego, przy drodze z Mezquital do Durango.

WP989                         2050 mnpm                  Michilla, Dur.

            Jechaliśmy dalej na południe, ale wieczór już zapadał. Ponieważ jechaliśmy przez teren chroniony oznaczony jako Reserva de la Biosfera Piedra Herrada, więc droga po obu stronach była odgrodzona płotem. Jednak w jednym miejscu zobaczyliśmy bramę wprawdzie zamkniętą, ale nie na kłódkę. Liczyliśmy że nikt nas tu nie dostrzeże, wobec tego wjechaliśmy na teren chroniony uprzednio zamykając za sobą bramę. Przejechaliśmy około kilometra i zatrzymaliśmy się, by rozbić obozowisko na polanach w jasnym dębowym lesie.

Polana i okolice porośnięta była dość gęstą trawą i pokryta opadłymi z dębów suchymi, szeleszczącymi liśćmi. Wspaniale wyglądało to miejsce, więc i noc zapowiadała się bardzo przyjemnie. Po kolacji ułożyliśmy się każdy w swoim namiocie, lecz ledwie zasnęliśmy, zbudziły nas pobliskie odgłosy szeleszczących liści. Coś chodziło tuż za naszymi namiotami. Niemal całą noc nie zmrużyliśmy oka, bo w rezerwatach częstymi gośćmi są pumy i niedźwiedzie. Pamiętam opowiadanie naszej podróżniczki Wojciechowskiej, że rankiem jej przewodnik pokazał ślady lwa, który spał oparty o ściankę namiotu. Dopóki człowiek nie wyjdzie z namiotu, jest dosyć bezpieczny, ponieważ zwierzę nie wie, że ta szmata oddzielająca go od zdobyczy, jest taka słaba. 

16.02.2016 wtorek –114.528 km

Rano szuranie ustało, więc wychyliliśmy nosy z namiotów. W oddali, między drzewami dostrzegliśmy tylko stado spokojnie pasących się krów.

           

Dalsza droga przebiegała w przepięknych okolicach ozdobionych długoigłymi sosnami Pinus engelmannii  o igłach wzniesionych do góry,

oraz Pinus montezumae ze zwieszającymi się igłami. Te igły mierzą około 30 cm długości. Niemal pionowo zwieszające się skały naznaczone były białymi plamami Mammillaria senilis, jednak niedostępnych do fotografowania.

            Minęliśmy pięknie położone miasteczko Mezquital, lecz po kilkunastu kilometrach wbiliśmy się słabo przejezdną żwirówką wijącą się pomiędzy niewysokimi pagórkami, licząc na znalezienie opisanej przed kilku laty nowej agawy. Poznaliśmy ją po nietypowych, choć już dawno zaschniętych kwiatostanach.

Ta agawa z grupy Agave victoria-reginae to faktycznie piękna roślina, podobna bardziej do Agave ferdinande-regis wybiera niemal płaskie tereny na zboczach niewysokich pagórków, czym się znacznie różni od wszystkich pozostałych z tej grupy, wybierających wysokie skały. Zanotowaliśmy występowanie:

            - Agave pintilla GM1772 z której udało mi się zebrać 18 nasion,

            - Echinocactus horizonthalonius GM1773

            - Mammillaria gummifera GM1773.1

            - Echinocereus pectinatus GM1773.2

WP992                         1480 mnpm                  El Ranchito, Dur.

            W drodze do Durango postanowiliśmy jeszcze odwiedzić okolice laguny Bayacora. Droga, która wiodła w góry, nadawała się raczej dla auta z napędem na 4 koła, ale dla Jardy niemal nie ma dróg nieprzejezdnych. Powoli zagłębialiśmy się coraz dalej w góry, aż dotarliśmy do widocznych skał. Zostawiliśmy auto i poszliśmy w górę. Po pewnym czasie dostaliśmy się na skaliste krawędzie urwiska, gdzie widzieliśmy tylko:

            - Mammillaria mercadensis GM1774, jakaś podobna do Nolina terana

            - Nolina sp. GM1774.1

            - Echinocereus polyacanthus GM1774.2

            - Mammillaria gummifera lub pettersonii GM1774.3

WP993                         2400 mnpm                  Bayacora, Dur.

           

Wróciliśmy do głównej drogi, przecisnęliśmy się przez zatłoczone miasto Durango i pospieszyliśmy na północ. Już przy chylącym się słońcu zaczęliśmy wspinać się bardzo złą drogą w góry, aby tam zanocować. Zapewne zbyt się spieszyliśmy, bo wielka dziura z ostrym obramowanym w kamienistej drodze zniszczyła nam zupełnie oponę, a nawet felga też uległa odkształceniu. Ta droga z roku na rok jest w coraz gorszym stanie, mimo że płaskie, wysoko położone tereny są ogrodzone.  Wkrótce znaleźliśmy jakiś kawałek terenu umożliwiającego ustawienie namiotów. 

17.02.2016 – środa – 114.801 km

Ledwie zaczęło świtać wyszedłem rozejrzeć się po okolicy. Blisko namiotów dostrzegłem najeżone

- Echinocereus adustus ssp. roemerianus GM1775. Nieco dalej na krawędziach wyższych skał były

- ­Mammillaria longiflora  GM1776, zaś na skalnych wywłaszczeniach, w malutkich zagłębieniach, trudne do wypatrzenia

- Mammillaria saboae ssp. roczekii GM1777. Miejscami takie kieszenie skalne o wielkości pół metra kwadratowego zasiedlało kilkadziesiąt roślin. Wegetację uzupełniały

- Mammillaria papasquirensis GM1777.1

- Agave schiedigera GM1777.2

- Echinocereus polyacanthus GM1777.3 lecz bardzo sporadycznie

WP996                         2500 mnpm                  El Carmen, Dur.

            Ostrożnie wracaliśmy z powrotem, by w Canatlan dokonać zakupu opony. Niestety, ale felgi nie dało się doprowadzić do stanu używalności z oponą bezdętkową. Pozostało nam zakupić dętkę do kompletu, lecz każdy kolec akacji lub igła opuncji groziła natychmiastowym przebiciem, co oznaczało, że nie nadawała się ona do terenu a wyłącznie na drogi asfaltowe. Została więc schowana jako zapas, po czym pojechaliśmy na przełęcz Conetto, gdzie obserwowaliśmy populację:

            - Mammillaria theresae GM1778 oraz

            - Echinofossulocactus durangensis GM705.1

WP997                         2300 mnpm                  Conetto Pass, Dur.

            Docelowym miejscem na ten dzień zaplanowaliśmy okolice El Vergel, gdzie chcieliśmy zobaczyć bardzo rzadko spotykane w kolekcjach Mammillaria brachytrichion. Pojechaliśmy zatem drogą wiodącą na północ przez osadę Conetto. Po godzinie, gdy droga stałą się słabo przejezdna, zorientowaliśmy się, że wiedzie ona w pobliżu pól marihuany, o których wiedzieliśmy że w te rejony nie należy się kierować. Jednak by objechać ne newralgiczne tereny, musielibyśmy nadrobić przeszło 100 km i stracić pół dnia.

Pojechaliśmy więc dalej. Szybko na drodze pojawiło się jadące z przeciwnej strony auto zupełnie niepasujące do okolic w których się znaleźliśmy – czysta toyota 4x4, w której siedziało czterech rosłych i czysto ubranych osiłków rozmawiających przez telefony – nadmienić trzeba, że w tej okolicy normalne telefony nie mają zasięgu. Zatrzymaliśmy się, gdy i oni się zatrzymali. Zapytali - co tu robimy - więc powiedzieliśmy, że jedziemy do Monte Escobedo, bo interesują nas rosnące tam kaktusy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to członkowie bandy narkotykowej. Widocznie zadowoleni pozwolili nam jechać dalej. Kilka kilometrów dalej sytuacja się powtórzyła z innym, ale całkiem podobnym autem. Po następnych kilku kilometrach znowu spotkaliśmy czyściutką toyotę tylko z jednym, znacznie starszym facetem. Zapewne był to herszt. Wytłumaczył, jak mamy jechać, gdzie skręcić i pojechał dalej. Gdy już sporo się oddaliliśmy od oznaczonych na naszej mapie terenów niebezpiecznych, pozwoliliśmy sobie na krótki postój przy skalnej półce, na której znaleźliśmy tylko:

            - Echionofossulocactus durengensis GM1778.1

WP998                         1800 mnpm                  Don Fablon, Dur.

            Zmierzch zapadał szybciej niż chcieliśmy. Po drodze zobaczyliśmy boczną, zupełnie nieuczęszczaną drogę, na którą trudno było wjechać, ale taka dla naszych celów była najlepsza. Daleko od ludzi i uczęszczanych dróg. Gdy wjechaliśmy w jakieś zagłębienie, gdzie byliśmy niewidoczni, rozłożyliśmy namioty i zaczęliśmy przygotowywać kolację. Niespodziewanie na naszej drodze pojawiło się auto oświetlając teren szperaczami. Wkrótce podjechała czysta toyota z osiłkami i głośno gadającymi radiotelefonami. Znów zapytali co tu robimy, poczęstowaliśmy ich piwem i znów zgodnie z prawdą powiedzieliśmy, że z braku hotelu zamierzamy tu przenocować, chociaż boimy się, bo podobno w tej okolicy są bandy narkotykowe. Odpowiedzieli ze śmiechem, że przy nich nie musimy się bać. Pośmiali się, dopili piwo i pojechali dalej. Więcej ich już nie widzieliśmy a noc przebiegła spokojnie.

18.02.2016 - czwartek – 115.075 km

Szybko się spakowaliśmy i po kilku godzinach dotarliśmy do zaplanowanego celu.

Naszym oczom ukazał się głęboki kanion i myślę, że było to jedyne miejsce, w którym mogliśmy spodziewać się kaktusów. Dnem niemal suchej o tej porze rzeki dotarliśmy do niemal pionowo wznoszących się ścian z dosyć kruchych skał. Z trudem zaczęliśmy się wspinać, by wypatrzyć:

- Echinocereus polyacanthus GM1779, niepodobny do mnie znanych z innych terenów

- Echinocereus pectinatus GM1779.1

- Coryphantha delaetiana GM1779.2

- Mammillaria gummifera GM1779.3

- Agave gentryi GM1779.4 i wreszcie poszukiwana

- Mammillaria brachytrichion GM1780 kępkami okupujące szczeliny skalne

WP999A                       1580 mnpm                  El Vergel, Dur.

            Przyszedł czas by opuścić Durango, więc skierowaliśmy się na wschód. Przejechaliśmy w pobliże wielkiego zalewu Presa Lazaro Cardenas, gdzie na pobliskich wzniesieniach widzieliśmy:

            - Echinocactus horizonthalonius GM1780.1 i

            - Echinocereus pectinatus GM1780.2

WP1000                        1610 mnpm                  Mojito, Dur.

            Kilkanaście kilometrów dalej, ale jeszcze przed widoczną rozległą płachtą wody znowu postój. Tu większa obfitość kaktusów:

            - Coryphantha longicornis GM1780.3 znane również pod nazwą C. grandis

            - Thelocactus heterochromus GM1780.4 wielkiej urody, oraz

            - Echinocereus pectinatus GM1780.5

WP1001                        1580 mnpm                  La Victoria, Dur.

           

Dotarliśmy nad samą zaporę, ozdobioną z daleka widoczną, monumentalną ale typowo komunistyczną rzeźbą robotników. Za El Palmito droga zaczęła piąć się w górę. W pewnym miejscu znowu zrobiliśmy postój, aby zobaczyć populację:

            - Glandulicactus uncinatus GM1780.6 oraz

            - Coryphantha longicornis GM1780.7

WP1002                        1730 mnpm                  El Palmito, Dur.

            Przecięliśmy skrzyżowanie znane jako La Zarca w kierunku wschodnim, jadąc niemal płaskim terenem. W całym Meksyku każdy, nawet najmniejszy mostek na drodze asfaltowej ma swoją nazwę. Gdy po dłuższej jeździe zauważyliśmy przed mostkiem tablicę z napisem Puente Vinagrillos, przypomnieliśmy sobie, że właśnie w tym miejscu znaleziona była Mammillaria pennispinosa. Nigdy dotychczas jej nie widziałem w przyrodzie, a to oznaczało, że musimy spróbować jej poszukać. Zaczęliśmy się wspinać na pobliski pagórek i już wkrótce zauważyliśmy w szczelinach skał dosyć liczną populację niespecjalnie dużych, ale za to kwitnących:

            - Mammillaria pennispinosa GM1781  w sąsiedztwie

            - Thelocactus bicolor GM1782

            - Coryphantha delaetiana GM1782.1

            - Mammillaria pottsii GM1782.2

            - Glandulicactus uncinatus GM1782.3

            - Mammillaria grusonii GM1782.4

WP1003                        1180 mnpm                  Puente Vinagrillos, Dur.

            Nową obwodnicą minęliśmy wielkie miasta Gomez Palacio i Torreon, w Matamoros zatrzymaliśmy się na kolację, po czym minęliśmy miasteczko Viesca i obraliśmy miejsce na camping w pobliży La Fe, wykorzystując w tym celu stare wyrobisko kruszywa wykorzystywanego do budowy drogi. 

19.02.2016 – piątek  - hotel w Melchor Muzquiz, 115.457 km

 Po śniadaniu wspięliśmy się na górę dominującą nad osadą La Fe. Tutaj wiele interesujących kaktusów można zobaczyć:

- Echinocereus occidentalis ssp. breckwoldtiorum GM1782.5

- Hamatocactus hamatacanthus GM1782.6

- Coryphantha durangensis GM1782.7

- Mammillaria pottsii GM1782.8

- Lophophora fricii GM1782.9

- Mammillaria chica GM1782.10

- Astrophytum coahuilense GM1782.11

- Escobaria tuberculate GM1782.12

- Glandulicactus uncinatus GM1782.13

- Mammillaria lenta GM1782.14

WP1005                        1210 mnpm                  La Fe, Coah.

            Wróciliśmy do auta i pojechaliśmy na południe, by w okolicy osady Cinco de Mayo popatrzeć na bielejące z dala gipsowe wzgórza. Tutaj występuje jeszcze nie opisana nowa:

- Escobaria cincomayensis nom.nudum. GM1783

WP2485                        1600 mnpm                  Cinco de Mayo, Coah.

            Na innym wzgórzu rosły tylko

- Ariocarpus lloydii GM1784

WP1172                        1590 mnpm                  Cinco de Mayo, Coah.

            Przenieśliśmy swoje zainteresowanie ze wzgórz gipsowych na stoki wznoszących się przed nami wysokich gór o podłożu wulkanicznym. Znaleźliśmy tutaj wielkie bogactwo kaktusów:

- Mammillaria lenta GM1784.1

- Echinocereus occidentalis ssp. breckwoldtiorum GM1784.2

- Escobaria cincomayensis GM1784.3

- Ferocactus steinesii GM1784.4

- Lophophora williamsii GM1784.5,

niektóre egzemplarze osiągały 13 cm średnicy

- Escobaria tuberculate GM1784.6

- Mammillaria pottsii GM1784.7

- Mammillaria grusonii GM1784.8

- Hamatocactus hamatacanthus GM1784.9

- Agave asperrima GM1784.10

- srebrne krzewy Sphaerlacea sp.

WP1171                        1610 mnpm                  Cinco de Mayo, Coah.

Zjechaliśmy jeszcze w laguny by popatrzeć na wielkie, podobne do odmiany elephantidens

- Ariocarpus kotschoubeyanus GM1629, które dla mnie nie są niczym niezwykłym, ale Jarda uważa tę populację za wartą opisania pod nową nazwą jako podgatunek.

WP2478                        1350 mnpm                  Cinco de Mayo, Coah.

Dalsza droga poprowadziła nas do Zacatecas. Zatrzymaliśmy się na chwilę za Matamoros, gdzie widzieliśmy tylko

- Echinocactus horizonthalonius GM1784.11

WP1173                        15220 mnpm                 Matamoros, Zac.

Na nocleg zatrzymaliśmy się w dosyć rozległej lagunie przy El Rayado. 

20.02.2016 - sobota – 115.822 km

W lagunie znalazłem dosyć liczną populację

- Mammillaria coahuilensis GM1784.12, lecz innych kaktusów nie zobaczyłem

WP1174                        1650 mnpm                  El Rayado, Coah.

Teraz przeszukaliśmy inną lagunę leżącą na północ od poprzedniej. Pomimo spędzenia w niej kilku godzin, nie byliśmy z wyników specjalnie usatysfakcjonowani. Większość ciekawych roślin, a to Lophophora alberto-vojtechii oraz Ariocarpus kotschoubeyanus była z powodu suszy zjedzona przez zające. Znajdowaliśmy wyłącznie wygrzebane dołki z resztkami rzepy korzeniowej. Kilka ariaków ocalało z zagłady, ale lofofory poległy. Wygląda na to, że dla ochrony przyrody kaktusowej należy tępić zające. Fotografowaliśmy za to:

- Lophophora alberto-vojtechii GM1785 – tylko pozostałości korzeni

- Coryphantha delicata GM1785.1

- Coryphantha macromeris GM1785.2

- Coryphantha poselgeriana GM1785.3

- Thelocactus bicolor GM1785.4

- Ariocarpus kotschoubeyanus GM1785.5

WP1177                        1650 mnpm                  El Porvenir, Coah.

Niedaleko od laguny zauważyliśmy bielejące wzgórza, do których postanowiliśmy dojechać. Nie było to specjalnie łatwe, ale jakoś udało nam się dotrzeć w ich pobliże.

Okazało się, że są to skały łupkowe, na których często występują niezwykłe rośliny – endemity – przystosowane wyłącznie do takiego podłoża. Przemaszerowaliśmy kilka kilometrów penetrując kolejne wzgórza, jednak wszędzie natykaliśmy się wyłącznie na:

- Echinocactus horizonthalonius GM1786

- Echinocactus ingens GM1787.1

- Ferocactus steinesii GM1787.2

- Glandulicactus uncinatus GM1787.3

- Echinocereus enneacanthus GM1787.4 oraz wyjątkowo

- Echinocactus x diabolicus GM1787

WP1178                        1700 mnpm                  El Jazminal, Coah.

Na równinach między wzgórzami odkryliśmy niewielkie populacje:

- Lophophora williamsii GM1787.5

- Corynopuntia vilis GM1787.6 oraz

- Leuchtenbergia principis GM1787.7

WP1179                        1690 mnpm                  El Jazminal, Coah.

Wróciliśmy do głównej drogi wiodącej z Zacatecas do Saltillo, którą przesunęliśmy się ku północy, by odwiedzić okolice Cuahtemocl. Kiedyś byłem w tej okolicy, ale już nie pamiętałem dokładnie gdzie, wobec czego zatrzymaliśmy się tam gdzie nam się spodobało. Nie było jednak w tym miejscu tak wspaniałych roślin jakie mam w pamięci, ale i tym musieliśmy się zadowolić:

- Cylindropuntia tunicata GM1787.8 z daleka lśniąca swoimi białymi igłami

- Echinocereus reichenbachii GM1787.9

- Mammillaria chionocephala GM1787.10 już na stokach góry

- Echinocactus horizonthalonius GM060 na trawiastych łąkach

- Rapicactus beguinii GM061 pod krzakami ciernistych akacji

WP1180                        2120 mnpm                  Cuahtemocl, Coah.

Już po zmroku dotarliśmy do znanego nam już, czystego hoteliku w Iturbide, NL.

21.02.2016 – niedziela – (hotel Iturbide )

Kolejny dzień poświęciliśmy na zwiedzanie okolicy Rayones. Wprawdzie nic mnie tam nie ciągnęło, ale Vaško i Ivan koniecznie chcieli zobaczyć kilka ciekawych populacji.

kwitnące Bauhinia variegata w Linares

Oczywiście nie zapomnieliśmy o dokonaniu zakupów w Lineres, przez który musieliśmy przejechać. Na początku pojechaliśmy w okolice Jose Maria Morelos Santa Rosa, którego jeden kanion nas zainteresował. Koledzy poszli kanionem głównym, a ja wszedłem w wąziutki kanion boczny. Niestety ani ja, ani oni nie znaleźliśmy niemal żadnych kaktusów, nie licząc pojedynczych opuncji. Wobec takiego obrotu spraw wróciliśmy do znanej mi lokalizacji przy El Barreal. Tym razem nie szliśmy grzbietami wzgórz, ale dnem wąskiego kanionu. Szybko przekląłem ten wybór, gdyż od drapiących akacji zakrwawione miałem ramiona i nogi. Jarda nie zrezygnował, ale poszedł sam w odnogę jeszcze niezbadaną.

My wdrapaliśmy się na zbocza, gdzie już dużo łatwiej nam było iść, i skierowaliśmy się do mojego stanowiska w głębokim i wąskim kanionie:

- Aztekium ritteri GM1654.3

- Mammillaria candida GM1654.2, a na grzbietach wzgórz, gdy już wracaliśmy

- Ariocarpus scapharostrus GM1654

WP1182                        860 mnpm                    El Barreal, NL

Teraz minęliśmy drogą powrotną miasteczko Rayones, by wdrapać się na zbocze dosyć wysokiej góry, na której widzieliśmy:

- Mammillaria winteriae GM1787.12

- Ariocarpus scapharostrus GM1787.13

WP1183                        850 mnpm                    Rayones, NL

Jeszcze raz odwiedziliśmy południowe stanowisko w którym zainstalowane są na drzewach kamery, gdzie fotografowaliśmy:

- Aztekium ritteri GM1652

- Mammillaria candida GM1651

- Epithelantha micromeris GM1653, ta forma zasługuje na uwagę.

WP1184                        830 mnpm                    Rayones, NL

bardzo lubię widoki doliny Rayones. Tutaj opary ukazują głębię doliny.

Ponieważ zapadał zmierzch, wróciliśmy do hotelu, przed tym jednak zjedliśmy w Linares kolację ze wspaniale smakujących tacos.

22.02.2016 – poniedziałek – (hotel Iturbide )

Kolejny dzień zaplanowaliśmy na odwiedziny stanowiska Aztekium valdezii, czyli kanionu Rio Potosi, ponieważ widzieliśmy, że stan wody w rzekach jest bardzo niski.

Postanowiliśmy spróbować szczęścia by dotrzeć na miejsce autem. Jarda przecież potrafi niejedno w tym względzie. Faktycznie dojechaliśmy do rancza pana Valdeza bez większych kłopotów. Na miejscu okazało się, że zgubiliśmy po drodze tablicę rejestracyjną auta, a to oznaczało koszt 3000 $ meksykańskich, czyli dość drogo. Będziemy musieli w drodze powrotnej zbadać głębsze przeprawy, bowiem tylko tam woda mogła wyrwać tablicę.

Chwilę rozmawialiśmy z Panem Valdezem, po czym poszliśmy w górę rzeki.

Po krótkiej chwili znaleźliśmy się na właściwym miejscu, gdzie koledzy cieszyli swoje oczy :

- Mammillaria prolifera GM1788

- Aztekium valdezii GM1663

- Mammillaria winteriae GM1663.2

- Alocasia sp. GM1788.1, którymi otoczone są źródła wody

- Hamatocactus sinuatus GM1788.2

- Echinocereus leonensis GM1788.3

- Nicotiana glauca GM1788.4

WP2996                        900 mnpm                    Guadalupe, NL

Teraz czekał nas powrót tą samą drogą, podczas której faktycznie udało nam się odnaleźć oderwaną tablicę rejestracyjną. Zgubiliśmy ją przy niemal pierwszym głębszym przejeździe. Odtąd woziliśmy ją na półce pod przednim oknem. Już po nastaniu nocy wybraliśmy sobie miejsce na spanie w rozległej lagunie przy San Antonio del Salero.

23.02.2016 – wtorek – 116.554 km, San Antonio del Salero

Po śniadaniu skierowaliśmy się w okolice San Ignacio de Texas, licząc na kwiaty Turbinicarpus valdezianus. Niestety, ale one nie kwitły. Niemniej byliśmy zadowoleni z odwiedzin i dobrą godzinę robiliśmy zdjęcia:

- Lophophora williamsii GM1788.5

- Mammillaria pilispina GM1788.6

- Mammillaria formosa GM1788.7

- Yucca sp. GM1788.8

- Turbiniccarpus valdezianus GM1248, którym już minął termin kwitnienia

- Rapicactus hintonii GM1248.1, na szczęście te wspaniale kwitły

WP1186                        1750 mnpm                  Calabacillas, NL

Opodal zauważyliśmy znacznie wyższe i już nie gipsowe wzgórza, więc musieliśmy pierwsze zbadać. Znaleźliśmy tam ciekawe populacje:

- Mammillaria candida GM1248.4

- Thelocactus bicolor GM1788.9

- Thelocactus conothelos ssp. argenteus GM1788.10 wyglądający jak forma przejściowa między typem a podgatunkiem

- Ariocarpus retusus GM1788.11

WP1187                        1780 mnpm                  Calabacillaas, NL

Jeszcze zahaczyliśmy o znane miejsce La Perdida, które z uwagi na budowę nowej drogi zostało odgrodzone i dojazd jest dosyć problematyczny ale rozpoczęliśmy poszukiwania po przeciwnej stronie drogi, niż zazwyczaj się to robi. Stosunkowo szybko odkryliśmy w wapiennym żwirze:

- Turbinicarpus schmiedickeanus GM1789

- Theloccactus hexaedrophorus GM1789.1

- Pelecyphora strobiliformis GM1789.2, tych roślin było stosunkowo niewiele, ale widać, że populacja nie wyginęła całkowicie po wyzbieraniu 30 lat temu przez Szwajcarów i pomału się odbudowuje, co cieszy. Jednocześnie oznacza to, że w przypadku niektórych roślin fałszywa jest teza, że poniżej pewnej liczebności populacja musi zaniknąć.

- Mammillaria formosa GM1789.3

WP1188                        1540 mnpm                  La Perdida, Tam.

Dalszą drogę obraliśmy w kierunku południowym mijając Tula, Ciudad del Maiz i Colonia Alvaro Obregon.

Jeszcze zatrzymaliśmy się przy niszczejącym zabytkowym domu z fasadami wyłożonymi mozaikami ceramicznymi. Za osadą spróbowaliśmy szczęścia korzystając z polnej drogi, która jednak po kilku kilometrach wybiła nam pomysł z głowy, gdyż stawała się coraz mniej przejezdna. Zawróciliśmy, ale też popatrzyliśmy, co rośnie w tych równinach:

- Ferocactus echidne rafaelensis GM1789.4

- Coryphantha delicata  GM1789.5

WP1189                        1220 mnpm                  Alvaro Obregon, SLP

Kilka kilometrów dalej kolejny przystanek i kolejne nieliczne kaktusy:

- Mammillaria candida caespitosa GM1789.6

- Mammillaria magnimamma GM1789.7

- Agave strata GM1789.8

WP1190                        1170 mnpm                  San Jose de Palmas, SLP

Ponieważ zbliżała się noc, po następnych kilkunastu kilometrach znaleźliśmy sobie odpowiednie miejsce przy polnej drodze wiodącej do pól uprawnych.

24.02.2016 – środa – 117.373 km

Skoro świt wybiegłem na pobliskie wzgórze, na którym pośród bielejących wapiennych skał zobaczyłem:

- Mammillaria magnimamma (rioverdense) GM1789.9

- Ferocactus echidne rafaelensis GM1789.10

- Echinocereus pentalophus GM1789.11

- jakiś czerwony sukulent GM1789.12

- Cylindropuntia sp. GM1789.13

WP1192                        1250 mnpm                  Martinez, SLP

Po śniadaniu przejechaliśmy jeszcze ku widocznej przełęczy, gdzie przy akompaniamencie niesamowicie mocno wiejącego zimnego wiatru oglądaliśmy:

- Coryphantha jalpanensis GM1790, bardzo daleko na północ od swojego typowego stanowiska

- Mammillaria magnimamma (rioverdense) GM1790.1 z przepięknie śrubowo zatoczonymi cierniami

- Echinocereus pentalophus GM1790.2

WP1193                        1510 mnpm                  Paso de Mendialas, SLP

posiłek w Rayon. Pyszne grillowane kurczaki z papryką jalapenos.

Teraz odbyliśmy długą drogę w nieuczęszczane przez kaktusiarzy miejsce, tj. w porośnięte zielonym lasem góry w południowo-wschodniej części SLP. Po naszej wyprawie w 2014 roku Jarda przysłał mi e-maila z pytaniem, co sądzę o pewnym widzianym z satelity kanionie. Odpowiedziałem, że gdybym spojrzał w tę część Meksyku, to na pewno już bym tam był. Jarda będąc pod koniec roku 2014 odwiedził tę lokalizację, i wkrótce odkrył nowy gatunek turbiniaka, którego zamierza opisać, jako Turbinicarpus nikolae . Jechaliśmy przez ciągnące się tutaj plantacje trzciny cukrowej. Ta część Meksyku jest wilgotna i ciepła. Mieszkają tutaj Indianie plemienia Chichimeca. Mają oni swoje obyczaje i służby, by odizolować się od reszty społeczeństwa Meksyku.

Widzieliśmy nawet mały budynek w którym znajduje się wioskowe więzienie. Obcym nie ufają i nie chcą z nimi rozmawiać.

Nieopodal wioski, między zielonymi górami o podłożu wapiennym, znajduje się dość spora enklawa o skałach gipsowych, podobnych do tych, na których rosną Turbinicarpus hoferi. Szybko też znajdujemy:

- Mammillaria pilispina GM1791

- Mammillaria albata „sancirensis” GM1791.1

- Sedum corynephylum GM1791.2

- Ferocactus echidne rafaelensis GM1791.3

- Ferocactus glauscens GM1791.4

- jakiś sukulent, prawdopodobnie Fouquieria breviflora GM1791.5

- Pseudosmodingium virletii GM1791.6

- Selaginella gipsophilla GM1791.7

- Hechtia sp. GM1791.8

- Turbinicarpus nikolae GM1792, tych roślin są tutaj miliony w każdej szczelinie skał. Spotkać je można na przestrzeni 200 metrów wysokości skał, tj. od 700 do 900 mnpm.

WP1197                        890 mnpm                    El Mezquital, SLP

  

Już po zejściu ze skał spotkaliśmy wieśniaczkę z dzieckiem, z którą Jarda chwilę rozmawiał, chociaż widać było, że ona nie ma na to zbytniej ochoty.

  

   

Odwiedziliśmy jeszcze pobliskie sanktuarium.

Mieszkanki oferowały nam do sprzedaży swoje wyroby, z której to propozycji skorzystaliśmy, ku zadowoleniu najmłodszych.

Zaciekawił nas też miejscowy cmentarz.

Chcieliśmy zbadać jeszcze inne, bardziej odległe od tego miejsca kaniony. Pod wieczór dotarliśmy w okolice Milpillas Viejo, gdzie wprost na kiepskiej i rzadko używanej przez pojazdy gruntowej drodze rozbiliśmy namioty. 

25.02.2016 - czwartek – 117.577 km Milpillas Viejo

Rankiem obserwowaliśmy rosnące na drzewach i pod nimi:

- Tillandsia sp. GM1792.1

- Selenicereus sp. GM1792.2

- Dioon edule GM1792.3

WP1201                        400 mnpm                    Milpillas Viejo, SLP

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy dość gęsto porośniętych skałach w pobliżu Tanlacut. Zarośla pokrywające strome zbocza mocno utrudniały wspinaczkę, tym bardziej, że licznie występująca tu mala mujer, czyli Jatropha urgens, tylko czekała na każdy nierozważny ruch, by oparzyć swoimi szklistymi włoskami nieostrożnego. Mnie też się od niej dostało i czułem to przez cały tydzień.

Na skałach zastaliśmy:

- Ferocactus glaucescens GM1792.4

- Bombax elipticum GM1792.5

- Echeveria bifida GM1792.6

- Tillandsia ionantha GM1792.7

- Peperomia scandens GM1792.8

- Nopalea cochenilifera GM1792.9

- Petrea volubilis GM1792.10

WP1202                        320 mnpm                    Tanlacut, SLP

Postanowiliśmy zwiedzić jeszcze jeden kanion, już na krańcach stanu SLP.

Przez pola gęsto porosłe trzciną cukrową wiodła droga do wodospadu Salto El Tamul.

Dotarliśmy wkrótce do malowniczej rzeki, której krystalicznie czyste wody zachęcały wręcz do kąpieli. Brzegi ozdobione były kwitnącymi akurat

- Zephyranthes grandiflora GM1792.11, zaś z drzew zwisały sznury

- Rhipsalis baccifera GM1792.12, gdzieniegdzie widok przesłaniały wielkie, dziurawe liście

- Monstera deliciosa GM1792.13 oraz rozpoczynające kwitnienie

- Pachystachys lutea GM1792.14, natomiast nieliczne skały ozdobione były

- Echeveria bifida GM1792.15 I niezbyt ozdobną

- Agave mitis GM1792.16

WP1203                        180 mnpm                    Salto el Tamul, SLP

Niezwykły widok przedstawia ujście rzeki Rio Tamul, której wody nagle spadają potężnym wodospadem do położonej przeszło 100 metrów niżej rzeki Rio Santa Maria. Jest to piękny widok, podobnie jak i kanionu Rio Santa Maria.

Wracając urządziliśmy krótki postój, by w krystalicznych wodach Rio Tamul schłodzić swoje ciała.

Okoliczne wioski ozdobione były wysokimi drzewami

- Tabebuia chrysantha GM1792.17 kwitnącymi wielkimi żółtymi i mocno odcinającymi się od błękitnego nieba kwiatami

WP                   300 mnpm                    El Saucillo, SLP

Wracając mijaliśmy pojazdy maksymalnie załadowane trzciną cukrową.

Szybko dotarliśmy do autostrady, którą opuściliśmy za miasteczkiem Rayon, obierając kierunek przez Vaqueros do drogi Mex 69, przy czym zahaczyliśmy o wzgórza w pobliżu Vaqueros. Niespodziewanie znaleźliśmy tutaj niezbyt liczną populację:

- ­Ariocarpus retusus scapharostroides GM1792.18

WP1204                        780 mnpm                    Vaqueros, SLP

Długo jechaliśmy na południe, by późno w nocy rozłożyć się obozem wzdłuż drogi, w głębokim kanionie przy Rancho Quemado.

26.02.2016 – piątek  - 118.025 km (hotel El Dorado, Tula)

Na skałach w miejscu gdzie nocowaliśmy widzieliśmy tylko

- Mammillaria elongata GM1792.19

WP1206                        1140 mnpm                  Rancho Quemado, Que.

Kamiennym korytem rzeki przy dosyć niskim poziomie wody wjechaliśmy w napotkany kanion. Strome skalne ściany zwolna stawały się coraz bardziej dostępne, a twarde skały ustępowały miejsca bardziej miękkim. Gdy zatrzymaliśmy się, dostrzegliśmy:

- Mammillaria parkinsonii GM1792.20 o niezbyt długich cierniach środkowych

- Strombocactus disciformis GM1793 zauważyliśmy dwie formy, jedne rośliny były podobne do typowych, natomiast druga, mniejsza część populacji przypominała bardziej (przynajmniej cierniami) Stombocactus corregidorae. Ja, dokąd nie zobaczę nasion, będę utrzymywał, że jest to tylko nieco odmienna forma stanowiskowa typowej rośliny.

- Echinocereus pentalophus GM1794 o bardzo długich cierniach

- Echinocactus ingens GM1794.1, spotkałem jedną roślinę o nietypowej, znacznie większej liczbie żeber i przy tym niemal bez cierni

- Thelocactus leucacanthus GM1794.2

WP1207                        1070 mnpm                  Adjuntas de San Gato, Que.

Przejechaliśmy dnem rzeki jeszcze jakiś odcinek I zbadzaliśmy łatwo dostępne wzgórze ponad niewielkimi polami uprawnymi. Dominowały tutaj:

- Astrophytum ornatum GM1794.3

- Thelocactus leucacanthus GM1795

- Mammillaria parkinsonii GM1795.1

- Coryphantha erecta GM1795.2

- Echinocedreus pentalophus GM1795.3

- Echinocactus ingens GM1795.4

- Ibervillea tenuisecta GM1795.5

WP1208                        1050 mnpm                  Adjuntas de San Gato, Que.

Nie było już czasu na dalszą podróż tym ciekawym kanionem, a wracając zatrzymaliśmy się jeszcze niemal u wylotu kanionu, gdzie pięknie wyglądały:

- Mammillaria elongata GM1795.6

- Ferocactus glaucescens GM1795.7

Vizaron

Już w drodze do Mexico City zatrzymaliśmy się jeszcze w miejscu, w którym już od ponad 30 lat wiadomo, że rosną turbinikarpusy podobne do T. krainzianus minimus, ale o kwiatach typowych dla T. pseudomacrochele jednak niewielu udało się je zobaczyć, bowiem jest to bardzo rozproszona populacja. Teraz meksykańscy botanicy postanowili te rośliny opisać i obecnie noszą one nazwę Turbinicarpus heliae na cześć botanika Helia Bravo-Hollis, która wniosła wielki wkład w rozpoznawanie świata kaktusowego Meksyku. Było nas 5 osób, więc powinno nam się udać, jednak teren jest stosunkowo gęsto porośnięty krzakami, ale też nie brakuje miejsc odsłoniętych o białych wapiennych skałach. Dosyć szybko Jarda znalazł w jednej ze szczelin skalnych dwie siewki, ale na tym niemal szczęście się skończyło. Po dłuższym czasie mnie udało się znaleźć jeszcze 3 siewki i jedną zapewne już dojrzałą roślinę, bowiem naznaczona była dłuższymi cierniami środkowymi. Wszystkie te rośliny wypatrzyłem jednak pod krzakami, ukryte przed wzrokiem. Tak więc odnotowałem w tym miejscu:

- Turbinicarpus heliae GM1796

- Coryphantha octacantha GM1796.1

- Neolloydia conoidea GM1796.2

WP1210                        1960 mnpm                  Partia Nueva, Hid.

Teraz już nieodwołalnie skierowaliśmy się do stolicy mijając Pachuca i korzystając z szybkobieżnej autostrady. Dotarliśmy do znanego już nam hotelu niedaleko, ale na południe od lotniska. Dawniej spokojny, typowy hotel zmienił się w tzw. hotel na godziny, ale nie przeszkodziło nam to w spędzeniu nocy. 

27.02.2016 - sobota – 118.364 km (motel Las Vegas)

Nie wiem, czy to zasługa pcheł, czy pluskiew, ale rano cały byłem pogryziony, podobnie jak Michał. Zmieniliśmy więc hotel na inny, całkiem blisko lotniska, w którym umyto nam auto, a wieczorem właściciel odebrał je bez uwag.

Dzień wykorzystaliśmy na zwiedzanie miasta, zakupy pamiątek na Mercado Balderas oraz dobrej tequili w centrum miasta.

28.02.2016 - niedziela –hotel

Około południa pożegnaliśmy hotel i już pieszo, przemierzając kilkaset metrów dotarliśmy na lotnisko.

Do spodziewanej następnej wizyty.

Mexico 2016 - lato

Ponieważ mieliśmy nadzieję na znalezienie nowej rośliny w obiecującym miejscu na pograniczu stanów Zacatecas i Jalisco, postanowiliśmy wspólnie z Jardą zorganizować ponowny wyjazd do Meksyku. Do wyprawy tym razem „załapał się” Sławek Kopczyński. Z powodu bardzo dobrego terminu przylotu do Meksyku, czyli o godzinie 5:00 rano, podobnie jak poprzednio wybraliśmy, wprawdzie mniej korzystny finansowo, lot przez Monachium. Ciekawostką jest fakt, że lot z Pragi kosztował znacznie drożej niż z Warszawy, w związku z czym Jarda przyjechał do mnie w czwartek z samego rana, po czym zapakowaliśmy się do mojego auta i wkrótce zameldowaliśmy na parkingu lotniskowym w Warszawie.

16.06.2016 czwartek 

 Na lotnisku poczekaliśmy trochę na Sławka, po czym po odprawie zasiedliśmy w samolocie linii Lufthansa, by po półtoragodzinnym locie wysiąść na lotnisku w Monachium. Tutaj spędziliśmy 4 godziny czekając na swój samolot. Lot do Meksyku przebiegał bardzo spokojnie. 

17.06.2016 piątek – Mexico City, 130.618 km 

Jeszcze było ciemno, gdy wylądowaliśmy, lecz po odprawie długo czekaliśmy na zamówione auto, ale to nie jest nic nadzwyczajnego w Meksyku. Trzeba przywyknąć, bo w tym kraju nic nie załatwia się w pośpiechu. Wyskoczyliśmy na autostradę objeżdżając miasto od wschodu i skierowaliśmy się do San Juan del Rio, aby zaopatrzyć się w prowiant i niezbędne wyposażenie, np.: patelnia, sztućce, kubki, miski, trochę chemii, papier toaletowy itp. Nie udało nam się szybko opuścić parkingu, bo akurat ulicą odbywał się przemarsz konnego pochodu wiozącego pięknie poubierane panie i eleganckich panów.

  

Poświęciliśmy trochę miejsca na kartach naszych aparatów na uwiecznienie tej formy fiesty.

Minęliśmy Queretaro, San Miguel de Aliende, San Felipe i zboczyliśmy w La Haciendita w kierunku Laguna de Guadalupe. Zatrzymaliśmy się widząc ciekawe formacje skalne, na których znaleźliśmy:

- Ferocactus latispinus

- F. histrix GM1796.3

- Coryphantha stipitata

- C. cornifera GM1796.4

- Echinofossulocactus violaciflorus GM1796.5

- Mammillaria uncinata GM1796.6

- M. crinita GM1796.7

WP1915                       2260m  Puerto de la Carreta, Gto.

Jedziemy dalej w kierunku Aguascalientes. Widząc skaliste wzgórza po lewej stronie drogi za jeziorem, kierujemy się ku nim. Mijamy osadę Cienga de Mata i polnymi drogami zbliżamy się do niemal pionowych skał. Powoli się ściemnia, ale Jarda nie bardzo wierzy, że na tych skałach coś znajdziemy. Mimo wszystko za moją namową decydujemy się na krótką wspinaczkę. Dobrze się stało, że się na nią zdecydowaliśmy. Znajdujemy:

- Mammillaria perezdelarosae GM1797, wśród których wiele ozdobionych jest złotymi cierniami

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1797.1

- Mammillaria crinita GM1797.2

- M. uncinata GM1797.3, czerwono kwitnące

- Erythrina sp. GM1797.4 oraz również kwitnące biało zielonymi baziami

- Peperomia monticola GM1798

WP1916                      2100 mCienga de Mata, Jal.

Ta żaba pięknie przystosowała się do warunków, w których żyje.

   

Osada Cienga de Mata okazało się bardzo interesujące z historycznego punktu widzenia.

Teraz kierujemy się na stanowisko M. perezdelarosae znalezione przez Karela Pavlička, na północ od miasta Aguascalientes. Ponieważ jest już późno, blisko stanowiska rozbijamy obozowisko, na jedynym dostępnym miejscu. Pozostałe są ogrodzone, chroniąc stada krów przed rozbiegnięciem na dość rozległym terenie.

18.06.2016 sobota – Garabato, 130.890 km

Rano rozglądamy się dokoła namiotów.

Kwitną biało jakieś rośliny cebulkowe fioletowo szczawiki Oxalis,

 

a wśród zielonych traw:

- Mammillaria uncinata GM1799.2

- Coryphantha ottonis GM1799.3 z pąkami gotowymi do otwarcia za kilka godzin,

- Oxalis hernandezii GM1799 kwitnący fioletowo o jadalnych pędach

- roślina cebulkowa GM1799.1 o białych kwiatach podobna do Fritillaria persica

WP1917                                   2270 mnpm         Garabato, Ags..

            Po śniadaniu schodzimy na krawędź urwiska i dostępnymi zejściami udajemy się na skalne zręby.

Tutaj wreszcie znajdujemy poszukiwane:

- Mammillaria perezdelarosae GM1800

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1800.1

- Mammillaria gummifera GM1800.2

- M. jaliscana GM1800.3

- Ipomea durangensis GM1800.4

- Zephyranthes sp. biały kwiat GM1800.5 i czerwono kwitnące wielkimi lejkami

­- Sprekelia formosissima GM1801

- Bursera sp. GM1802

WPT134                                   2260 mnpm      Garabato, Ags.

Ponieważ jesteśmy stosunkowo niedaleko od stanowiska innej mamilarii z grupy perezdelarosae, więc kierujemy się do Villa Garcia w pobliskim stanie Zacatecas. Przed Villa Garcia widzimy po prawej stronie jakiś skalny pagórek, do którego podążamy. Jest to zbyt małe stanowisko, by mogło coś ciekawego tu powstać. Tym niemniej robimy przegląd roślin i odnotowujemy:

- Mammillaria crinita GM1802

- Echinofossulocactus sp. GM1802.2

- Pachyphytum hookeri GM1802.3

WPT840                                   2100 mnpm      Villa Garcia, Zac.

Wracamy do Villa Garcia i kierujemy się na północne obrzeża miasta, skąd polnymi drogami przybliżamy się do grupy skalnych wzgórz. Zwiedzamy kilka z nich nie znajdując nic interesującego, ale na kolejnym sytuacja diametralnie się zmienia.

Nawet nie wspinamy się wysoko, bo już na stosunkowo płaskiej przełęczy znajdujemy poszukiwane:

- Mammillaria perezdelarosae ssp. andersoniana GM1803

- Coryphantha stipitata GM1804

- Echinofossulocactus sp. GM1805, który wyglądem przypomina nieco Ef. ochoterenaus, ale kwiaty ma zupełnie inne, o krótkiej rurce kwiatowej, jasne z czerwono-brązową linią środkową,

- Mammillaria crinita GM1805.1

- M. uncinata GM1805.2

WPT841                                   2130 mnpm      Villa Garcia, Zac.

Nasyciwszy oczy nową populacją M. andersoniana, która minimalnie różni się jednak od znanej nam wcześniej, nieco dłuższymi i u niektórych roślin lekko przygiętymi ku wierzchołkowi cierniami środkowymi, jedziemy na północ do Zacatecas, skąd przez Jerez i Canatlan docieramy do El Epazote w Jalisco. To dla tego miejsca po raz drugi jesteśmy w Meksyku. Albowiem tutaj miałby rosnąć zagadkowy kaktus Flor de mayo, o którym wspominał jeden mieszkaniec, a drugi to potwierdził. Odwiedziliśmy tego drugiego, który jednak stał się bardzo małomówny i niezbyt skory tym razem do potwierdzania faktu występowania tej rośliny. Być może dlatego, że przy nim był jego ojciec, który nam powiedział, że on tutaj spędził całe życie jako pasterz i nigdy nie widział malutkich, kwitnących w maju fioletowymi kwiatami kaktusów. Co prawda teren jest bardzo duży i sięga przyległego stanu Zacatecas, a na te terany raczej się nie zapuszczał. Pokazaliśmy mu zdjęcia podobnych do spodziewanych z grupy Mammillaria saboae, w które się uzbroiliśmy przed przyjazdem. Tym bardziej zaprzeczył. Prawdopodobnie jego syn zachował się jak typowy południowiec, który na pytanie czy widział, zwykle odpowiada, że oczywiście, bo nie wypada mu stwierdzić, że nie widział. Niemniej przygotowaliśmy się do wyprawy w dniu następnym, nocując w znanym nam już z wiosennej wyprawy miejscu.

19.06.2016 niedziela – El Epazote, 131.604 km

Wcześnie zebraliśmy się do wymarszu, zaopatrując w odpowiednią ilość wody, przewidując powrót wieczorem. Za cel eskapady wybraliśmy największą „wyspę” wystającą z systemu kanionów. Gdyż na niej widzieliśmy najwięcej połaci terenów pokrytych białym, wapiennym rumoszem calieza Po drodze obserwowaliśmy:

- Echinofossulocactus ochoterenaus GM1806

- Stenorrhynchos aurantiacum z grupy Orchidaceae GM1806.1

- Mammillaria wagneriana GM1806.2

- Geastrum nanum  - grzyb GM1806.3

- Bursera palmeri GM1806.4

- Bursera simaruba GM1806.5

- Dasylirion sp. GM1806.6

- Erythrina harbacea GM1806.7

- Opuntia sp. GM1806.8

- jakaś roślina o owocach jak fioletowe śliweczki GM1806.9

WP1919                                   1920 mnpm      El Epazote, Jal.

Niestety, ale nie znaleźliśmy tego, po cośmy przyjechali. Jarda stwierdził, że nie ma sensu już dłużej szukać, bo tereny wokół niczym się nie różnią, wobec czego na pewno te rośliny tutaj nie występują. Byliśmy zmęczeni, więc szybko zgodziliśmy się z nim. Jednak z perspektywy czasu dzisiaj żałuję, że nie spenetrowaliśmy dalszych fragmentów kanionów. Mam w pamięci oryginalne stanowisko Mammillaria saboae, które jest tylko niewielkim fragmentem (fragmentami) większej połaci otaczającego terenu, który niczym się nie różni, poza ty, że tam tych roślin nie spotkamy. Co prawda mieszkańcy uprzedzali nas, że od strony Zacatecas jest niebezpiecznie, bo tam działa mafia narkotykowa, ale może warto byłoby zaryzykować?

Powróciliśmy do Colotlan, gdzie porządnie się najedliśmy doskonałych takos. Najedzeni zaczęliśmy się rozglądać, a widząc bielejące ściany wysokich gór po wschodniej stronie, postanowiliśmy je zbadać. Dotarliśmy tam jedyną wiodącą w tym kierunku drogą, ale okazało się, że te skały wcale nie są zbudowane z wapienia, co sugerowałby ich biały kolor, ale są to skały wulkaniczne, pokryte obficie przez porosty o jasno szarym kolorze. Do tych pionowych wprawdzie nie udało nam się zbliżyć, niemniej widząc jakieś skałki niedaleko drogi, zatrzymaliśmy się i dokonaliśmy przeglądu. W pokrywającym stoki lesie dębowym widzieliśmy:

- Mammillaria densispina GM1807

- Mammillaria rhodantha ssp. fera-rubra GM1808

- Agave hybr. GM1808.1

WP1921                                   2460 mnpm      San Nicolas, Jal.

Następnym punktem naszego program, była widziana na zdjęciach nowa mamilaria, bardzo podobna do M. theresae, którą fotografował nasz znajomy niedaleko Fresnillo. Dotarliśmy tam już wieczorem i czym prędzej wyskoczyliśmy z auta. W chylącym się słońcu szybko znaleźliśmy interesujące mamilarie ale, im bardziej im się przyglądaliśmy, tym szybciej dochodziliśmy do wniosku, że jest to tylko interesująca, młodociana forma:

- Mammillaria wohlschlageri GM1809, z którą współwystępowały, choć mniej licznie

- Thelocactus lloydii GM1809.1

- Coryphantha poselgeriana GM1809.2

- C. delicata GM1809.3

WP1923                                   2066 mnpm      Fresnillo, Zac.

Na miejsce noclegowe wybraliśmy niezbyt odległą lagunę w pobliżu osady Patillos, Zac.

20.06.2016 poniedziałek – Patillos, Zac., 131.859 km

Jak to ma miejsce zazwyczaj,

poranny przegląd miejsca noclegu przynosi informację, że rosną tutaj:

- Coryphantha poselgeriana GM1809.3

- Coryphantha macromeris GM1809.4

- Thelocactus lloydii GM1809.5

WP1924                                    2070 mnpm       Patillos, Zac.

Kolejnym celem jest stan Durango. W pobliżu San Antonio zatrzymujemy auto, nie tyle by odetchnąć, ale z powodu trawiastych, dosyć łagodnie opadających zboczy niewielkich pagórków, na których spodziewamy się zobaczyć echinocereusy. Znajdujemy szybko:

- Mammillaruia gummifera GM1810

- M. uncinata GM1810.1

- Echinocereus weinbergii GM1810.2

- Coryphantha radians GM1810.3

WP2208                                    2240 mnpm       San Antonio, Zac.

Okrążając nowo zbudowaną obwodnicą, zazwyczaj bardzo zatłoczone miasto Sombrerete, zatrzymujemy się przy niewysokich wzgórzach, na których dostrzegamy stosunkowo efektowne:

- Echinofossulocactus zacatecasensis GM1811 a z nimi

- Coryphantha radians GM1811.1

- Agave parryi GM1811.2

- Opuntia sp. GM1811.3

WP2209                                    2410 mnpm       Sombrerete, Zac.

Byliśmy tutaj co najwyżej pół godziny, ale najwyraźniej zmienił się kierunek wiatru, bo wracając do auta weszliśmy w cuchnącą chmurę powietrza docierającą do naszego auta z leżącego opodal padłego zwierzęcia.

Smród był tak ogromny, że Jarda nie wytrzymał i zwrócił.

Mijamy granicę Zacatecas i Durango, po czym odwiedzamy miejsce w pobliżu naszego starego stanowiska przy Michilla, fotografując:

- Echinofossulocactus sp. durangensis GM1812

- Ipomoea capillacea GM1813

- Echinocereus pamanesiorum ssp. bonatzii GM1771.3 oraz czerwono kwitnącą

- Sprekelia formosissima GM1813.1

WP898                                     2050 mnpm       San Miguel de la Michilla, Dur.

Ponownie odwiedzamy niedokończone zwiedzanie z wiosennej eskapady w Sierra Bayacora, mając nadzieję na znalezienie czegoś nowego w tej trudno dostępnej lokalizacji. Zatrzymujemy się oczywiście w pobliżu znanego nam miejsca, gdzie fotografujemy:

- Mammillaria mercadensis GM1814

WP994                                                 2370 mnpm      Sierra Bayacora, Dur.

Po czym jedziemy dalej, chociaż teren staje się coraz mniej przejezdny. W pewnym momencie zauważamy, że oponę mamy przebitą, więc zatrzymujemy się i ją wymieniamy. Niedaleko na niewysokich występach skalnych, pośród gęstej okrywy z mchów, pod sosnami, zauważamy:

- Echinocereus polyacanthus GM1815

- Mammillaria longiflora GM1816

- Apocynum floribundum GM1816.1 pięknie kwitnące z rodziny Apocynacee

WP2211                                   2340 mnpm      Sierra Bayacora.

Szybko zapadający zmierzch zmusza nas do rozbicia namiotów na niewielkiej polance, wprawdzie blisko drogi, którą jednak i tak nikt nie uczęszcza.

21.06.2016 wtorek – Sierra Bayacora, Dur, 132.222 km

  Rano Jarda zabrał się za przygotowywanie śniadania. Nagle spostrzegłem, że po jego bucie spaceruje skorpion.

Szybko się go pozbył, ale rozglądając się zauważyliśmy ich więcej, a praktycznie pod każdym, nawet niezbyt wielkim kamieniem jakiś urządził sobie kryjówkę. Bardzo ostrożnie zwijaliśmy namioty i inne rzeczy pozostawione na ziemi. Po śniadaniu powrót w dół. Okoliczne płaskie tereny wypełnione były kruszywem identycznym do tego, w którym rosną M. roczekii, ale tu ich nie było. Po drodze spotkaliśmy jakiegoś mieszkańca tutejszych gór, ale on również stwierdził, że poza tymi kaktusami, które już widzieliśmy, nic więcej nie rośnie, a na pewno nie takie małe, czerwono kwitnące jak na okazanym zdjęciu. Ruszyliśmy więc w dół. Jadąc tą złą drogą, a jednocześnie uważając by nie stracić drugiej opony, bo jedną już przebiliśmy, udało się Jardzie zahaczyć o wystającą do góry skałę i nagle zapaliła się czerwona kontrolka. Jarda natychmiast wyłączył silnik. Pod autem zobaczyliśmy cały olej z miski olejowej, w której była dziura wielkości kurzego jajka. Koniec z jazdą. Do wioski pozostało 8 km. Uzgodniliśmy, że ja pozostanę przy aucie, a młodsi ode mnie pójdą do wioski po pomoc. Gdy już mieli wyruszać, usłyszeliśmy odgłos silników. To na motorach jechało dwóch chłopaków. Zatrzymaliśmy ich i poprosiliśmy o pomoc. Jeden z nich pozostał z nami, a drugi pojechał wysoko, w miejsce, skąd miał zasięg telefonu. Po prawie godzinie oczekiwania dotarł do nas pojazd pomocy technicznej zwany tutaj grua.

Nie była to laweta, bo po takich drogach nie przejechała by ze względu na długość, ale niemal sama kabina z podnośnikiem, za pomocą którego uniesiony został przód naszego auta. Oznaczało to jednak, że tył obniżył się, co groziło oberwaniem zderzaka tylnego. Pojazd grua kierowany jednak przez wytrawnego kierowcę, jechał wprawdzie bardzo powoli, ale tak manewrował, że nie zahaczyliśmy o żadną przeszkodę. Tak po godzinie dotarliśmy do miasta Durango, gdzie czekał już na nas warsztat samochodowy. Sprawnie wymontowano miskę olejową, po czym zawieziono ją do naprawy. My w tym czasie posililiśmy się w pobliskiej budce sprzedającej takos i inne meksykańskie specjały, z których Jarda wybrał menudo, czyli rodzaj zupy na podrobach. Po godzinie naprawiona przez napawanie płytki aluminiowej, wróciła miska i po kolejnej godzinie mogliśmy już jechać dalej. Można stwierdzić, że dzień czasu zmarnowaliśmy, ale i tak nie była to zbyt wielka strata czasu jak na taką awarię sprzętu. Nawet koszt naprawy nie był specjalnie nas obciążający, w przeciwieństwie do zapłaty za holowanie przez grua.

Zamierzaliśmy nocować w pobliżu Conetto, ale szybko zapadający zmierzch zmusił nas do zatrzymania się niedaleko wioski Los Mimbres.  

22.06.2016 środa – Los Mimbres, Dur, 132.389 km

Znów przegląd miejsca noclegu pod kątem roślin. Szybko odkrywamy na pobliskich dość stromych łąkach:

- Coryphantha sp. nova GM1817 na pewno z grupy C. echinus, trochę podobna do C. kracikii a trochę do C.cornifera

- Echinomastus unguispinus minimus GM1817.1

- Echinocactus horizonthalonius GM1817.2

- Mammillaria heyderi lub gummifera GM1817.3

WP2214                                   1810 mnpm      Los Mimbres, Dur.

Teraz pojechaliśmy na zaplanowane za pomocą Google Earth miejsce.

Jest to niemal płaskie, żwirowe wywyższenie, zupełnie pozbawione jakiejkolwiek roślinności, poza odkrytymi maleńkimi, ale akurat kwitnącymi:

- Mammillaria theresae „minima” GM1818

WPT145                                   1960 mnpm      Francisco Javier de Lajas, Dur.

Zadowoleni z poznanych roślin wróciliśmy do głównej drogi MEX 45 i zatrzymaliśmy się przy niewielkich skałach, na których znaleźliśmy tylko:

- Coryphantha indensis GM1818.1

- Echinocereus pectinatus GM1818.2

WP2215                                   1620 mnpm      Jose Mario Patoni, Dur.

Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się ponownie widząc obiecujące skały wznoszące się ponad krętą drogą. U podnóża niemal pionowo wznoszących się skał znaleźliśmy:

- Mammillaria nazasensis GM1819 a poniżej i na płaskich wierzchołkach skał

- Echinocereus occidentalis GM1819.1

WPT146                                   1480 mnpm      La Cuesta de Palmito, Dur.

Przez Nazas i Cuencame udaliśmy się z powrotem do stanu Zacatecas, lecz za Juan Aldama skręciliśmy na wschód.

Gdy zauważyliśmy stosunkowo mocno porośniętą lagunę o czerwono-brązowej powierzchni ziemi, oczywiście się zatrzymaliśmy. Były tu wyłącznie:

- Thelocactus lloydii GM1819.2

WPT148                                              Laguna de Valenciana, Zac.

W Estacion Camacho zjedliśmy obfity posiłek, po czym skierowaliśmy znacznie gorszą drogą na południe, do San Antonio, zobaczyć inną populację:

- Thelocactus lloydii GM1820 o długich cierniach i skórce szaro niebieskiej barwy

- Mammillaria pottsii GM1821

- Echinomastus unguispinus GM1821.1

- Opuntia tunicata GM1821.2

- Op. kleinii GM1821.3

- Op. leptocaulis GM1821.4

- Echinocereus enneacanthus GM1821.5

WPT149                                   1660 mnpm      San Antonio de la Sierracilla, Zac.

Ponieważ na tej kiepskiej drodze przebiliśmy oponę, trzeba nam było wrócić do Est. Camacho, gdzie znaleźliśmy jakiś punkt oznaczony „vulcanidazora”, czyli naprawiliśmy koło, po czym tą samą drogą wróciliśmy na południe, i dalej podążyliśmy na zachód, w kierunku San Tiburcio. Na nocleg zatrzymaliśmy się za wioską Grunidora. Wjechaliśmy w lewo w jakąś polną drogę, gdzie trudno było o miejsce noclegowe. Niemniej przy samej drodze znaleźliśmy jakieś niezarośnięte, małe polanki.

23.06.2016 czwartek – Grunidora, Zac, 132.829 km

W tych zaroślach nie spodziewaliśmy się jakichkolwiek kaktusów, wobec czego zachowaliśmy odmiennie jak każdego poranka. Po szybkim śniadaniu, z trudem odwróciliśmy auto, by powrócić na drogę asfaltową. Jakieś 10 km dalej zatrzymaliśmy się przy niewysokim wzgórzu, na które się wdrapaliśmy. Nie było tutaj żadnej obfitości roślin, niemniej, co jakiś czas znajdowaliśmy:

- Echinocactus horizonthalonius GM1822

- Mammillaria hermosana GM1823

- Echinocereus pectinatus GM1823.1

- Coryphantha palmeri GM1823.2

- Neolloydia conoidea GM1823.3

WP2217                                    1850 mnpm       W of San Tiburcio, Zac.

Jadąc w kierunku Matehuala, tuż za granicą stanu SLP zwiedziliśmy przez krótką chwilę pagórek niedaleko Huertecillas, odnotowując:

- Thelocactus bicolor GM1824

- Koeberlinia spinosa GM1824.1

- Mammillaria formosa GM1824.2

- Coryphantha cornifera GM1824.3

WP2219                                    1950 mnpm       Huertecillas, SLP

Przed osadą Clavellinas postanowiliśmy zobaczyć, co można tu znaleźć, bo chcieliśmy widzieć Thelocactus multicephalus, który ma w tej okolicy występować. Były tu tylko:

- Echinocactus ingens GM1824.4

- Mammillaria formosa GM1824.5

- Opuntia stenopetala GM1824.6

- Coryphantha delicata GM1824.7

WP2222                                   1870 mnpm      Clavellinas, SLP

Nie znalazłszy tego, co chcieliśmy, udaliśmy się dalej, ale widząc stację przekaźnikową microonda, skierowaliśmy się do niej, bowiem większość kaktusów zwykle znajdowana była w pobliżu takich miejsc. Szybko też wypatrzyliśmy populację interesujących nas:

- Thelocactus multicephalus GM1825, z którymi występowały

- Mammillaria formosa GM1825.1

- M. heyderi GM1825.2

WP2223                                   1820 mnpm      MO Clavellinas, SLP

Teraz udaliśmy się w kierunku Vanegas, ale postanowiliśmy wjechać w góry Sierra Jicote od strony północnej.

Zatrzymaliśmy się przy jakimś wzgórzu, na które wchodziliśmy u podnóża po jakimś rumoszu, wśród którego spodziewałem się zobaczyć jakieś ciekawe rośliny, ale takich nie było. Dopiero zbliżając się do grzbietu wzgórza znaleźliśmy:

- Ariocarpus retusus GM1829.1

- A. hintonii GM1829.2

- Mammillaria picta GM1826

- Turbinicarpus valdezianus GM1827 – znalazłem tylko dwie rośliny pośród wielu dołków. Najwyraźniej był tu ktoś przed nami, kto kopał te roślinki.

- Epithelantha bookei GM1828

- Ariocarpus hintonii x retusus GM1829 wiele roślin, przy czym łatwo można było odróżnić te,

których matkami były A. hintonii od tych,

które urodziły się z A. retusus. Te pierwsze jak i te drugie były pokroju swoich matek, jedne małe, drugie wielkie

- Coryphantha echinoidea GM1829.3

WPT164                                    1780 mnpm       Sierra Jicote, SLP

Zadowoleni z takiego znaleziska udaliśmy się w daleką podróż na północ, w kierunku Saltillo. Już po ciemku mijaliśmy jakieś pola uprawne za Huachichil, by rozłożyć namioty na trawiastej polanie będącej na skraju lasu.

24.06.2016 piątek – Huachichil, 133.360 km

Smażone kwiat juki z groszkiem i karmelem.

Gdy zbudziło nas słońce wykonaliśmy krótki wypad do lasu, w którym zobaczyliśmy piękne:

- Echinocereus knippelianus GM1829.4, znaleźliśmy je także w wysokiej trawie na naszej polanie

- Coryphantha geoffreyi GM1829.5

WP2224                                    2185 mnpm       Huachichil, Coah.

Dzisiejszy dzień poświęciliśmy na dotarcie do stanowiska Agave albopilosa. Za Arteaga wjechaliśmy w góry, kierując się cały czas na wschód, tylko czasami na północ. Droga wiodła dnem kanionów, ukazując nam wspaniałe widoki stromych, masywnych, skalistych gór. W jednym miejscu na krótką chwilę się zatrzymaliśmy widząc na skale:

- Echinocereus viereckii huastecasensis GM1829.6

WP2885                                   1630 mnpm      Santa Cruz, NL

Dalej jechaliśmy jak gdyby tunelem utworzonym przez gęsto rosnące po obu stronach drogi drzewa. W pewnym momencie Jarda się spytał „nie boicie się?” – czego? – „jak spadną te zielone liście, to zobaczycie, jak konary drzew jak macki będą chciały was chwycić”. Przeciętny człowiek widzi real, czyli to co faktycznie na chwilę obecną można zobaczyć. Jarda często widzi świat odrealniony, jak mógłby wyglądać w określonych warunkach. Po prostu on ma duszę artysty – i za to tym bardziej go lubię.

Dojechaliśmy w końcu do wioski Pajonal, otoczonej pionowymi ścianami skał z rzadka porośniętych różnymi agawami. Chcieliśmy się spotkać ze staruszkiem, który Jardę już kilka razy gościł. Niestety nie było go w domu.

Auto pozostawiliśmy w wiosce przy bramie jego domu, a sami poszliśmy w głąb niewielkiego kanionu, wiodącego wysoko w góry. Nawet nie musieliśmy zbyt wysoko wejść, gdy natknęliśmy się na pierwszą:

- Agave albopilosa GM1831, niedaleko znaleźliśmy jeszcze jedną, pozostałe to były liczne

- Ag. victoria-reginae GM1831.1

- Ag. bracteosa GM1831.2, wyjątkowo jakąś

- Ag. hybr. GM1831.3

- Epithelantha unguispina GM1830

- Mammillaria formosa aff. GM1832

- Echeveria runyonii GM1833

WPT167                                    1500 mnpm       Pajonal, NL

Dalej pojechaliśmy w kierunku Canyon Huasteca. Po kilku kilometrach złej drogi zobaczyliśmy na skale kępę:

- Acharagma huasteca GM1834

WPT168                                   1150 mnpm      Pajonal, NL

Jadąc dalej natknęliśmy się na auto, które zepsuło się w trakcie pokonywania skalnych progów, ale już wezwali pomoc. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że staruszek, na którego czekaliśmy, już nie żyje.

Zapora przeciwpowodziowa w kanionie Huasteca.

Minęliśmy Monterrey i udaliśmy na południe, ale po kilkunastu kilometrach, w miasteczku Santiago zjechaliśmy z głównej drogi w kierunku zachodnim, pnąc się w wysokie góry, chcąc dojechać do Mesa del Oso. Droga robiła się coraz gorsza, ale wciąż widać było kierunkowskazy z reklamą ośrodka wypoczynkowego w Mesa del Oso. Jak może funkcjonować ośrodek, jeśli dotrzeć do niego jest już wyzwaniem dla chcących wypoczywać, tego nie wiem. Ale w końcu dotarliśmy do ośrodka, z zamiarem przenocowania. Niestety, ale koszt noclegu we własnym namiocie przekraczał cenę dobrego hotelu w Mexico City. Pomimo, że był już wieczór, pojechaliśmy dalej, kierując się na Rayones. Dalsza droga najwyraźniej była już nieużywana, czyli jeszcze trudniej nam się jechało i coraz wolniej. Po drodze zatrzymaliśmy się, gdy zobaczyliśmy:

- Agave ovatifolia aff. GM1834.1 osiągającą większe rozmiary niż typowa roślina

- Oenothera caespitosa GM1834.2 o czysto białych kwiatach

WP2887                                   2320 mnpm      Mesa del Oso, NL

Przejechaliśmy przez Rayones i już dobrze po zmroku, chyba przed północą, dotarliśmy do znajomego hoteliku w Iturbide. Pomimo późnej pory, właścicielka mieszkająca opodal wpuściła nas na nocleg.

25.06.2016 sobota – hotel Iturbide, 133.643 km

Nigdy nie zwiedzaliśmy terenów na południe od Iturbide, więc kolejne dni chcemy poświęcić właśnie na nie, mając na uwadze głównie nowe populacje Aztekium. Na początek wybieramy drogę wiodącą bezpośrednio z Iturbide do Cuevas. Praktycznie nigdzie nie znajdujemy interesujących miejsc. Dopiero niedaleko samego Cuevas widzimy boczny kanion, do którego prowadzi jakaś droga gruntowa. Udajemy się tam, lecz docieramy tylko do wioski, w której zostawiamy auto a sami idziemy w górę rzeki, tej samej, która toczy swoje wody koło stanowiska Geohintonia mexicana.

Kilka kilometrów idziemy korytem, czasami pokonując skały utrudniające poruszanie. W pewnym momencie zauważam dosyć wąski, boczny kanion, w którym dostrzegam jakieś kaktusy. Wołam chłopaków i wchodzimy pojedynczo do kanionu. Ściany kanionu zbudowane są ze skał łupkowych, podobnych do tych, w których rosną Ariocarpus scapharostrus. Znajdujemy tu:

- Mammillaria candida GM1835 typ znany z okolic Rayones i Aramberri

- Ipomea sp. GM1836, której bulwy wystawały z ziemi, ale nie miały pędów ani liści

- Ariocarpus confusus aff. GM1837 tak daleko od Aramberri jeszcze nikt nie raportował tych roślin

- Mammillaria winterae / macracantha GM1837.1

- Hamatocactus sinuatus GM1837.2

- Tillandsia sp. GM1837.3

- Thelocactus buekii GM1837.4

WPT876                                   1070 mnpm      Cuevas, NL

Jeszcze kilka kilometrów przeszliśmy korytem rzeki, ale postanowiliśmy wrócić nie widząc ciekawych formacji skalnych, w których mogłyby rosnąć aztekia. Zmęczeni postanowiliśmy się wykąpać w czystych wodach miejscami pędzącej wartko wody.

Woda była ciepła i przyjemna. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po wyjściu z tej pieniącej wody ciała nasze pokrywały niezliczone malusieńkie pijawki. Szybko się ich pozbywaliśmy i dalsza kąpiel wyszła nam z głowy. Wróciliśmy i po godzinie zagłębiliśmy się w równolegle biegnący, kilka kilometrów na wschód, kanion wiodący do Rancho Viejo y la Palma. Ten kanion był jeszcze mniej ciekawy, a występowały tutaj w obfitości wyłącznie:

- Dioon edule GM1837.5

            Na nocleg wróciliśmy do hotelu.

26.06.2016 niedziela – hotel Iturbide, 133.774 km

Dzisiejszego dnia chcieliśmy sprawdzić, jak daleko można dotrzeć drogą prowadzącą na wschód przez góry powyżej La Ascension. Niedaleko Milpillas zaczęły nam się podobać utwory geologiczne wznoszące się ponad korytem rzeki. Ale tutaj zobaczyliśmy tylko:

- Mammillaria formosa aff. GM1837.6

- Echinocereus parkeri GM1837.7

- Eustoma grandiflorum GM1837.8

WPT174                                              Milpillas, NL

Chcieliśmy dalej dotrzeć do San Antonio, drogą widoczną na starych mapach, jednak okazało się, że ona już nie istnieje, lub jest w takim stanie, że jej nie zauważyliśmy. W wiosce La Caballada zapytaliśmy o możliwość dotarcia do niej i odpowiedziano nam, że owszem można tam dotrzeć, aczkolwiek z trudem, drogą prowadzącą od El Jardin. Po drodze, widząc jakąś drogę wiodącą w kuszącym nas kierunku, spróbowaliśmy nią przejechać, ale po kilku kilometrach przez nieciekawe lasy droga stawała się nieprzejezdna. Musieliśmy wrócić. W El Jardin jeszcze raz dopytaliśmy o możliwość dojazdu do San Antonio i spotkaliśmy się z potwierdzeniem poprzedniej informacji, ale z powątpiewaniem, czy naszym autem się da to osiągnąć. Mimo to spróbowaliśmy.

Droga cały czas wiodła przez las, w którym poza orchideami nadrzewnymi nic nie widzieliśmy. Dojechaliśmy do przełęczy, od której droga dosyć gwałtownie opadała i jej stan znacznie się pogorszył, i głównie z tego powodu jak i faktu, że napotkany jeździec na koniu twierdzący, że do wioski nie dojedziemy, Jarda zdecydował, że powracamy. Od El Jardin dosyć dobra droga powiodła nas do Lampacitos, skąd już asfaltem powróciliśmy przez Aramberri, obserwując po drodze wielkie połacie terenu o szerokości do 100 m, ciągnące się kilometrami, zaorane i wegetacyjnie zniszczone dla potrzeb budowy nowej nitki gazociągu. Początkowo kaktusy zebrane z terenu budowy wysadzone były na ogrodzonym terenie należącym do Inwestora, lecz obecnie już ich nie zobaczymy. Jaki jest tego powód, czy wyginęły, czy zostały gdzieś przewiezione, nie wiadomo. Wieczorem dotarliśmy do hotelu w Iturbide, spakowaliśmy rzeczy lecz ich nie zabieraliśmy, zapłaciliśmy za hotel, po czym wjechaliśmy w kanion Rio Potosi.

Ponieważ stan wody był bardzo niski, z niewielkimi kłopotami dotarliśmy w pobliże ranczo Valdeza, gdzie już w całkowitej ciemności rozbiliśmy namioty. Jednostajny szum wartko płynącej wody ukołysał nas do snu.

27.06.2016 poniedziałek – Rio Potosi, 134.330 km

Kolejny dzień poświęciliśmy na ponowne odwiedziny stanowiska Aztekium valdezii, ponieważ miałem nadzieję zobaczyć je w kwiecie.

W kilku miejscach sprawdzaliśmy, jednak okazało się, że pomimo właściwego terminu kwitnienia, brak opadów uniemożliwił zakwitnięcie roślin, które już miały pąki kwiatowe gotowe do otwarcia. W jednym miejscu udało mi się wdrapać ponad stanowisko aztekiów i tam zastałem:

- Mammillaria winterae GM1838

- Hamatocactus sinuatus GM1838.1 z daleka zwracający na siebie uwagę żółtymi kwiatami

- Callaeum macropterum GM1838.2 również żółto kwitnąca liana z rodziny Malpighiaceae

- Tillandsia sp. GM1838.3

- Bouvardia ternifolia GM1838.4 o czerwonych, trąbkowych kwiatach

­- Lobelia cardinalis GM1838.5 również czerwono kwitnąca

- Mammillaria prolifera GM1788, a niżej znane już

- Aztekium valdezii GM1663

 gryząca, bezskrzydłą Dasymutilla magnifica z rodziny żronkowatych

WPT182                                   870 mnpm        Rio Potosi, NL

Nie marnowaliśmy czasu i drogą powrotną dotarliśmy przez Linares, gdzie nie zapomnieliśmy o doskonałych takos, do San Jose del Rio. Minęliśmy wioskę, przekroczyliśmy rzekę i dalej zaczęliśmy wspinać się autem na przeciwległe pasmo górskie. Po drodze widzieliśmy na skałach Geohintonia mexicana, których po tej stronie rzeki się nie spodziewaliśmy, ale pojechaliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się dopiero na jakiejś przełęczy. Tutaj zauważyliśmy niewielką populację:

- Echinofossulocactus multicostatus GM1839

- Thelocactus buekii GM1839.1

WPT184                                   1725     La Florida, NL

Gdy dokumentowaliśmy populację Ef. multicostatus, które przy dosyć pokaźnych rozmiarach miały niemal proste żebra, dotarł do nas na motorze meksykanin, który jest od dawna znany tym, że pobiera pieniądze od kaktus-maniaków za fotografowanie roślin na „jego terenie”. Umówiliśmy się z nim, że z uwagi na późną porę jutro przyjedziemy fotografować Geohintonia mexicana. Teraz spokojnie wróciliśmy do wioski i zatrzymaliśmy się dopiero przy typowym stanowisku tych roślin, oczywiście nie zamierzaliśmy wracać w to miejsce następnego dnia. Mieliśmy szczęście, bowiem pomimo przelotnego deszczu przepięknie kwitły:

- Geohintonia mexicana GM056 otwierające swoje kwiaty po południu

- Aztekium hintonii GM1663 z już zamkniętymi kwiatami, a ponadto

- Agave schiedigera GM1838.5

- Neolloydia conoidea GM1668.1

WP2989                                   1300 mnpm      San Jose del Rio, NL

Wracając zatrzymaliśmy się jeszcze przy osadzie Agua Nueva, gdzie na polanie między drzewami znalazłem ciekawą populację:

- Coryphantha sp. GM1838.6, coś na pograniczu C. delicata i C. radians, być może legendarna Coryphantha sniceri.

WPT183                                   1400 mnpm      Agua Nueva, NL

Już dobrze po zmroku wróciliśmy do hotelu w Iturbide.

28.06.2016 wtorek –hotel Iturbide , 134.522 km

Rano rozliczyliśmy się i pożegnaliśmy z właścicielką hotelu, po czym przez Linares i Ciudad Victoria wjechaliśmy na starą drogę prowadzącą do San Antonio. Celem naszym w dniu dzisiejszym stała się Mammillaria carmenae, ale chcieliśmy ją dopaść idąc dużo łatwiejszą drogą od Microondas las Mulas. Byliśmy przy tych stacjach przekaźnikowych i leżącej opodal wiosce w roku 2010, więc i tym razem liczyliśmy na dostęp. Niestety, pomimo że droga do San Antonio przestała być uczęszczana, na wjeździe do wioski zabudowano potężną, stalową bramę zamkniętą na solidne kłódki. Chwilę przy bramie postaliśmy znajdując w sąsiedztwie kwitnące:

- Commelina erecta GM1838.7

- Tradescantia crassifolia GM1838.8

- Sedum caducum GM1838.9

- Ferocactus echidne GM1838.10

- roślina z rodziny Fabaceae, prawdopodobnie Indigofera miniata GM1838.11 o pomarańczowych kwiatach

Microondas las Mulas, Tam.

Mając teraz dużo wolnego czasu wymyśliłem, żeby zobaczyć stanowisko niedawno opisanego Turbinicarpus viereckii ssp. reconditus, którego stanowisko na podstawie jednego zdjęcia umieszczonego w pierwopisie i Google Earth rozpracowałem. Zostawiliśmy auto w wiosce na północny zachód od Jaumave, bo dalej droga już nie wiodła, a sami weszliśmy do kanionu rzeki, którym kilka kilometrów szliśmy w towarzystwie wielu gatunków motyli.

Tak, jak leniwie płynęła woda, tak i cale życie wokół wydawało się idylliczne i piękne. W wyznaczonym przeze mnie miejscu weszliśmy na wiodącą w górę stoku wąską, może półmetrową ścieżkę, chociaż Jarda protestował, że ta ścieżka wijąca się w lesie typu matorral submontano nie może nigdzie prowadzić. Po jakimś czasie napotkaliśmy schodzącą z góry rodzinę z dziećmi siedzącymi na osiołkach, którzy potwierdzili, że jest to główna droga do leżącej wysoko wioski La Roca. Po drodze wielokrotnie spotykaliśmy:

- Coryphantha delicata GM1840.1

- C. octacantha GM1840.2

- Hamatocactus sinuatus GM1840.3, liczną populację

- Ariocarpus trigonus GM1840.4 i pojedyncze

- Mammillaria picta GM1840.5 oraz

- M. candida GM1840.6

Droga pięła się niesamowicie stromo do góry, a brak najmniejszego powiewu powietrza i okrutny upał wykończyły nas dosyć szybko. Pierwszy odpadł Sławek, który nie widział sensu zmagania się z warunkami dla jakiegoś głupiego turbiniaka. Gdy trzeba było wchodzić na jeszcze bardziej strome ściany pozostaliśmy tylko ja i Jarda. Zbyt mała ilość wody, którą ze sobą zabraliśmy szybko doprowadziła do tego, że położyliśmy się na ziemi i natychmiast na krótką chwilę zasnęliśmy. Gdy otworzyliśmy oczy, Jarda stwierdził, że wracamy. Odpowiedziałem, że po raz drugi nigdy tu nie przyjdę, więc spróbujemy iść dalej, ale z wieloma odpoczynkami.

W ten sposób, robiąc krótki odpoczynek po przebyciu 10 metrów wysokości doszliśmy do miejsca, z którego widok wrył mi się w pamięć ze zdjęcia opublikowanego w pierwopisie. Szybko też zobaczyliśmy na skałach niemal pionowo opadających do kanionu rośliny:

- Turbinicarpus viereckii ssp. reconditus GM1840

WPT149                                   1430 mnpm      La Roca, Tam.

Rośliny sporych rozmiarów, ale czy aż tak piękne by było warto się dla nich tak męczyć? Ostatkiem sił zeszliśmy w dół i już w kanionie rozkoszowaliśmy się tryskającą z uszkodzonego węża akweduktu wodą sprowadzaną do wioski z gór. Wracając z wioski do drogi głównej zostaliśmy w San Antonio zatrzymani do rutynowej kontroli, której tu nigdy nie było. Dosyć długo przewracano nasze manele i kontrolowano wszystko, co tylko się dało nie wyłączając kieszeni pozostawionych w aucie ubrań i plecaków, ale nie znalazłszy nic konkretnego w postaci broni czy narkotyków, po strawieniu pół godziny, przy ciągłym żartowaniu z naszej strony, zostaliśmy puszczeni wolno w dalszą drogę. Już w całkowitej ciemności dojechaliśmy do znanego nam miejsca w pobliżu Bustamante, gdzie zazwyczaj fotografowaliśmy Turbinicarpus pseudopectinatus. W nocy zupełnie nie mogliśmy poznać miejsca. Wszystko dokoła było ogrodzone, a nawet pojawiły się jakieś zabudowania. Wybraliśmy jakiś placyk opodal drogi i mając towarzystwo krów rozbiliśmy namioty.

29.06.2016 – środa – Bustamante, 134.740 km

Rano zjedliśmy śniadanie,

ja obfotografowałem kwitnące akurat białe kwiatki Heliotropium confertifolium spowite ranną rosą,

i czerwone Lantana camara

ale zniesmaczeni cywilizacją, która tu wkroczyła, nie chcieliśmy już widzieć żadnych roślin. Pojechaliśmy na moje stare stanowisko za San Jose del Llano, gdzie fotografowaliśmy:

- Turbinicarpus graminispinus GM1354

- Mammillaria microthele GM1840.7

- Neolloydia conoidea GM1840.8

WP409                        1580 mnpm      San Jose del Llano, Tam.

Wróciłem tutaj, ponieważ chciałem jeszcze zrobić przegląd okolicy położonej na południowy zachód. Podjechaliśmy dalej jakieś 2 kilometry, po czym przez dwie godziny przeszliśmy dystans ponad 5 km, robiąc przez okoliczne wzgórza i kaniony wielkie koło. Tereny były bardzo obiecujące (dalej na północ, na takich występują rapikaktusy), ale roślin nas interesujących niemal nie napotkaliśmy, poza:

- Koeberlinia spinosa GM1840.9

- Mammillaria picta GM1840.10

- Ferocactus steinesii GM1840.11

San Jose del Llano, NL

Wsiedliśmy zatem do auta i przez Jaumawe, w którym co nieco zjedliśmy dotarliśmy do Tula, przed którą wjechaliśmy na drogę prowadzącą w góry do Ciudad Ocampo. Mieliśmy wielką ochotę zobaczyć legendarną Mammillaria zubleri, która jak przypuszczaliśmy powinna rosnąć przy drodze. Gdy zobaczyliśmy jakieś skaliste fragmenty pobocza, zaczęliśmy je penetrować, ale z marnym skutkiem. Weszliśmy w gęsty las, ale i tu poza storczykami i tilandsjami nie znaleźliśmy nic. Pojechaliśmy dalej, aż do miejsca, gdzie już nie było szansy znaleźć skalistego podłoża. Na wysokich drzewach natomiast, niedostępne z powodu wysokości, wisiały w towarzystwie:

- Selenicereus sp. GM1840.12, jakieś bliżej nieokreślone, ale właśnie czerwono kwitnące

- Orchideacee GM1840.13

WPT890                                              Acahuales, Tam.

Wracając do Tula zauważyliśmy kilkaset metrów od drogi, wysoko wypiętrzoną ponad gęstym lasem, pozbawioną wyższej roślinności skałę. To musiało być właściwe, przez nas poszukiwane miejsce. Jednak już zmęczeni, pozostawiliśmy sobie na przyszłość przyjemność ich oglądania. W pobliżu Tula skorzystaliśmy z przydrożnej restauracji, po czym autostradą dojechaliśmy do Mex 57 i już wieczorem rozbiliśmy namioty w lagunie przed wioską La Purisima w stanie San Luis Potosi.

30.06.2016 - czwartek – Ventura, 135.113 km

Od rana zajęliśmy się fotografowaniem w porannym, nisko zawieszonym słońcu:

- Echinocactus horizonthalonius GM1840.14

- Mammillaria magnimamma GM1840.15

- Echinofossulocactus coptonogonus GM1840.16 – pięknie ociernione rośliny

- Ferocactus latispinus GM1840.17

- Thelocactus hexaedrophorus GM1840.18

WP2897                                   1830 mnpm      La Purisima, SLP

Zwinęliśmy obozowisko, I wyruszyliśmy w wyznaczone przeze mnie miejsce, bowiem chciałem znaleźć też legendarną roślinę, którą wielu ma w szklarniach, ale prawie nikt jej nie widział na stanowisku naturalnym, to jest Mammillaria tezontle, odkryta i opisana przez nieżyjące już światowej sławy małżeństwo Betty i Fitz Maurice`a. Zostawiliśmy auto w niewidocznym miejscu i na przełaj przez pagórki dotarliśmy do dość dużego krateru meteorytowego, który z trzech stron otoczony był dosyć wysokimi pionowymi ścianami skalnymi, a z jednej strony miał łatwiejszy dojazd, dzięki któremu na dnie krateru wykorzystano grunty, jako orne, zagospodarowane przez jedno ranczo. Pozostało nam poszukać roślin w tych skalistych zboczach. Doszliśmy do nich, ale pozbawione były jakiejkolwiek roślinności,

natomiast bardziej ciekawe dla nas stały się niewielkie skały wystające ze zboczy opadających ku polom uprawnym. Na nich dosyć szybko natrafiliśmy na malutkie i ukryte w szczelinach spękanych skał:

- Mammillaria tezontle GM1841

- M. magnimamma GM1842

- Echinofossulocactus crispatus GM1842.1

WP2899                                   1830 mnpm      La Hoya Chica, SLP

Wróciliśmy, ale z drugiej strony krateru zatrzymaliśmy się jeszcze na krótko, bowiem znaleźliśmy tam:

- Mammillaria aureilanata forma alba GM1843

- Portulaca pilosa GM1844 o czerwonych kwiatach

- Pelecyphora aselliformis GM1844.1 w dużych ilościach,

- Coryphantha echinoidea GM1844.2

WP2901                                   1860 mnpm      La Hoya Chica, SLP

Nie pozostało nam już nic, jak tylko pojechać na stanowisko już przeze mnie odwiedzonego wiosną Turbinicarpus nikolae, mając nadzieję na możliwość fotografowania roślin w fazie kwitnienia.

Przeczucie mnie nie zwiodło, więc trochę czasu poświęciliśmy na fotografowanie wdzięcznych ujęć:

- Turbinicarpus nikolae GM1792, a poniżej odkryłem niewielką, ale również kwitnącą populację

- Coryphantha jalpanensis GM1844.3

WP1199                                   730 mnpm        El Mezquital, SLP

Teraz czekał nas długi przejazd w kierunku stolicy. Noc zastała nas w pobliży przełęczy Piñal de Amoles, gdzie skręciliśmy w boczną drogę i niemal na jej poboczu rozłożyliśmy namioty.

01.07.2016 – piątek  - Piñal de Amoles, 135.453 km

 Mając cały dzień przed sobą, zatrzymaliśmy się jeszcze w okolicy La Plazuela, aby Sławek mógł zobaczyć

- Strombocactus disciformis forma minima GM1844.5, z którymi rosła:

- Echeveria humilis GM1844.4

 - Mammillaria parkinsonii

WP2905                                   1530 mnpm      La Plazuela, Que.

Jeszcze ponownie wjechaliśmy w wiosną znaleziony,

głęboki kanion Adjuntas de San Gato, gdzie podziwialiśmy:

- Strombocactus disciformis GM1793, przy czym niektóre rośliny pozbawione były cierni

- Astrophytum ornatum GM1794.3

- Coryphantha erecta GM1795.2

- Ferocactus echidne GM1844.6

- Mammillaria parkinsoni GM1795.1

WP1209                                   1070 mnpm      Adjuntas de San Gato, Que.

Stan wody w rzece był tylko niewiele wyższy od tego, z którym mieliśmy do czynienia wiosną, ale nadal przejazd był możliwy.

Co nas zaskoczyło, to fakt, że właśnie dostęp do kanionu będzie ograniczony, gdyż zaplanowano utworzenie strefy turystycznej i w tym celu na drodze prowadzącej do kanionu budowana jest stalowa zapora. Według nas jest to poroniony pomysł, bo komu będzie się chciało w to miejsce przyjeżdżać bardzo złymi drogami, oczywiście poza takimi maniakami jak my.

To było nasze ostatnie stanowisko naturalne i czym prędzej pospieszyliśmy do znanego już nam hotelu przy lotnisku w Mexico City. 

02.07.2016 - sobota – hotel Puerto Mexico, 136.091 km

Cały dzień mając do dyspozycji zwiedzaliśmy stolicę, nie zapominając o tak ważnych dla turystów miejscach jak Plaza Zocalo,

w pobliżu którego dokonaliśmy niezbędnych przy powrocie zakupów, takich jak np. dobre gatunki tequila, których w Europie się nie dostanie za żadne pieniądze, następnie Mercado Sonora, sklep z nasionami itp. Atrakcje.

03.07.2016 – niedziela – hotel Puerto Mexico

Jeszcze jeden dzień w stolicy. Pozbyliśmy się auta po raz pierwszy bez dopłaty i nadal zwiedzaliśmy,

np. Mercado Artesanias Balderas

lub Mercado Sonora.

do zobaczenia wkrótce.

04.07.2016 – poniedziałek – hotel Puerto Mexico

W południowych godzinach wstąpiliśmy na pokład samolotu, przy czym Jardzie udało się skrócenie lotu i bagaże jego wraz z nim zakończyły przelot w Monachium tak, że on był wcześniej w domu, niż my w Warszawie.

Home

 

Licznik po zmianie serwera 31.100 + licznik na strone