Chile 2026 - na celowniku Opuntioideae.




          W połowie roku 2025 Darek Raczko zaproponował mi udział w wyprawie do Chile. Nie do końca wierzyłem w pozytywne zakończenie projektu, bowiem Darek wielokrotnie nas zwodził. Do projektu dołączył od razu Sławek Kopczyński, ale już w listopadzie Darek powiększył skład o Zbyszka Świerszcza. Nie posiadał on wprawdzie paszportu, ale udało mu się go otrzymać na czas, tzn. przed zakupem biletów lotniczych. Oczywiście, z uwagi na późny termin zakupu, nie było to najtańsze rozwiązanie. Do mnie należało przygotowanie planu wyprawy. Tym razem postawiłem na brakujące mi w kolekcji zdjęć rośliny z podrodziny Opuntioideae. Wylecieliśmy w Nowy Rok, z przesiadkami we Frankfurcie i Sau Paulo.

02.01.2026 piątek - Santiago  


           


Wcześniej zamówione auto Darek wynajął w firmie Chilean. Był to pickup Toyota Hilux z napędem na 4 koła. Po załatwieniu spraw formalnych udaliśmy się do supermarketu na zakupy. Zakupione przy okazji chipy do telefonów nie chciały jednak działać w żadnym telefonie. Na szczęście nie była to wielka strata. Zaopatrzeni w jedzenie i picie pojechaliśmy do Los Andes, gdzie udało nam się wynająć domek oferowany jako hostel.


03.01.2026 sobota – Los Andes, hostel  

            Pierwszym punktem naszego programu było znalezienie Horridocactus orientalis. Udaliśmy się więc w kierunku Puteando. W pobliżu Las Cabritas znaleźliśmy:






- Neoporteria coimasensis GM2359 oraz




- Horridocactus aconcaguensis GM2360
Las Cabritas 724 m n.p.m.

Minęliśmy Putaendo i skierowaliśmy w głąb kanionu Rio Putaendo. Na granicy okręgów Putaendo i Valparaiso udało nam się zobaczyć:








- Horridocactus orientalia GM2361, w tym rośliny kwitnące.
Cima Cuesta La Mostaza 1681 m n.p.m.

Teraz przed nami był długi odcinek mało interesujących terenów. Dotarliśmy do drogi Ruta 5, którą przemierzyliśmy przez La Serena i Trapiche, tankując po drodze auto. Wieczorem ustawiliśmy biwak przed Los Choros.

04.01.2026 niedziela – między Trapiche i Los Choros pod namiotami

           


Śniadanie zjedliśmy w Punta de Choros.
Kilka kilometrów dalej na północ widzieliśmy na skałach:








- Neoporteria litoralis GM2363 i


- Copiapoa coquimbana GM2362.

Zatrzymaliśmy się po kilku dalszych kilometrach, gdzie udało nam się zgodnie z informacjami pozyskanymi z dzienników Rittera znaleźć, wprawdzie tylko jedną, roślinę:


- Diaguita tenebrica GM2364. Innych kaktusów tutaj nie było.
Playa El Apolillado 85 m n.p.m.

Bez dalszych postojów skierowaliśmy się do Vallenar, zatankowaliśmy, zjedliśmy dobry obiad i udaliśmy w góry. Na początku zobaczyliśmy:






- Copiapoa alticostata GM2365


- Horridocactus crispus GM2365.1 o kwiatach jasnożółtych
Kilka km dalej widzieliśmy:








- Guerreroa atroviridis GM2365.2 o kwiatach różowych




- Eulychnia chorosensis GM2365.3
625 m n.p.m.

Wjechaliśmy do szerokiej doliny, gdzie sporadycznie kwitły:


- Cumulopuntia berteroi, niekiedy
- Copiapoa alticostata, ale też wreszcie udało nam się natrafić na niedawno odkrytą i opisaną:










- Thelocephala tuberculosa GM2367. Szkoda tylko, że nie był to czas na kwiaty u tych roślin.
420 m n.p.m.






Tutaj zastał nas wieczór, wobec czego znaleźliśmy przytulną przystań, chociaż i tak wiatr utrudniał gotowanie na turystycznej kuchence.

05.01.2026 poniedziałek – szeroka dolina na północ od Vallenar

            Jadąc dalej na północ zatrzymaliśmy się na przełęczy, na której zarejestrowaliśmy występowanie:








- Copiapoa cuprea GM2368, która praktycznie jest synonimem Copiapoa echinoides
625 m n.p.m.

Po pewnym czasie, klucząc podrzędnymi drogami, dojechaliśmy do Ruta 5, którą kontynuowaliśmy jazdę na północ.
Minęliśmy miasteczko Caldera i zagłębiliśmy się do kanionu Quebrada de Leon. Szybko natrafiliśmy na bogatą populację:








- Copiapoa leonensis GM2369,








- Guerreroa pygmaea GM2370 i kwitnące


- Cumulopuntia berteroi GM2370.1
Quebrada de Leon 195 m n.p.m.

Nieco dalej na północ zatrzymaliśmy się przy grupie skał, które Ritter wskazywał jako miejsce występowania:










- Copiapoa spinosior GM2371, co mogliśmy potwierdzić
Kilka kilometrów dalej na skalnych występach znaleziono i niedawno opisano:








- Copiapoa saxifraga GM2372, które wyglądają identycznie do poprzednich, więc można traktować je jako równoznaczne. Osobiście uważam obie wyżej wymienione za formę Copiapoa calderana z dłuższymi cierniami
Caleta Obispito 110 – 130 m n.p.m.

Przejeżdżając przez Chañaral dokonaliśmy zaopatrzenia i zjedliśmy, po czym podążyliśmy do Quebrada de Peralillo, by jeszcze raz popatrzeć na miejsce znalezionych 2 lata temu:




- Thelocephala malleolata aff. GM2373, które widoczne były dopiero po odgarnięciu wierzchniej warstwy ziemi, w miejscu położonym nieco dalej niż poprzednio.
Quebrada de Peralillo 500 m n.p.m.

Starym zwyczajem skierowaliśmy się ku antenie nadajnika dla Chañaral. Stara droga była niemal nieprzejezdna, ale dzięki dobremu sprzętowi daliśmy radę.




Znaleźliśmy sobie wolny placyk pomiędzy setkami roślin




Copiapoa columna-alba i w takiej scenerii rozstawiliśmy swoje namioty. Bardzo dobrze nam się spało.

06.01.2026 wtorek – N of Chañaral, namioty.


           


Równie ciekawie wyglądał świt w takim miejscu.
Pół godziny drogi dalej zatrzymaliśmy się, by w szczelinach skalnych znaleźć bogatą populację:








- Guerreroa pygmaea GM2374.
N of Chañaral 410 m n.p.m.

trochę dalej znaleźliśmy jak zwykle trudne do zobaczenia choć przepiękne:


- Copiapoa hypogea GM2375








- Copiapoa bridgesii GM2371.1




- Copiapoa mollicula GM2375.2






- Guerreroa pygmaea GM2375.3
N of Chañaral 415 m n.p.m.




Czas było wracać tą samą drogą.
Jeszcze przed wyjazdem z doliny Quebrada de Peralillo wjechaliśmy bezdrożami w jakąś boczną dolinę, ale tam zobaczyliśmy tylko i wyłącznie:




- Eriosyce rodentiophila GM2375.4
Quebrada de Peralillo 590 m n.p.m.

Droga Ruta 5 poprowadziła nas przez Taltal w pobliże Paposo. Tutaj zgodnie z dziennikami Rittera próbowaliśmy znaleźć opisaną przez niego Copiapoa rarissima jednak bezskutecznie. W pobliżu nie było nic, poza




Copiapoa gigantea.
Podążyliśmy dalej, zatrzymując się na nocleg w Caleta Botija.

07.01.2026 środa – Caleta Botija, namioty


            W pobliżu obozowiska widzieliśmy liczne:




- Copiapoa ahremephiana GM2376. Wyglądały lepiej niż 2 lata temu, a niektóre nawet kwitły.
Caleta Botija 120 m n.p.m.

Wjechaliśmy w górę kanionu, dalej niż w latach poprzednich by podziwiać wielką i dobrze wyglądającą (w porównaniu do innych) populację:




- Copiapoa solaris GM2377 oraz rosnące niżej


- Copiapoa decorticans GM2378
Caleta Botija 320 – 410 m n.p.m.

Koledzy ponownie chcieli zobaczyć stanowisko:








- Copiapoa tenuissima GM2190
S of El Cobre 440 m n.p.m.

Na zakończenie dnia udaliśmy się w dziewiczy zakątek o nazwie “ni pena, ni miedo”, co można tłumaczyć „ ani smutku, ani strachu” gdzie praktycznie nic nie rośnie.


Z miejsca, do którego udało się dojechać autem odbyliśmy pieszo dosyć długą drogę na skraj gór, stromo opadających do oceanu. Tutaj, w strefie mgieł znaleźliśmy wyłącznie:




- Copiapoa atacamensis GM2379 z których kilka kwitło.
Ni pena, ni miedo 1015 m n.p.m.

Minęliśmy wielkie miasto portowe Antofagasta, a ponieważ szybko słońce chyliło się ku wodom oceanu, wjechaliśmy w wydmisty krajobraz na północ od Morro Moreno, gdzie na łachach piasku ustawiliśmy namioty.

08.01.2026 czwartek – N of Morro Moreno- nocleg w namiotach


            Rankiem sprawdziliśmy, czy przypadkiem nie da się przybliżyć do wzniesień Cerro Banduria, ale lotne piaski nam to uniemożliwiły. Pojechaliśmy zatem do Michilla, aby ostro wznoszącą się drogą dostać na krawędź skarpy, wznoszącej się na wysokość ponad 800 m. Trzeba zachować sporo uwagi, bowiem z powodu wąskiej drogi i poruszających się tam aut ciężarowych z urobkiem kopalnianym, nie wolno przemieszczać się po tym terenie bez krótkofalówek. Jechaliśmy zatem za wielką ciężarówką. Na górze rozeszliśmy się na dwie strony. Mnie po pewnym czasie dopisało szczęście i udało mi się znaleźć kilkanaście roślin w bardzo złym stanie. Wszystkie małe rośliny były martwe. Najwyraźniej od wielu lat nie docierają tu mgły niosące wilgoć i tylko stare, zasobne w wielkie burakowate korzenie jeszcze żyły:




- Copiapoa tocopillana GM2380
Jeśli klimat się nie odwróci, a nic tego nie zapowiada, to i te największe wkrótce będą tylko wspomnieniem. Jeśli więc ktoś posiada takie rośliny w uprawie, powinien szczególnie o nie dbać.
Michilla 935 m n.p.m.




W Tocopilla wynajęliśmy hotel, ale nie pozostaliśmy w nim, lecz udaliśmy się w góry, bowiem koledzy chcieli koniecznie zobaczyć ponownie Rimacactus laui. Spróbowaliśmy odwiedzić dwie lokalizacje, których wcześniej nie widzieliśmy, jednak wszelkie próby spełzły na niczym. Smutni wróciliśmy do hotelu z postanowieniem, że następnego dnia powrócimy, ale na nasze stare stanowiska, na których przecież było tych roślin bardzo wiele.

09.01.2026 piątek – Tocopilla, hotel


            Jak już wcześniej koledzy postanowili, znowu udaliśmy się na nasze stare stanowiska. Długo poszukiwaliśmy, jednak pomimo straconego czasu nie znaleźliśmy ani jednej rośliny. Najwidoczniej coraz mniej wilgoci w powietrzu. Ponadto okres tutejszego lata nie pomaga w znajdowaniu tych malutkich roślin, które z łatwością chowają się w niekorzystnych okresach. Myślę, że łatwiej byłoby je znaleźć w październiku – listopadzie. Znaleźliśmy tylko jedną:


- Copiapoa humilis subsp. tocopillana GM2380.1, której bliżej było do śmierci niż do życia.
S of Tocopilla 975 m n.p.m.

Minęliśmy Tocopilla i wzdłuż wybrzeża ruszyliśmy kierując się do Chipana. Znad oceanu wznieśliśmy się na poziom Salar Grande, a następnie niemal bezdrożami w kierunku górującego Cerro Chipana. Na szczyt udało nam się wejść mimo wiejącego silnego wiatru, jednak nie znaleźliśmy tam ani jednej rośliny. Wróciliśmy i pojechaliśmy w miejsce, w którym w 2017 roku znalazłem Guerreroa recondita kwitnącą białym kwiatem.


Mimo poszukiwań drugiej takiej nie znaleźliśmy, tylko w szczelinach stromych skał:


- Guerreroa iquiquensis GM2381
Chipana 908 m n.p.m.

Na nocleg Darek chciał pojechać na stare nasze miejsce, kilka kilometrów na północ. Jednak miałem inny plan i skierowałem go do podobnej doliny, równoległej do wcześniej odwiedzonej, nic o tym nie mówiąc. Gdy się zatrzymaliśmy, Darek i Sławek byli przekonani, że to nasze stare miejsce. Musiałem im udowodnić, że tak nie jest. Ale w miejscu gdzie się zatrzymaliśmy zobaczyliśmy nieruszoną populację kilkudziesięciu roślin w bardzo dobrej formie, a jedna nawet z owocem:








- Guerreroa iquiquensis GM2381.1
Chipana 910 m n.p.m.

Trzeba przyznać, że przyjemnie jest spędzać noce w takich miejscach.

10.01.2026 – sobota – Chipana, pod namiotami

            Przez Laguna Grande skierowaliśmy się do Ruta 5, którą podążyliśmy dalej na północ przez Reserva Nacional Pampa de Tamarugal, Pozo Almonte, Huara, gdzie skręciliśmy na wschód, w stronę granicy z Boliwią. W pobliżu Usmagama zboczyliśmy do wioski. Droga do Boliwii aktualnie jest w przebudowie, co wiąże się z utrudnieniami w ruchu, objazdami i ogólnym spowolnieniem. Na zboczach zarejestrowaliśmy:








- Maihueniopsis rahmeri F.Ritter GM2381.2, który obecnie jest synonimem Cumulopuntia leucophaea. Faktycznie przypomina mi Cumulopuntia berteroi i nie wyobrażam sobie by Ritter też tego nie widział.




- Coryocacctus brevistylus GM2381.3, nawet kwitnące rośliny




- Oreocereus leucotrichus GM2381.4 a nieco niżej




- Cumulopuntia echinacea GM2381.5
Usmagama 3110 – 3270 m n.p.m.

Kolejny przystanek wykonaliśmy przy Chusmiza, gdzie zobaczyliśmy:


- Oreocereus leucotrichus GM2381.6


- Airampoa soehrensii GM2381.7 oraz




- Cumulopuntia echinacea GM2381.8
Chusmiza 3380 m n.p.m.

Po dłuższym czasie dotarliśmy w okolice Cariquima.


Jest to znane miejsce występowania




Lobivia ferox, ale musiałem tam powrócić, ponieważ będąc wcześniej nie zainteresowałem się występującymi w tym miejscu:








- Tephrocactus nigrispinus GM2382, obok których rosną




- Cumulopuntia chichensis GM2382.1 w otoczeniu górujących


- Leucostele atacamensis GM2382.2 i malutkich


- Oxalis sp. GM2382.3
Cariquima 3760 m n.p.m.


Wracając, w okolicy Tarapaca znaleźliśmy sobie spokojne miejsce na nocleg.

11.01.2024 – niedziela – Tarapaca, pod namiotami

            Cały dzień zajęła nam podróż powrotna przez miasto Calama do San Pedro de Atacama, w którym wynajęliśmy cabañas.


Oczywiście trochę czasu zajęło nam zwiedzanie,






jak również dobry posiłek w niemniej dobrej restauracji.





12.01.2024 - poniedziałek – San Pedro de Atacama, cabañas.


            Rankiem udaliśmy się w kierunku Termas de Puritama, gdzie wg relacji Rittera ma występować Maihueniopsis conoidea. W kilku miejscach się zatrzymaliśmy, ale widzieliśmy tylko:








- Maihueniopsis colorea GM2382.4, których były wielkie ilości, barwnie zdobiące stoki,




- Soehrensia uebelmanniana GM2382.5








- Maihueniopsis camachoi GM2382.6


- Cumulopuntia ignescens GM2382.7




- Leucostele atacamensis GM2382.8
Guatin 3300 – 3600 m n.p.m.

Niestety lecz poszukiwanej M. conoidea nie udało nam się zobaczyć. Być może rosną one u łaźni Rio Puritama, ale wstęp do nich był zamknięty.
Wróciliśmy do San Pedro de Atacama, coś zjedliśmy, zatankowaliśmy auto i skierowaliśmy się tym razem na południe.








Wstąpiliśmy do miasteczka Toconao, by zobaczyć stary kościółek wyposażony w wyroby z drewna pochodzącego z Leucostele atacamensis.
Minęliśmy miasteczko Peine próbując dojechać do ruin Atacama. Całkiem się to nie powiodło, ale i tak dotarliśmy do wysokości, na której znaleźliśmy opisywane przez Rittera:








- Maihueniopsis atacamensis GM2383.
Peine 2760 m n.p.m.

Są to prześliczne rośliny o bardzo długich i mocnych, szydłowych cierniach. Mam jednak rozterkę, bo opisane przez Rittera i aktualnie uznawane przez IPNI rośliny częściowo nie odpowiadają pierwopisowi Dr Rudolpha Amandusa Philippiego. Niemniej oglądane przez mnie rośliny są bardzo atrakcyjne.
Jadąc dalej w kierunku Ruta 5 kilkukrotnie mijaliśmy kępy




M. atacamensis.

Ponieważ droga byłą bardzo długa, musieliśmy urządzić biwak po drodze.

.

13.01.2026 – wtorek - Ruta B-55, namioty


           


Odwiedziliśmy monumentalną rzeźbę Mano del Desierto, znajdującą się przy Ruta 5, po czym podążyliśmy aby wjechać na Cerro Coloso. Na sam szczyt nam się nie udało, chociaż prowadzi tam jakaś widoczna z daleka droga,




ale i tak weszliśmy na wysokość 750 m, jednak znajdowane tam nieliczne rośliny były tylko mumiami Copiapoa atacamensis.






Wróciliśmy do Coloso na dobry posiłek, po czym otoczyliśmy Cerro Coloso i z drugiej strony weszliśmy na opadającą do oceanu skarpę na wysokość 570 m.


Tutaj znaleźliśmy sporo żywych roślin:




- Copiapoa atacamensis GM2383.1
Cerro Coloso 570 m n.p.m.

Przejechaliśmy jeszcze w kierunku Playa Escondida, ale na zboczach widoczne były wyłącznie mumie


Eulychnia. Na nocleg pojechaliśmy do znanej nam doliny SE of El Cobre, zatrzymując się wcześniej przy Mirador El Cobre, by wykonać zdjęcia panoramy.




14.01.2026 – środa – SE of El Cobre, pod namiotami

            Rano weszliśmy na najbliższe wzgórza, na których widzieliśmy sporo:


- Copiapoa atacamensis GM2383.2.
SE of El Cobre 776 m n.p.m.

Udaliśmy się jeszcze do głębokiego kanionu leżącego na północ od El Cobre, jednak poza C. atacamensis nie znaleźliśmy nic.
Teraz droga poprowadziła nas wybrzeżem na południe. Zatrzymaliśmy się na krótko przy Punta Plata, ponieważ koledzy chcieli nacieszyć oczy:








- Copiapoa humilis subsp. variispinata GM2384, oczywiście były tam również




- Guerreroa paucicostata GM2384.1
Punta Plata 66 m n.p.m.

W Paposo skorzystaliśmy z restauracji, po czym wjechaliśmy serpentynami w góry. Po około 20 kilometrach zjechaliśmy z dobrej asfaltowej drogi w teren, kierując się ku krawędzi gór nad oceanem.




Po około 15 kilometrach udało nam się dotrzeć w rejony, do których dociera camanchaca. Tutaj znaleźliśmy:








- Copiapoa paposoensis GM2385,




- Copiapoa hybr. GM2386, która przypomina nieco Copiapoa x scopa Doweld






- C. gigantea GM2386.1
N of El Gaucho 1170 m n.p.m.

Na nocleg dotarliśmy w pobliże La Madera.




15.01.2026 - czwartek – NE of La Madera, nocleg w namiotach.


            Doliny w okolicy Las Maderas są niezwykle ciekawe, w związku z tym chciałem sprawdzić jeszcze jedną, najbardziej na północ wysuniętą. Stosunkowo daleko udało nam się zajechać autem, a dalej trzeba było iść pieszo. Po drodze zobaczyliśmy:



<






- Copiapoa laui GM2389, których były całe pola,




- Guerreroa taltalensis GM2389.1


- Copiapoa longistaminea GM2389.2


- Calandrinia taltalensis GM2389.3


- Solanum heterantherum GM2389.4
E of Las Maderas 390 m n.p.m.

Stąd już tylko skok do doliny Aguada de Leoncito, dokąd dojechaliśmy w krótkim czasie, by ponownie zobaczyć:



<






- Copiapoa imperialis GM2387 oraz

<






- Eriosyce megacarpa GM2388
Aguada de Leoncito 90 m n.p.m.

Wracając do drogi głównej zauważyliśmy sowę


Athene cunicularia czyli Pójdźka ziemna, strzegącą swojego terenu i nie reagującą na nas zupełnie. W Chañaral skorzystaliśmy z hotelu.

16.01.2026 – piątek – Chañaral, hotel


            Jadąc dalej w kierunku Copiapo skręciliśmy w bezdroża, którymi dostaliśmy się w górne rejony Quebrada el Leon, a tam zobaczyliśmy dosyć licznie reprezentowaną:




- Copiapoa calderana GM2390 jak i poszukiwaną, o brązowej skórce






- Copiapoa parvula GM2391
NE of Quebrada El Leon 877 m n.p.m.

W Copiapo udało nam się zrobić zaopatrzenie, coś zjeść i co najważniejsze wymienić brakujące już pieniądze. Ponieważ w planie miałem kolejną roślinę opuncjowatą, musieliśmy udać się w wysokie góry, w pobliże granicy z Argentyną. Góry te zdominowane są przez kopalnie utrudniające wjazd. Udało nam się uzyskać zgodę na wjazd do jednej z dolin, jednak po pewnym czasie okazało się, że dalsza droga zamknięta jest unieruchomioną zaporą. Wyszliśmy w teren i udało mi się wypatrzeć kilka grup niewielkich:

<






- Maihueniopsis archiconoidea GM2392, który jest zgodny z Ritterowym M. leoncito, rosnącym jednak w wyższych partiach gór i osiągającym większe rozmiary.
N of Ramadilla 2390 m n.p.m.

Wracając napotkaliśmy jakieś domki do wynajęcia, z których skorzystaliśmy.








17.01.2026 – sobota – Rio Pulido, cabañas

            Kolejnym punktem programu stało się Morro Copiapo. Wjechaliśmy w mniejsze pogórze. U podnóża gór rosły liczne:






- Copiapoa marginata GM2393 w towarzystwie




- Eulychnia breviflora subsp. tenuis GM2393.1
Morro Copiapo 96 m n.p.m.

Wszedłem na przełęcz górską, a tam dostrzegłem kilka główek:








- Thelocephala odieri GM2394
Morro Copiapo 144 m n.p.m.

Jadąc dalej na południe nie mogliśmy oprzeć się przed wjazdem na niewysokie pogórze, jakieś półtora kilometra od drogi. Tam znaleźliśmy:








- Thelocephala monte-amargensis GM2395 w towarzystwie








- Copiapoa echinata borealis GM2396
SE of Puerto Viejo 265 m n.p.m.

Jeszcze krótki postój przy drodze do Bahia Salada, przy której również znaleźliśmy:






- Thelocephala pajonalensis GM2397
Bahia Salada 75 m n.p.m.

Ponieważ Darek chciał powrócić do doliny Quebrada Los Loros, którą już penetrował rok temu, nie mieliśmy nic przeciwko temu pomysłowi i udaliśmy się tam. Dolina jest bardzo długa, więc już pod wieczór dotarliśmy do jej końca. Jednak trafiliśmy na inne rozgałęzienie doliny niż zwiedzane przez Darka przed rokiem. Jeszcze przed zachodem słońca wdrapaliśmy się na najbliższą górę, a tam zobaczyliśmy poszukiwane:








- Guerreroa spectabilis GM2398
Quebrada Los Loros 765 m n.p.m.

18.01.2026 – niedziela – Quebrada Los Loros, nocleg w namiotach


            Rankiem, gdy słońce już poszło w górę, udaliśmy się na dalsze poszukiwania.


Przeszedłem przez kilka wzgórz, na których również widziałem w szczelinach skał ukryte








G. spectabilis.
W dolinie, w pobliżu obozowiska rosły:








- Eulychnia chorosensis GM2399 oraz






- Eulychnia breviflora GM2400. Nie zabrakło także kwitnącej


- Cruckhansia pumila GM2400.1


- Cumulopuntia berteroi GM2400.2 oraz


- Alstroemeria spec. GM2400.3.
Dało się też zauważyć


- Copiapoa echinoides GM2401, jak i przekwitłe, z zaschniętymi owocami
- Leontochir ovallei GM2402
Quebrada Los Loros 530 – 630 m n.p.m.

Wracając zmieniliśmy drogę i powracaliśmy inną doliną, ale nic ciekawego nie rzuciło nam się w oczy.
W Totoral zatrzymaliśmy się na chwilę przy stanowisku:










- Thelocephala fulva GM2402
Totoral 175 m n.p.m.

Dalsza droga wiodła na południe, do Parku Llanos de Challe. Okazało się jednak, że zaplanowane przez nas miejsca są niedostępne, gdyż władze parku poustawiały pozamykane zapory i dostępne od dawna miejsca są odcięte dla zwiedzających. Przynajmniej nie jest to łatwe, ponieważ zawsze jest szansa na przejście pieszo kilku - kilkunastu kilometrów. Nam się jednak aż tak bardzo nie chciało, ponieważ już tam byliśmy w większości wielokrotnie. Zatrzymaliśmy się jednak przy skałach, na których zobaczyliśmy:

<






- Thelocephala aerocarpa GM2403 jak również




- Horridocactus carrizalensis GM2403.1
W of Canto de Agua 176 m n.p.m.

Próbowaliśmy również wjechać w dolinę wiodącą w pobliże szczytu Cerro Negro, ale również zamknięto ją zaporą.
Na obiad pojechaliśmy do Carrizal Bajo.
Jeszcze podjęliśmy próbę od południowej strony dostać się w pobliże szczytu Cerro Negro. Pierwsza próba była nieudana, bowiem piaskowe wydmy nam to uniemożliwiły. Druga próba, nieco dalej na południe, okazała się częściowo udana, ponieważ piasek zatrzymał nas dopiero w połowie drogi. Zostawiliśmy auto i podążyliśmy pieszo w górę. Pierwszymi znalezionymi roślinami były miniaturowe:

<






- Neoporteria villosa GM2404
S of Cerro Negro 330 m n.p.m.

Szliśmy wytrwale w górę. Wreszcie doszliśmy do miejsca, w którym wypatrzyłem pierwszą poszukiwaną:



<






- Thelocephala llanensis GM2405 a ponadto tylko




- Eulychnia breviflora GM2405.1




- Copiapoa echinata GM2405.2
S of Cerro Negro 365 m n.p.m.

Aktualnie botanicy, nie podpierając się badaniami DNA, zakwalifikowali Th. llanensis do synonimów Th. glabrescens, z czym się absolutnie nie zgadzam. To zupełnie inny charakter roślin, występujący w innym otoczeniu.
Ponieważ zbliżał się koniec dnia, noclegu poszukaliśmy w szerokiej Quebrada Baratillo.

19.01.2026 – poniedziałek – Quebrada Baratillo, nocleg pod namiotami


            Będąc już w tej dolinie, postanowiliśmy ją przemierzyć wraz z dostępnymi odnogami. Pierwsza odnoga zakończyła się w jakiejś niewielkiej osadzie z hodowlą kóz. Druga odnoga, choć dobrze się zapowiadająca, zakończyła się dosyć szybko zaporą postawioną przez jakąś kopalnię. Trzecia odnoga posiadała drogę przejezdną na całej długości, jednak dojechaliśmy tylko do maksymalnego przewyższenia, skąd wróciliśmy z powrotem do drogi prowadzącej do Huasco. Najwyższe miejsca doliny obfitowały w pięknie wybarwione:










- Copiapoa cuprea GM2406, popd którymi często widzieliśmy kwitnące


- Aristolochia chilensis GM2407 oraz




- Cumulopuntia berteroi GM2407.1 a także








- Horridocactus carrizalensis GM2407.2
Quebrada Baratillo 320 m n.p.m.

Dotarliśmy do Huasco, gdzie wynajęliśmy miejsce w hotelu, po czym mając jeszcze wiele czasu pojechaliśmy zwiedzać kaktusowe tereny. Na początek pod lupę wzięliśmy okolice osady Tatara. Fotografowaliśmy:








- Thelocephala duripulpa aff. GM2408, ma ona chyba coś wspólnego z Th. glabrescens,






- Horridocactus crispus GM2409 pośród licznych


- Copiapoa coquimbana var. valenarensis GM2409.1
Tatara 220 m n.p.m.




Udaliśmy się jeszcze w kierunku Sauce Perez, obserwując:




- Guerreroa atroviridis GM2410.
E of Sauce Perez 1025 m n.p.m.

Jadąc dalej zaobserowoaliśmy:




- Guerreroa atroviridis GM2411, które wyraźnie różniły się od poprzednich, zwłaszcza młode osobniki








- Copipaoa corralensis GM2412
Sauce Perez 510 m n.p.m.

Do Huasco wracaliśmy najkrótszą drogą, robiąc wielkie koło. Po drodze mijaliśmy stanowisko:


- Copiapoa fusca GM1903
Los Bronces 420 m n.p.m.


Pozowała nam do zdjęć jaszczurka.


Już późno wróciliśmy do hotelu, ale jeszcze nie tak późno, by nie zahaczyć o dobrą restaurację.



20.01.2026 – wtorek – Huasco, hotel VIP


            Za płotem hotelu kwitły

Trichocereus pasacana.
Korciło nas, by znaleźć Copiapoa coquimbana subsp. rubispina. Dużo czasu poświęciliśmy, ale ich nie znaleźliśmy. Zamiast tego widzieliśmy:








- Guerreroa transitensis GM2412.1


Quebrada El Jilquero 740 m n.p.m.

W poszukiwaniu Maihueniopsis archiconoidea pojechaliśmy daleko w góry, jednak wiele czasu poświęconego było czasem straconym. Nic nie udało nam się znaleźć. Nawet w miejscu o dokładnej lokalizacji GPS widzieliśmy tylko leżące stado kóz, więc jeśli tam te rośliny kiedyś się znalazły, to aktualnie zostały zjedzone.
Wracając musieliśmy przespać się w namiotach, urządzając ognisko i bawiąc się w rzucanie jajkami na odległość. Nikt bowiem nie miał odwagi jeść jajek, które pod plandeką auta kilka dni leżały w temperaturze ponad 50oC.

21.01.2026 – środa – Quebrada Pinte, namioty


            W pobliżu obozowiska skały obfitowały w różne fosylie.








Ale też udało się znaleźć:


- Guerreroa transitensis GM2414
Quebrada Pinte 1300 m n.p.m.

Wracając w Alto del Carmen wjechaliśmy w dolinę, którą od dawna chciałem przejechać. W zasadzie dolina była mało interesująca i dopiero gdy minęliśmy osadę La Laguna zrobiło się ciekawiej. W jednym miejscu się zatrzymaliśmy widząc złotawe kule:




- Eriosyce lapampaensis GM2415.
Tutaj też znalazłem


- Maihueniopsis crassispina GM2416
La Laguna 1955 m n.p.m.

Przed Potrerillo wjechaliśmy w ostro wznoszącą się drogę skierowaną na zachód. W najwyższym miejscu droga osiągała 3665 m. Bardzo nam się ta droga spodobała, choć nie rosły tam żadne kaktusy.








Była to jedna z bardziej malowniczych okolic, przez które przejeżdżaliśmy. Na przełęczy rosły tylko:


- Adesmia aegiceras
Zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie rosły:






- Maihueniopsis wagenknechtii GM2417 oraz


- Eriosyce lapampaensis GM2418 o białych cierniach. Część populacji miała ciernie typowe


- E. lapampaensis GM2419
E of Los Corrales 2400 m n.p.m.

Wjechaliśmy do doliny papug przy la Matanza.


Widzieliśmy ich gniazda wydłubane w ścianach urwisk skalnych,






a także ptaki siedzące na gałęziach drzew. Dopiero wieczorem zaczynają latać nisko nad dnem doliny.
Dojechaliśmy do Ruta 5 zatrzymując się na krótko przy grupach Copiapoa armata.
W La Serena skierowaliśmy auto na zachód, skręcając w Quebrada Marquesa, starając się wjechać jak najwyżej, i w zasadzie nam się to powiodło, ale poszukiwanych Maihueniopsis grandiflora nie znaleźliśmy. Zresztą jak podaje Ritter, są one bardzo rzadko widywane. Innymi słowy trzeba mieć szczęście, by je zobaczyć.


Udało nam się jedynie wypatrzeć Eriosyce aurata oraz




Leucostele chiloensis.
Na niższych wysokościach Quebrada Marquesa postanowiliśmy ustawić namioty.



            22.01.2026 - czwartek – Quebrada Marquesa, nocleg w namiotach.




Chciałem udać się wspinającą się ostro w górę drogą wiodącą od Llanos de Guanta, jednak po kilkuset metrach zrezygnowaliśmy, bowiem trasa była bardzo trudna, a nam pozostało mało czasu do odlotu i nie chcieliśmy ryzykować, że w razie jakiejś komplikacji nie dotrzemy na czas do lotniska.
Pojechaliśmy jeszcze w kierunku granicy z Argentyną. Tam również nie spotkaliśmy poszukiwanych roślin, ale zadowoliliśmy się piękną populacją:




- Guerreroa eriosyzoides GM2420
E of Balala 1750 m n.p.m.

Wieczorem dojechaliśmy do Los Andes, w którym mieliśmy zarezerwowany na 2 dni hostel, ten sam, w którym nocowaliśmy pierwszego dnia.





23.01.2026 – piątek – Los Andes, hostal.


            Poświęciliśmy czas na doprowadzenie siebie do jakiegoś cywilizowanego wyglądu, spakowanie walizek, ostatnie zakupy, i mycie auta przed oddaniem do wypożyczalni

24.01.2026 - sobota – Los Andes, hostal


            Przed 6-tą pobudka, szybkie spakowanie się do auta, wyjazd na lotnisko, oddanie auta i odprawa na lotnisku, by następnego dnia odebrać bagaże w Warszawie.

Podsumowując:
Przejechaliśmy około 7.000 km.


Dużą część osiągnięć zaplanowanej wyprawy zrealizowaliśmy, choć nie wszystko, czego bardzo żałuję. Miesiąc styczeń nie jest najlepszym terminem przy poszukiwaniu roślin Thelocephala i Rimacactus. Są one już mocno wysuszone, wciągnięte w ziemię i po prostu niewidoczne. Nadal używam nazwy Thelocephala, pomimo, że z botanicznego punktu widzenia jest ona nieprawidłowa. Jednak dla większości kaktusiarskiej zbiorowości ona dobrze charakteryzuje tę grupę roślin.
Posługuję się nowymi nazwami Guerreroa i Diaguita nadanymi przez botanika Joëla Lodé. Od dawna nie uznaję klasyfikacji Kattermanna, gdyż nie można wrzucać do jednego worka niemal wszystkich, morfologicznie bardzo różnych chilijskich roślin. Podstawę do wyodrębnienia rodzajów stanowi badanie genetyczne DNA przeprowadzone przez zespół badawczy Pablo Guerrero.

Home

 

Licznik po zmianie serwera 31.100 + licznik na strone